Zbieramy siły.

Tak kochani, zbieramy siły do kolejnych wyzwań.. .jak zwykle zresztą. Już dawno zapomniałam jak smakuje normalność i wszystko wskazuje na to, że szybko sobie nie przypomnę. Tydzień temu moje serduszko złapało ,,wiruszysko”, biedna gorączkowała i zwracała…. uparta gorączka równo co 4 godziny  atakowała i to ostro a Zosia dzielnie walczyła. Nasza pani doktor jak zwykle bardzo troskliwie zajęła się Zosią! Przyjechała z wizytą, osłuchała i dała instrukcje jak postępować. Dużo pić, do wsparcia probiotyki i czekałyśmy co dalej bo oskrzela i płuca osłuchowo były czyste. Zosia też nie miała ani kataru ani też nie kaszlała więc czekałyśmy jak organizm sobie poradzi. Mnie zawsze przerażają kłopoty z oddychaniem Zosi podczas gorączki… to jest najgorsze więc czuwałam i przez 3 dni nie poszłam spać bo bałam się, że jak zasnę to zaatakuje gorączka. Zbyt duże ryzyko, normalnie zdrowe dzieci źle znoszą wysoką temperaturę a u Zosi jest ona duuużo bardziej groźna. Moja biedna kruszynka dała sobie jednak radę i po kilku dniach wygrała z wirusem. Oby ten ,,paskudny koleś” omijał ją z daleka!

Staramy się też wychodzić na spacerki ale ta pogoda nie może się zdecydować. Dla Zosi idealnie jest wtedy kiedy nie ma dużego wiatru i nie jest za gorąco… a tu jak na złośc ostatnio dośc mocno wiało więc nie wychodziłyśmy. Ma się jednak poprawić więc będziemy korzystać ile się da.

Za chwilę kolejne święto ,,DZIEŃ DZIECKA”  no i ja będę o kolejny rok starsza. To taki nasz dzień podwójnego świętowania. Nie planuje niczego bo ostatnio nic co zaplanowane się nie udaje…… coraz częściej łapie się na tym, że zazdroszczę innym  ,,normalności”….. wiem ,że nie powinnam ale …… za chwilę kończę 35 lat a  czuję się jak bym miała drugie tyle….

Ktoś kiedyś powiedział, że ,,człowiek jest jak tama, zniesie wiele ale nie wszystko”….. są granice wytrzymałości dla każdego a moje są już sporo nadwyrężone wiec teraz czas na spokój…. to przecież nie jest wygórowana prośba… tylko cz Bóg wysłucha…..

15 czerwca mamy badanie ,,BERA” i konsultacje, zobaczymy co da się ustalić….. jaka będzie decyzja odnośnie aparatów słuchowych dla Zosi i ile to będzie kosztowało….. bo musi mieć na każde uszko… nadal Zosia ma rehabilitację i staram się by miała z tego dużo zabawy….. zresztą mamy świetną  ,,ciocię specjalistę”, która doskonale wie jak pomóc Zosi i nad czym musimy pracować! Są sukcesy a ja z każdego jestem bardzo dumna. Dochodzą nowe głoski wypowiadane przez Zosię a nawet wyrazy, co dla dziecka które nie słyszy jest fenomenalnym osiągnięciem!

Wierzę w to, że z Waszą pomocą dam radę, Zosia każdego dnia pokazuje mi jak walczyć, uczy mnie jak się nie poddawać i daje niewiarygodną siłę. Wiem, że to będzie trudna walka i często nierówna… walka o normalność dla mojej córeczki…. jest dla mnie wszystkim… ale wiem, że w tej walce nie jestem sama i to daje mi nadzieję i wiarę, że możemy wygrać!!! Dziękuję wszystkim za wsparcie!

Imieninki

Kochana córeczko, chociaż nie znasz jeszcze znaczenia tego dnia,to postaram się by był dla Ciebie, serduszko moje bardziej wyjątkowy od pozostałych!!!

Kocham Cię ze wszystkich sił, jesteś moją dumą,radością,najcenniejszym skarbem, wszystkim co mam…….zrobię wszystko co tylko możliwe byś była szczęśliwa.

..Nic piękniejszego ponad życie, w życiu nic ponad miłość!..

Zosiu, każdego dnia proszę Boga by zaoszczędził Ci cierpień,by prowadził Cię drogą bez bólu, łez….byś nigdy nie musiała płakać, bo każda Twoja łza to dla mnie nóż wbijany w serce….proszę Pana byś była zawsze radosna, uśmiechnięta, szczęśliwa……

Mam zaszczyt być mamą bardzo wyjątkowej dziewczynki, silnej, walecznej, niesamowicie dzielnej, wyjątkowo pogodnej i radosnej mimo wszystko…… Zosiu uczysz mnie jak być silną, mieć nadzieję i wierzyć….dopóki Bóg pozwoli zawsze będę przy Tobie! Kocham Cię!

mama

Kolejny termin

No tak,mamy kolejny termin badania  ,,Bera,, czyli ABR  ale sama nie wiem czy płakać czy się śmiać. W sumie to jakoś i specjalnie zdziwiona nie jestem ale droga do ustalenia jakiegokolwiek terminu badania w tym kraju graniczy z posiadaniem anielskiej cierpliwości……

Zosia miała mieć wykonane następne badanie w szpitalu na ul.Przybyszewskiego i jak tam zadzwoniłam powołując się na znajomego lekarza to okazało się ,że najszybciej mogą zapisać Zosię na wrzesień.Bez znajomości usłyszałam termin listopadowy……koszmar……tak długo nie mam zamiaru czekać,czas biegnie a tu trzeba działać….

Rozwiązanie jest jak zwykle jedno….prywatna klinika ….zadzwoniłam i tam bez problemu ustaliłyśmy termin na czerwca bo od badania do badania musi minąć 5-6 tygodni. Po badaniu zaraz będzie konsultacja i podejmiemy decyzję jakie aparaty będą dla Zosi odpowiednie,trzeba zrobić odlewy uszek małej i nawet jest możliwość wypożyczenia aparatów na próbę by Zosia się zaczeła oswajać i by sprawdzić jakie będą efekty…..oby były jak najlepsze……do zakupu aparatów jeszcze trochę czasu ale to zawsze bliżej jak dalej.

Ja jak zwykle mam nadzieją ,że będzie lepiej i bez niespodzianek ale co się wydarzy nie mogę przewidzieć……Zosia zaskakiwała mnie już tyle razy,pokonywała tyle trudności …..wierzę,że i teraz pokona tę przeszkodę!Oby Bóg pozwolił nam odpocząć i nie zsyłał kolejnych przykrych niespodzianek i tragedii…musimy nauczyć się żyć z tą pustką po odejściu Waldka…..spróbować podgoić rany…..staram się jak mogę ale czasem to takie trudne……przydałoby się trochę normalności……

A to Zosieńka…cały mój świat,moja radość! Jeszcze często jest smutna ,zamyślona ale zdarzają się już chwile gdy uśmiech gości na jej buzi! A ja zrobię wszystko co w mojej mocy by uśmiechała się jak najwięcej!

Pozdrawiamy Was kochani i dziękuję za wsparcie!