Dziś niecodzienny wpis :)

Chciałabym  Wam drodzy  czytelnicy opowiedzieć o Zosi ale z zupełnie innej perspektywy.  Bez opisu rehabilitacji czy wizyt i badań. Tak zupełnie o niej samej,  tylko i wyłącznie 🙂  A zrobię to w formie innej niż zazwyczaj.  Zastanawiam się czasem jak będzie wyglądał blog gdy przejmie go moja córeczka ?  Zrobię małą próbę i napiszę go tak jakby to ona sama pisała o sobie.  Dla mnie będzie łatwiej a czy taka forma Wam kochani się spodoba nie mam pojęcia ale zaryzykuję 😉   To tylko ten jeden raz,  taki mały eksperyment.  Więc….

Chciałabym napisać troszkę o sobie, co lubię a czego zupełnie nie. Jako , że jestem jeszcze małą dziewczynką lubię się bawić i tu szczerze mogę napisać, że wszystkim i we wszystko. Od typowo chłopięcych zabaw 😉 po typowo dziewczęce. Samochodziki i lalki są w użyciu jednocześnie. Kocham wszystkie swoje zabawki bez wyjątku, od misiów tulisiów  i innych zwierzątek do samochodzików i kosmonauty  Baza Astrala. Moim ulubieńcem jednak jest ukochany miś Kubuś Puchatek,  przyjaciel na dobre i złe., Znam go odkąd pamiętam a mama mówi , że to miś o wielkim serduszku.  Jestem dziewczynką z charakterem, często uparciuszkiem,  czasem złośnikiem ale najczęściej pogodna i uśmiechnięta. Lubię biegać, skakać i wszędzie mnie pełno., Mama woła na mnie  słoneczko,  serduszko,  perełko….jak jestem grzeczna ale jak broję i psocę to woła Zofio, Mario a ja już wiem, że będzie reprymenda  czyli karny fotel.  Siedzę 5 minut i muszę jakoś wytrzymać,  kiedyś nie chciałam ale teraz już się przyzwyczaiłam,  później spokojnie wracam do zabawy i czasem znowu napsocę. Bo ja jestem uparciuszek i zdarza się , że nie słucham  🙂 Z mamą bawimy się w dużo zabaw i to przeróżnych,  mamusia mówi  ,że te zabawy są bardzo ważne ale ja nie zawsze mam na to ochotę.  Wtedy mama robi przerwę i bawię się w co sama zechcę. Układam puzle,  koloruję kredkami,  buduję z klocków różne rzeczy,  lubię bajki,  mam swoje ulubione 🙂 książeczki , oglądam też  bajki w telewizji i na komputerze ale nie zawsze mogę 😉 najlepiej lubię oglądać z mamą. Pomagam też mamie na ile potrafię,  sprzątam swoje zabawki,  wszystkie mają swoje stałe miejsca więc po skończonej zabawie tam je odkładam.  Pomagam mamie robić obiadek i w porządkach domowych , ulubionym zajęciem jest polerowanie luster , które sama brudzę 😉 dostaję wtedy ręczniki papierowe i poleruję swoje ślady rączek tak by zniknęły.   Jak umiem tak pomagam   a mama mi dziękuje za pomoc.  Za to nie lubię myć głowy 🙁 oj bardzo nie lubię…płaczę wtedy na znak buntu i krzyczę ale mama i tak myje moje włoski,  ostatnio mi nawet je skróciła , powiedziała, że jak polubię mycie włosków to je zapuścimy na długie a na razie lepiej by były krótsze.  No i dobrze bo czesać też za bardzo się nie lubię,  spinki,  gumki  i przepaski na mojej głowie są na krótko.  Ja lubię jak włoski fruwają na wszystkie strony.  Może kiedyś  to się zmieni i będę zawsze ładnie uczesana ale jeszcze nie teraz.   Najbardziej lubię spędzać czas na placu zabaw i spacerkach,  nie wychodzimy tylko wtedy gdy pada  albo mocno wieje.  Na placu zabaw jest super,  są huśtawki które kocham, zjeżdżalnia na którą wchodzi się po schodkach a potem ześlizguje się w dół na pupie , domek drewniany i ławeczka na której mogę w cieniu odpocząć , jest mnóstwo piasku z którego można robić piaskowe babki a całość to taki drewniany statek . Obok jest  górka  pokryta trawą na którą często się wchodzę,  fajny widok jest z tej górki na cały plac zabaw. Na dłuższe spacerki mama zabiera wózek,  siedzę sobie wygodnie i poznaję okolicę. To są takie nasze małe wycieczki a ostatnio mamusia zabrała mnie w bardzo wyjątkowe miejsce ale o tym sama napisze 😉 To moje najcudowniejsze lato !!! Ciekawa jestem jak będzie dalej,  ostatnio mama mówiła mi,  że dojdzie mi obowiązków…ciekawe co ta moja mama wymyśliła ? Pewnie niedługo się dowiem 🙂  Tak w wielkim skrócie opowiedziałam co lubię a czego nie. W sumie to jestem chyba jak każda dziewczynka mająca prawie 5 lat i na pozór niczym się nie wyróżniam od innych moich rówieśników.  Ale tylko na pozór ,  bo tak naprawdę moja historia  nie jest zwykła.  No i mam tylko mamę… która kocha mnie najmocniej na Świecie !!!  Jestem Zosia i kocham życie całym swoim serduszkiem !    Sami zobaczcie…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jak widzicie drodzy czytelnicy  Zosia korzysta z ostatnich dni wakacji. Synoptycy zapowiadają,  że jeszcze będzie ciepło więc i Wy kochani korzystajcie ze słoneczka !

Miarowe serduszka bicie….

W miniony czwartek szczęśliwie dotarłyśmy na badania serduszka w doborowym towarzystwie.  Dzięki temu udało się zminimalizować stres Zosi  związany z badaniem i płaczu było jakby troszkę mniej :).  Najtrudniej jest jej wejść do gabinetu ,  doskonale wie co będzie się działo a mimo to zaczyna płakać i to nie dlatego,  że boi się badania tylko z powodu odsłaniania klatki piersiowej.  Dla niej to jest właśnie najgorsze,  muszę rozebrać ją i odsłonić klatkę piersiową a wtedy już nic nie jest w stanie jej uspokoić.  Dlatego by nie przedłużać jej przerażenia mamy stały schemat działania,  zaraz po wejściu do gabinetu rozbieram szybko Zosię ,  kładę na kozetkę i nasz bardzo wyrozumiały pan doktor przystępuje do wykonania badań.  Zosia sobie popłakuje w ramach protestu i by dać głośno do zrozumienia,  że jest niezadowolona ,  że jej się nie podoba i że się boi.  Jednak po zakończeniu badań ,  kiedy zostaje ubrana nastrój Zosi w sekundach ulega poprawie,  najgorsze już minęło.  Teraz spokojnie mamy czas na to by porozmawiać z panem doktorem a mała pacjentka rozgląda się po gabinecie.  I tym razem pan doktor miał dla mnie dobre wiadomości,  serduszko Zosi jest stabilne,  nie dzieje się nic niepokojącego, wyniki są w normie i oby tak pozostało na bardzo długi czas….

Nasz pan doktor opiekuje się Zosią od początku jej zmagań i walki o życie.  Za każdym razem bacznie obserwuje swoją małą pacjentkę i uśmiecha się dumny z jej postępów i stanu zdrowia.  Często wspominamy miniony  i tak bardzo trudny czas… rozmawiamy też o przyszłości i tu nasz pan doktor jest pełen optymizmu.  Jednego jestem pewna, Zosią opiekuje się najlepszy z najlepszych kardiologów ,  jest bardzo cierpliwy i wyrozumiały dla małych i często trudnych pacjentów,  uśmiechnięty i troskliwy.  Dla mnie ważne jest to,  że zawsze pyta o postępy Zosi,  o jej zachowanie w domu,  przeprowadza wywiad by mieć pełny obraz sytuacji.  Mogę spokojnie opowiedzieć o swoich obawach i lękach związanych z chorobą mojej córeczki i nie muszę się bać,  że trafię na opryskliwość.  Ważne jest zrozumienie i porozumienie pomiędzy lekarzem a rodzicami i ja ma takie z naszym panem doktorem.

Pod koniec wizyty Zosia jest już w swoim żywiole ,  najbardziej interesuje ją sprzęt w gabinecie i mnóstwo kabelków  a  po strachu nie ma śladu.  Na do widzenia  przytuliła pana doktora i nawet dała mu całuska w policzek 🙂 Wizyta przebiegła w bardzo miłej atmosferze jak zawsze zresztą. Pozdrawiamy pana doktora oczywiście  i dziękujemy za zawodowe podejście i troskę ! Spotkamy się na kolejnej wizycie !

Zosia jeszcze uśmiechnięta przed wejściem do  gabinetu.

Nasz kochany pan doktor  Bartłomiej Mroziński i jego mała pacjentka 🙂

SPODZIEWAJ SIĘ NAJLEPSZEGO !!!

To nasze motto na najbliższe tygodnie. I nie bez powodu , zaczynamy badania kontrolne. Na pierwszym miejscu sprawdzimy serduszko Zosi, to najważniejsze i najbardziej stresujące. Wizyta zaplanowana na czwartek i mam nadzieję , że dotrzemy bezpiecznie i przywieziemy pomyślne wiadomości. Dalsze terminy badań też już zaznaczone w kalendarzu, laryngolog w związku z otwartą stomią i badania słuchu. Zobaczymy jaki będzie kolejny wynik ABR , koniecznie też trzeba wymienić wkładki silikonowe i dokonać regulacji aparatów słuchowych by Zosieńka mogła usłyszeć więcej dźwięków. Mam nadzieję, że wszystko odbędzie się zgodnie z planem i nie wydarzy się nic nieprzewidzianego a wyniki będą tylko pomyślne.

Myślę więc tyko pozytywnie i mimo wielu niewiadomych spodziewam się najlepszych z możliwych wyników badań. Przez kilka ostatnich dni kondycja Zosi była nieco gorsza, teraz  jednak powoli wszystko wraca do normy. Pogoda też ma się poprawić więc zaplanowałam dodatkowe atrakcje dla mojej córeczki. Jeżeli  serduszko Zosi będzie w dobrej kondycji i pan doktor pozwoli to zaczniemy naukę jazdy na rowerku. Tak więc plany są , trzeba przystąpić do ich realizacji i cieszyć się latem które jeszcze trwa. Wakacje powoli zbliżają się ku końcowi a od września mojej córeczce przybędzie obowiązków . Ale o tym później, teraz zobaczcie kochani jak  Zosia wypada w roli opiekunki swojej lali . Ze wzruszeniem obserwowałam jak moja mała córeczka z uśmiechem od ucha do ucha i dumnie spaceruje z wózeczkiem. Z wielką troską zajmowała się swoją lalą ostrożnie pchając wózek i co chwilkę przystając by sprawdzić czy lala jest nakryta i nic się jej złego nie dzieje. To dzięki Zosi zachwycam się drobiazgami, codziennie zauważam setki małych rzeczy, które wprawiają mnie w zachwyt. Każdy napotkany człowiek uśmiecha się na widok tej małej i rozpromienionej dziewczynki. A ja jestem dumna , że jestem jej mamą !

…mój cały świat :)

,, W życiu nie chodzi o to,

żeby przetrwać burzę,

ale o to,

żeby tańczyć w deszczu ! ”

Paul Evans

Czuję bardziej,  działam częściej,  akceptuję więcej,  słucham uważniej,  dostrzegam momenty,  patrzę na świat zupełnie inaczej,  kocham mocniej…..za to wszystko  DZIĘKUJĘ  CI CÓRECZKO  !!! Mój świat jest w kolorach tęczy 🙂