A życie toczy się dalej…

Jakie to trudne… dni mijają i są tak podobne do siebie…Waldka brakuje na każdym kroku…. z kim pojedziemy na badania… kto zostanie z Zosią kiedy ja muszę wyjść… kto przytuli tak jak tata… kto rozśmieszy tak jak tata… kto wygilga i wycałuje tak jak tata…..mama tak nie umie….. Zosia odczuwa Jego brak …. zmieniła się moja córeczka,jest smutniejsza, płacze z byle powodu…. tęskni…. wszystko się zmieniło…. nawet świat za oknem jest inny…..

A my musimy żyć dalej…. i choć staram się jak mogę żeby było normalnie to kiepsko mi to wychodzi…

Kwiecień będzie trudny, mamy do zrobienia sporo badań, kontrola u laryngologa, badanie ABR i echo serduszka. Terminy już ustalone więc modlę się by moja Zosieńka nie zachorowała, aby badania były wiarygodne musi być zdrowa. Pierwszy wyjazd 19 kwietnia, a do tego czasu mamy rehabilitację i jakoś te dni uciekają….

Mam nadzieję, że jak i ja ochłonę to i mojej Zosieńce wróci dawny nastrój, buzia ciągle uśmiechnięta, wesoła minka, moja radosna i psotna córeczka.

Potrzebujemy czasu żeby się z tą stratą jakoś uporać… każda na swój sposób… teraz to zbyt świeże i jeszcze bardzo boli….. bedzie czas żeby Zosi wszystko wytłumaczyć…

Teraz robię wszystko co w mojej mocy by ją rozweselić, by na jej ślicznej buzi zagościł uśmiech, by była szczęśliwa….. mam nadzieję że podołam……..

 

Jak żyć ???

Każdy kto doświadczył straty tak bliskiej osoby, zadaje takie pytanie…. szkoda tylko, że nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi….. nie ma recepty na zmniejszenie bólu, tęsknoty,  ogromnej pustki…… ale mam Zosię a ona jest częścią Niego samego….. ma 3 latka i nie zapamięta taty….. to moje zadanie, każdego dnia przypominać jej jak bardzo ją kochał….. teraz strasznie tęskni….. nie rozumie dlaczego tak nagle zniknął z jej życia….. patrzy na zdjęcie podnosząc ramionka do góry i pokazuje,  że nie ma taty, a ja pokazuje jej  ręką, że tatuś pojechał pa, pa…….. tyle mogę teraz ….. ale kiedy usłyszy co do niej mówię opowiem jej co się stało…. teraz to musi wystarczyć….. a ja …. cóż……. postaram się  wychować naszą córkę najlepiej jak potrafię….. zrobić tyle ile tylko będę mogła by była szczęśliwa……

Wiem, że Waldek tam z góry mi w tym pomoże…. będzie jej strzegł…… otoczy opieką……..

 

Pożegnanie…..

Dziś odbył się pogrzeb taty Zosi…..  nie wiem jak mam to wytłumaczyć mojej córeczce……  jeszcze nie jestem w stanie…… jak to zrobić……. kiedy serce pęka……

Wierzę w to że jest tak jak w tym wierszu…

,,Śmierć nie jest końcem wszystkiego.
Przeszedłem tylko do sąsiedniego „pokoju” …Nadal jestem sobą,
I dla siebie jesteśmy  tym samym, czym byliśmy przedtem.
Zatem nazywaj mnie wciąż moim imieniem, mów do mnie, jak zawsze…
Nie zmieniaj tonu głosu, nie rób poważnej i smutnej miny.
Śmiej się, tak jak dawniej robiliśmy to razem……….
Uśmiechaj się, myśl o mnie, módl się za mnie……….
Niech moje imię będzie wciąż wymawiane, ale tak, jak było zawsze-zwyczajnie i bez oznak zmieszania.
Życie przecież oznacza to samo, co przedtem, jest tym samym, czym zawsze było
Żadna nić nie została przerwana…….
Dlaczego więc miałbym być nieobecny w twoich myślach tylko dlatego, że nie możesz mnie zobaczyć?????????
Czekam na ciebie bardzo blisko….Tuż….Tuż……
Po  drugiej stronie drogi…….
Tak Zosieńko moja, tatuś jest tuż obok……tylko nie możesz  Go zobaczyć, dotknąć, przytulić…….

Wiara, nadzieja, miłość!

Tak, to moje nieodłączne towarzyszki od dnia narodzin Zosieńki!

Czasem jedna dominuje nad drugą w zależności od potrzeb ale zawsze są ze mną.Teraz nie pozostaje mi nic innego jak mieć nadzieję że Zosia usłyszy otaczający ją ŚWIAT i głęboko w to wierzę!Kocham ją nad życie i zrobię wszystko co w mojej mocy.Mam niesamowitą córeczkę!Tyle już przeżyła,tyle wycierpiała a i tak jest niesamowicie pogodna,radosna,uśmiechnięta i niewiarygodnie żywiołowa!

Muszę się oswoić z tą diagnozą,zrobić kolejne badania które mają potwierdzić pierwszy wynik ABR i stanąć do nowego wyzwania,nowej walki !

Co miałam wypłakać już wypłakałam,teraz czas się podnieść i ruszyć do przodu. Za cztery tygodnie następne badanie na Szpitalnej a później na Przybyszewskiego. Co ma być to będzie! Wznawiamy rehabilitację bo miałyśmy przerwę z powodu choroby Zosi. Po badaniu ABR poza złymi wynikami przywiozłyśmy tak w prezencie wirusa z którym Zosia walczyła ponad dwa tygodnie!!! Było ciężko ale udało się bez pobytu na oddziale.Teraz trzeba nadrobić utraconą wagę i zregenerować siły! Oby następnym razem  obyło się bez takich prezentów! Szpitale……

A moja Zosia patrzy na mnie tymi swoimi cudnymi niebieskimi oczkami,tak bezgranicznie ufnie jakby chciała powiedzieć  ,,mamuś nie martw się, będzie dobrze”

Jak myślicie KOCHANI??? Będzie?????

Zosia nie słyszy !

Jesteśmy po badaniu uszu i słuchu tzw. ABR. Wynik jest jak wyrok, którego nikt się nie spodziewał – ani ja ani lekarze.

Rozpoznanie: Głuchota obustronna

Badanie słuchu:

Próg słuchu po pobudzeniu trzaskiem o średniej częstotliwości 2kHz wyznaczony na podstawie fali V

– dla ucha prawego 90 dB

– dla ucha lewego 100 dB

Kolejna przeszkoda do pokonania, dlaczego ciągle jest pod górkę !!!

Teraz muszę sprawić żeby moja córka usłyszała ŚWIAT. 

Mam nadzieję, że starczy mi sił …