Regulacja aparacików

Oj dawno nic nie pisałam ale jakoś nie miałam czasu i przyznam się że ochoty też zabrakło. Po ostatnich wydarzeniach zastanawiałam się co pisać bo może znowu komuś coś się nie spodoba a ja nie mam sił czytać obelg… innych kłopotów nam nie brakuje więc mam się czym martwić…

Zosieńka ma aparaciki już 3 tygodnie. Po założeniu nie było absolutnie żadnych kłopotów z aprobatą przez moją córeczkę ich na uszkach. Zaskoczyła mnie zupełnie bo znając jej stanowczy i silny charakter spodziewałam się że, będzie je zdejmowała,protestowała i nie chciała zakładać. Ona jednak kolejny raz udowodniła mi jak wyjątkową i mądrą jest dziewczynką. Aparaciki zakładamy po obudzeniu i zdejmujemy do spania. Po odbiorze były ustawione na minimum swoich możliwości po to, by Zosia mogła oswoić się z dzwiękami które miała usłyszeć poraz pierwszy.Efektem tego zmieniło się również zachowanie Zosi,zaczęła wszystkim uderzać,hałasować, głośno tupać i podskakiwać  oraz wyzywać  czyli głośno krzyczeć.W miniony czwartek byłyśmy w Poznaniu by zdać relecję z poprzednich tygodni i opowiedzieć jak reaguje Zosia. Aparaciki były też ustawione bo sprzeżały (piszczały) jak Zosia intensywnie ruszała główką i robiły hałas (dosłownie). Pan protetyk wyregulował je i ustawił na większe częstotliwości,teraz powinna Zosia słyszeć jeszcze więcej…. zobaczymy… muszę wierzyć że tak będzie.

Każda wizyta Zosi w jakimkolwiek miejscu związanym z badaniami i lekarzami to dla niej ogromne przeżycie emocjonalne. Płacze i jest wystraszona… KIND to bardzo przyjazne miejsce dla małych pacjentów, pracują tam świetni specjaliści,wrażliwi ludzie,starają się jak mogą zminimalizować stres dzieci podczas wizyt. Na korytarzu mają przepiękne akwarium które zadziałało również kojąco na Zosię. Gdy zapłakana wyszła z gabinetu mogła się uspokoić oglądając rybki pod opieką naszej wspaniałej i kochanej cioci Gosi,która nas kolejny raz zawiozła. Gosiu jeszcze raz bardzo dziękuję! Zosia zawsze podróżuje ze swoją lalą której również pokazała  rybki. Po powrocie do domu widziałam jednak że, moje serduszko jest rozdrażnione i gdy wieczorem zasnęła spała bardzo niespokojnie. To co przeżyła jest gdzieś ukryte i po takich wizytach daje o sobie znać niestety…

Za dwa miesiące kolejne podkręcenie głośności aparatów i trzeba będzie zrobić nowe odlewki kształtów uszek Zosi, bo dziecko rośnie i uszka też więc wkładki muszą być nowe by nie wypadały.

Zosiu ,serduszko moje byłaś bardzo dzielna. Jesteś dla mnie całym ŚWIATEM, moją siłą, dumą, moim słoneczkiem. Kocham Cię najbardziej na świecie.

Was kochani czytelnicy przepraszam że nie pisałam i obiecuję poprawę.W następnym wpisie opowiem jak wygląda rehabilitacja Zosi. Życzę Wszystkim pięknych i słonecznych  dni.