Dziękuję…

,,Wierzę w słońce,
nawet kiedy nie świeci.
Wierzę w miłość,
nawet kiedy jej nie czuję.
Wierzę w Boga,
nawet kiedy milczy.”

Dwa lata temu z taką wiarą oddałam Zosie na blok operacyjny w ręce geniusza kardiochirurgi dziecięcej profesora Edwarda Malca, który podjął się ratować moją córeczkę. Jej serduszko było już bardzo słabe… operacja bardzo ryzykowna, na granicy życia i śmierci… ale wiedziałam że dla Zosi to jedyna szansa na życie….

Co wtedy czułam, oddając ją i mając świadomość, że wszystko może się wydarzyć??? Nie będę tego opisywać bo nie jestem w stanie, ból był tak potworny, zdawało mi się wtedy, że jest nie do zniesienia… jednak matka zniesie wiele i wiedziałam jedno, że Zosia wszystkimi siłami, całą sobą będzie walczyć o życie, że się nie podda, że profesor to jedyny człowiek, który może uratować jej serduszko, jej życie…

Zosia tego dnia, 10 września 2009 roku, narodziła się drugi raz, dzięki wspaniałemu człowiekowi,zespołowi lekarskiemu który towarzyszył profesorowi Malcowi na bloku operacyjnym i opiece na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej, dostała drugie życie.

Wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do tego, że operacja w Monachium stała się rzeczywistością, za wsparcie finansowe, moralne i duchowe chcę jeszcze raz z całego serca podziękować.

Nie ma słów których matka mogłaby użyć by podziękować za życie dziecka, jak mam dziękować profesorowi Edwardowi Malcowi i zespołowi lekarskiemu, jak mam podziękować Wam kochani,mogę użyć tylko jednego słowa: DZIĘKUJĘ!!! Jak bardzo jestem wdzięczna wie tylko Bóg!

To był dla nas wyjątkowy dzień, Zosia zdmuchnęła dwie świeczuszki z takim zachwytem i szeroko otwartymi oczkami, zdziwiona tym wydarzeniem, chociaż nie zna jeszcze znaczenia tego dnia. Najważniejsze ,że widziałam w jej oczach radość i miłość,że widzę ją każdego dnia. Ta spontaniczność dziewczynki, jej ciekawość, otwartość, wylewność (pomimo różnych presji), czułość, lojalność, sympatia, łagodność, cieszenie się wszystkim z szeroko otwartymi oczami-daje mi miłosć i szczeście.

Nie będę się rozpisywać ale na koniec zacytuję fragment, który mam wrażenie  jest chyba napisany specjalnie dla mnie:

,,Niewiele dokonałam w swoim życiu,
nie stworzyłam nic wspaniałego,
nie wzbogaciłam świata
o nowe odkrycia.
Ale jestem zadowolona.
Dałam światu córkę.
Najwspanialszą. Najmądrzejszą.”

                                                   autor: MAYA V.PATEL

Zosiu, dziękuję Ci za szansę powtórnego odkrycia świata. Jesteś córeczko kwintesencją wszystkich moich marzeń i zrobię wszystko byś była szczęśliwa. Kocham Cię Zosiu!

 

 

 

,,Jeśli chcesz zobaczyć tęczę, musisz przetrwać deszcz.”

Jak wygląda nasza codzienność? Różnie, wszystko zależy od nastroju Zosi, od tego co mamy danego dnia do zrobienia i jakie ćwiczenia do wykonania. Nastrój Zosi zmienia się jak w kalejdoskopie i popada z skrajności w skrajność. Czasem od gromkiego i perlistego śmiechu w ułamku sekundy zaczyna się denerwować i płacze, ta zmiana często nie jest spowodowana czymś konkretnym,wystarczy że,wieża z klocków się rozsypie albo gdy nie może czegoś znaleźć. Kiedyś zdarzało się to sporadycznie ale od jakiegoś czasu się nasila.

Mamy sporo zajęć w ciągu dnia do wykonania a nasza ”ciocia”, która prowadzi rehabilitację Zosi to wymagający ekspert. A że, moja córeczka nie zawsze chce współpracować nasze ćwiczenia są tak ułożone, że w swej formie w większości przypominają zabawę. Dzięki temu Zosia ćwiczy i często ma z tego super zabawę a ja staję na rzęsach by z naszej pracy, często naprawdę ciężkiej były efekty. Są jednak dni w których moja córeczka zupełnie nie współpracuje i wtedy muszę zrezygnować, dać jej trochę wytchnąć. Przed nami wiele miesięcy rehabilitacji, musimy nauczyć Zosię słuchać i rozumieć to co słyszy, nauczyć ją mówić i postarać się chociarz w części nadrobić to co utraciła przez brak słuchu.Oby te aparaty zdały egzamin. Pozostaje mi wierzyć i mieć nadzieję, że tak właśnie będzie. Tyle przetrwałyśmy, więc mam nadzieję, że jak w tytule mojego wpisu i my kiedyś zobaczymy tęczę po tych deszczowych dniach.

Pozwolę sobie zacytować fragment wiersza Agnieszki Bieńkowskiej:

,, Nawet nie wiesz,
ile jest w Tobie siły.
Nie wiesz,
ile możesz znieść
i ile jeszcze dla Ciebie
przygotowano.
Nigdy nie spotyka
nas większe nieszczęście
niż to,które możemy
udźwignąć.
Twoje życie
jest na Twoją miarę.”

Dla mnie Zosia jest darem, skarbem, wszystkim… bez niej mój świat byłby… nawet nie wiem czy wogóle by był…

Wszystkimi siłami będę dążyć do tego by była szczęśliwa,bo jak patrzę na jej uśmiechniętą buzię to mimo wszystkich trosk chce mi się krzyczeć z radości! Zosieńko Ty wiesz…

  Kochani życzę wam samych radosnych dni! A jutro z Zosią mamy ważną rocznicę i choć bez taty będziemy świętować, to wiem, że tam z góry razem z nami zdmuchnie te dwie  świeczki….

Zdam relację wieczorkiem. Pozdrawiam Was serdecznie.