Po badaniach…..

Odpoczywamy…….

Wtulone w siebie, w ciszy naszego domu…..

Odpoczywamy…..

Tak bardzo nam było to potrzebne…..

Zosi parametry wracają do normy, opadły emocje…..

Powrócił ten zawadiacki uśmiech na jej buzię…..

Jednak jeszcze bardzo potrzebuje mojej bliskości…..

Nie pozwala mi się oddalić nawet na chwilę….

A ja jestem cała dla niej i tylko dla niej…….

Proszę Was jeszcze o troszkę cierpliwości

Wpis na blogu zrobię jak Zosia zaśnie…..

Uchylę rąbka tajemnicy – wyniki zaskakują !1-DSC_0724

Przygotowanie do poniedziałkowych badań trwa !

……………..i nie jest łatwo.  Muszę dokonać czegoś bardzo trudnego a mianowicie sprawić by w owy poniedziałek,  moja ukochana córka zasnęła o wyznaczonej godzinie  8.15   🙂    To jak wyczyn i w przypadku Zosi bardzo rudny.   Nie od dziś wiadomo, że zasypianie i sam sen to dla Zosi drugorzędna sprawa a kłopoty  tej materii towarzyszą nam  od początku.  Dla niej nieistotne jest spanie……  Jej sen trwa nie dłużej niż 5-6 godzin na dobę i to niezmiennie od 3 lat !  Nawet jeżeli dzień jest trudny, pracowity i pełen emocji  ( a przecież taki jest każdy dzień Zosi )   to i tak nie ma to  wpływy na długość snu  mojej córki.  Teraz nie pozostaje mi nic innego jak doprowadzić do zamiany pory zasypiania i  z    3.00    w nocy zamienić na   7.40  rano.  Na obecną chwilę doszłyśmy już  do godzinnego opóźnienia w zaśnięciu Zosi i  o 4.00 moja kruszynka słodko śpi.  Do poniedziałku powolutku będę czas zasypiania opóźniała tak by bez problemu zasnęła do badania  ABR.  Udało mi się tego dokonać już trzy razy,  więc może i teraz się uda  😉   Wyjazd wcześnie rano,sprawdzenie uszek Zosi,   badanie,  czyszczenie i regulacja aparatów słuchowych.   Oby te wyniki były pomyślne……..  Muszę też zakupić baterie do aparatów bo zapas właśnie stopniał   😉    Zosia jeszcze nie wie o poniedziałkowej wycieczce,  od soboty zaczniemy rozmawiać ,  gdzie się wybieramy.   Poprzez pokazywanie zdjęć miejsca   i portretu   ,,wujka,,   opowiem jej o tym co ją czeka.    Tylko tak mogę ją przygotować na wizytę i badanie.   A tym czasem mała szaleje na dworze w przerwach pomiędzy nauczaniem przedszkolnym i rehabilitacją  !  Tu nie  zwalniamy tempa  🙂   Liczy się każdy dzień,  każdy kroczek do przodu,  każda nowo wypowiedziana sylaba  ( na razie tylko sylaby otwarte wymawia Zosia ale o tym napiszę szczegółowo po poniedziałkowych badaniach  i zdaniu Wam relacji z wizyty ) .  Na teraz  trzymajcie kciuki za szczęśliwą podróż  i pomyślne wyniki, bardzo Was proszę……………  Dla Was kochani,  samych radosnych i słonecznych dni !  I chociaż pogoda trochę kapryśna to zachowajcie radość i pogodę ducha  🙂

A oto foto- relacja z szaleństw  Zosi – samosi,   jaką niewątpliwie jest  🙂1-DSC_0855 klklklk uyuyu mnmnmnm nnnmmm 1-DSC_07389090909

1-DSC_0633 DSC_0486 1-DSC_0495

cdn…………..1-DSC_0866 DSC_0868 DSC_0901zosia DSC_0491

Niezwykły prezent !!!!!

Dziś dotarł do Zosi niezwykły prezent !   Tak niezwykły,  że ja ,  niby taki twardziel  popłakałam się ze wzruszenia !   Zosia jeszcze nie rozumie jak wyjątkowy to prezent i od jakże wyjątkowej osoby !   Przechowam  go więc dla niej  do czasu aż   zrozumie !  Mam nadzieję,  że i ona zachowa go na długie lata.  Jak dobry Bóg pozwoli będzie korzystała z tego prezentu usypiając swoje dzieci !  O jakim prezencie tu mowa…… Jest w całkiem nie tak daleko położonym mieście wspaniała  ,,ciocia,,  imieniem Sylwia.  Owa ciocia,  zagościła w naszej rodzinie na dobre i  pełni wyjątkową rolę…..  Ona to wie…..( mam nadzieję ).  To ona właśnie obdarowała Zosię wyjątkowym prezentem jakim jest……………………… bajka,  napisana tylko i wyłącznie dla mojej córki !!!!   Jest pięknie wydana, z pięknymi ilustracjami,  w twardej oprawie.  Co do treści to,  bajka  jest pełna niesamowitych przygód, uczy o tym co to przyjaźń,  wytrwałość  i miłość  !  Zakończenie bajki jest oczywiście szczęśliwe !   Pisać więcej nic nie będę, sami zobaczcie  drodzy czytelnicy w jaki sposób bajka została wydana i jak się rozpoczyna.  To pamiątka ,, na zawsze ,,  i ma dla mnie bardzo szczególną wartość !  Sylwio jesteś WIELKA !!!!   DZIĘKUJĘ CI KOCHANA W IMIENIU SWOIM I ZOSI…………………………!

OKŁADKADSC_0781

STRONA TYTUŁOWA DSC_0783

WSTĘPDSC_0787

POCZĄTEK ;           Dawno, dawno temu……………………DSC_0788

Ciociu Sylwio……………..Zosia dziękuję !1-DSC_0384

 

15 maja tuż, tuż ……………świętujemy :)

W dniu imienin mojej Zosi  robimy sobie wolne od ćwiczeń i rehabilitacji.   Pewne plany co do tego jak będziemy świętowały już są !  Pytanie tylko czy pogoda dopisze ????   Prognozy są optymistyczne ale czy się sprawdzą to już zupełnie inna sprawa  😉    Z racji mojej sytuacji finansowej  🙁  prezentu  dla Zosi nie mam ale  mam za to nadzieję,  że córka mi wybaczy…..  Pewnie, że każde dziecko w dniu swoich urodzin czy imienin chciałoby dostać  chociaż drobny  prezent ale  moja Zosia nie do końca ma jeszcze taką świadomość.    Zrobię coś sama i tak zorganizuję jej ten dzień , żeby była radosna, uśmiechnięta…… i szczęśliwa !     Relację zdam……;) 1-DSC_0766

Operacja serca- ryzyko……………… :(

Oto dlaczego jestem tak przerażona  każdą kolejną operacją serca Zosi………………..  Z wieloma poniższymi powikłaniami Zosia musiała walczyć, czasem jej stan był krytyczny ……….. Tak naprawdę wszystko może się wydarzyć ponownie…..  Nie ma żadnej gwarancji…….   Pozostaje wiara, nadzieja i modlitwa……

Zamieszczam ten opis powikłań by wredne i paskudne TROLE zastanowiły się zanim znowu mi napiszą  cyt.    ,, Biedna mała głuchotka !  Rozetną , przepiłują , zreperują i już !  Wielka mi sprawa ! ,,      Myślałam, że nawet  debile wiedzą kiedy się zamknąć ale niestety, nie ma co się łudzić.    Z tego się nie wyrasta , to z wiekiem się kumuluje !    Jak przykro i smutno TROLE musi być w waszym marnym życiu….    Proponuję wypełnić deklarację o oddaniu organów po śmierci.    Może chociaż tak odkupicie część win za to, że żyjąc byliście takimi  ( …………….. wyrazy niecenzurowane………………)  i uratujecie czyjeś życie !

Powikłania  śródoperacyjne:

– uszkodzenia serca i dużych naczyń

– uszkodzenia naczyń wieńcowych

– uszkodzenia układu bodźco-przewodzącego serca

( wymagające wszczepienia sztucznego rozrusznika serca)

– uszkodzenia płuc i innych narządów klatki piersiowej

– uszkodzenia nerwów

– masywne krwawienia śródoperacyjne wymagające przetoczeń dużych ilości preparatów krwi (możliwość wystąpienia choroby zakaźnej przenoszonej przez krew)

 

Powikłania pooperacyjne:

 

a) powikłania związane z raną operacyjną

– ciężkie krwawienia pooperacyjne

– zakażenie rany powierzchowne

– zakażenie rany głębokie

– niestabilność mostka

– przepukliny klatki piersiowej

– płyn w worku osierdziowym

– płyn w opłucnej

– powietrze w opłucnej – tzw. odma

 

b) powikłania związane z użyciem krążenia pozaustrojowego:

– niedokrwistość – anemia

– spadek liczby płytek krwi

– zespół rozsianego wykrzepiania śródnaczyniowego (DIC)

– zatory naczyń wszystkich organów

– niszczenie krwinek czerwonych

– zespół uogólnionej odpowiedzi zapalnej

– niewydolność wielonarządowa

 

c) związane z sercem – wynikające m.in. z jego zatrzymania podczas operacji:

– zawał serca

– zatrzymanie krążenia

– niewydolność serca i krążenia

– zaburzenia rytmu serca

 

d) związane z układem oddechowym:

– nadciśnienie płucne

– zapalenie płuc

– zespół zaburzeń oddychania

 

e) związane z układem nerwowym – jako następstwo zastosowania krążenia pozaustrojowego i zatrzymania krążenia w głębokiej hypotermii:

– śpiączka

– padaczka

– niedowłady i porażenia kończyn

– inne zespoły neurologiczne

 

f) zakaźne:

– posocznica (sepsa)

– infekcyjne zapalenie wsierdzia

– zakażenia innych narządów

 

g) powikłania związane z układem pokarmowym:

– krwawienie z przewodu pokarmowego

– płyn w jamie brzusznej

– u noworodków – martwicze zapalenie jelit (NEC)

 

h) niewydolności innych narządów i układów wtórne do niewydolności serca – niewydolność wielonarządowa

Nie mam dobrych wiadomości……………..:(

1-DSC_0257Kochani zbieram się by zrobić wpis………….trudno przekazać mało pomyślne wiadomości………… Miniony wtorek był zdecydowanie bardzo trudny !   Każdy dzień w którym Zosia ma badania nie jest łatwy dla mnie i dla Zosi również.  Mimo iż zawsze mam w sercu nadzieję na jak najlepsze wyniki badań to strach , że usłyszę niepomyślne wiadomości jest ogromy. Byłam zdenerwowana już od rana , w nocy nie zmrużyłam oka …. Nie jestem przesądna, wróżką też nie jestem ale tego dnia miałam złe przeczucia……  Może matczyna intuicja ????  Jak zwał tak zwał ale niestety się potwierdziło…. Stan serca Zosi pogorszył się od grudniowych badań…. Nie będę zanudzała Was kochani terminami medycznymi bo dla większości  ( na szczęście )  to i tak będzie niezrozumiałe.   Rodzice dzieci ,, serduszkowych ,,   znają terminologię i dorośli chorzy na serce.  Jednak  dla przeciętnego człowieka terminy takie jak  zastawka,  saturacja,  ksenograft,  gradient…… i dziesiątki innych związanych z ciężką i złożoną wadą serca  Zosi to zagadka.  Napiszę wiec najprostszym językiem co się dzieje niedobrego.   Otóż od 9 września  2009 roku  po operacji w Monachium i wykonanej przez geniusza kardiochirurgii  prof  Edwarda Malca,  serce Zosi na to co przeszło i w jak ciężkim  było stanie pracowało wybitnie !   To był  ,, CUD ! ,,  i to  jedyne właściwe określenie !  Przez te mijające trzy lata nie było żadnego gwałtownego pogorszenia.  Owszem , pojawiło się małe zwężenie w zastawce i pojawił się wzrost  gradient RV- PA   który do grudnia wynosił  36 mmHg       Wiele wskazywało na to,  że w najbliższym czasie nic nie powinno się wydarzyć a rokowania  dla Zosi były bardzo optymistyczne……  Były ale już tak optymistyczne nie są….   Od grudnia wyżej wymieniony gradient wzrósł aż o 14 mmHg ,  taki wzrost odbywał się powoli przez ostatnie 3,5 roku a tu niespodziewanie taki skok w ciągu 4 miesięcy….  Bardzo przykra niespodzianka ….. Dodatkowo zwężenie w zastawce również postępuje,   tym razem 1,5 mm.   Jest więc coraz ciaśniej dla przepływającej krwi……  Niestety, rokowania to jedno a to w jakim tempie będzie postępowało pogorszenie to już inna sprawa….. To jest serce i tu niczego nie można przewidzieć.   Jest ryzyko zakażenia zastawki a wtedy operację trzeba wykonać w ciągu kilku godzin by Zosia miał szansę żyć…… Wszystko może się wydarzyć   i niczego nie da się przewidzieć….  Ja to wiem od ponad 5 lat !    Mogę  tylko modlić się do Boga by wszczepione elementy wytrzymały jak najdłużej a termin kolejnej operacji był jak najpóźniej….. U  Zosi do wtorkowego badania wszystko wskazywało na to, że kolejna operacja jeszcze długo przed nią…..   Teraz możemy tylko czekać……..  Jeżeli w takim tempie to wszystko będzie się pogarszało to kolejna operacja może być całkiem niedługo…………………  Szczegółowe badania serca mamy na początku sierpnia i zobaczymy jak wygląda  zwężenie i gradient,  czy będzie i jak znaczny…..      Stan kondycji  fizycznej Zosi może się  pogarszać,  przy słabnącym sercu będzie się bardziej  pocić,  szybciej męczyć,  saturacja zacznie się zmniejszać ……  Muszę teraz obserwować Zosię jeszcze czujniej i modlić się o to by Bóg się zmiłował i sprawił by  serce mojej małej córeczki nie słabło bardziej……  Nie wiem jak psychicznie dotrwam do sierpnia,  jestem przerażona perspektywą  być może w szybkim tempie zbliżającej się operacji…..  Muszę kolejny raz nauczyć się ukrywać paraliżujący mnie strach i przerażenie……   W ułamku sekundy wróciły koszmarne wspomnienia……   Nie tak miało być…. Boże proszę nie tak…    Daj nam więcej czasu by przygotować Zosię na to piekło na ziemi jakie ją czeka….  Koszmar,  który  będzie musiała przejść by kolejny raz  walczyć o swoje  życie…..   Tak bardzo modliłam się o ten czas,  marzyłam,  że będzie jej dany…………..   Miała nauczyć się wymawiać więcej słów ,  miała więcej rozumieć by można jej było jakoś to wszystko wytłumaczyć,  opowiedzieć co będzie się działo i dlaczego….  Spróbować jakoś ją do tej bardzo trudnej walki przygotować…. chociaż to tak cholernie  trudne…   Bo czy można się przygotować ???????????????  A ja , co ja mogę ?  Mogę tylko być przy niej i trzymać ją za rączkę a to tak niewiele…..  Nie ma nic bardziej bolesnego w tym moim marnym życiu jak to,  że patrząc na cierpienie własnej córki nie mogę wziąć  go na siebie…..  Przecież matka powinna mieć taką moc !!!!   Móc cierpieć za dziecko,  które wydała na świat……  Powróciła bezsilność……i niepewność . Przeżyć do sierpnia i usłyszeć …. Wtedy już wszystko będzie wiadomo…….   Za  88 dni usłyszę  w jakim stanie jest serce mojej córeczki….   Boże, zmiłuj się…………..

Wtorkowy wyjazd nie był też szczęśliwy dla nas jeżeli chodzi o samą podróż…..  W drodze powrotnej samochód odmówił jazdy…..  Co przeżyliśmy długo by pisać !  Jak to mówią ?  Nieszczęścia chodzą parami ?  Oj chyba coś w tym jest !!!   I teraz krępująca dla mnie sytuacja bo chce podziękować pewnej pani z Chodzieży , która ma ogromne i bardzo dobre serce. Widząc znajomą rejestrację i małe dziecko w zepsutym aucie zatrzymała się i zaproponowała pomoc !!!! Okazało się też ,  że historia Zosi nie jest jej obca…  Zostawiłyśmy więc naszego kochanego kierowcę , wujka Grzesia,  który zdecydował się sam zaczekać na  ratunek.  Było już bardzo późno ,  Zosia była zmęczona a ja tak bardzo zdenerwowana tym co usłyszałam w gabinecie, że najrozsądniej było skorzystać z pomocy tak niespodziewanie ofiarowanej.   Nie  chciałam też narażać Zosi,  samochód stał w niebezpiecznym miejscu,  nie można było nawet świateł awaryjnych zapalić …. Grzesiu bez wahania kazał nam wracać do domu…..  Nasza bohaterka odwiozła nas pod sam blok a ja mogłam tylko powiedzieć banalne  ,, dziękuję ,,   Jeżeli pani tu zagląda to jeszcze raz bardzo ale to bardzo pani dziękuję !!!   Niestety nie zapamiętałam imienia tej cudownej kobiety i jest mi strasznie wstyd……………..:(     Może gdybym miała na tyle siły bu usiąść w nocy i zrobić wpis  nie byłoby tej żenującej sytuacji…   Jednak  musiałam się uspokoić,  wypłakać,  ochłonąć…   Dlatego strasznie panią przepraszam…… i proszę o wybaczenie.   Ten uśmiech Zosi dedykuje  naszej bohaterce ! Za okazaną pomoc i serce jeszcze raz  DZIĘKUJĘ !!!uśmiech jej siłą

To nie koniec badań,  kolejny wyjazd  27 maja do  KIND  na szczegółowe badania słuchu Zosi  ( ABR ).  Mam nadzieję, że nie usłyszę niczego niepokojącego….. Reszta do sierpniowych badań pozostaje bez zmian.   Rehabilitacja trwa i nie zwalniamy, zajęcia przedszkolne również.   O tym w następnym wpisie bo doszło nam kilka nowych ćwiczeń by stymulować Zosię do wypowiadania  sylab i składania ich w wyrazy.   Moją małą dziewczynkę czeka tez komisja w Zespole Poradni Psychologiczno-Pedagogicznych w Pile,  Poradnia Specjalistyczna Wad Mowy i Słuchu w Pile.  O tym napiszę już po wydaniu orzeczenia, czego dotyczy i jakiej jest treści.   Zosia od września ubiegłego roku ma ustalony indywidualny program nauczania przedszkolnego ze względu na głuchotę  i nauczanie  specjalistyczne ze względu na stan zdrowia.

Tyle na dziś kochani….. trochę emocje opadły ale zdenerwowanie pozostało.   Muszę  jednak dla Zosi wziąć się w garść i przeczekać do sierpniowych badań. Wtedy będzie wiadomo znacznie więcej a dziś  i przez najbliższych kilkadziesiąt dni modlitwa będzie  mi tarczą by móc wytrwać.   Moją  siłą będzie  uśmiech i radość Zosi,  która jest niczego nieświadoma i zupełnie po niej na dzień dzisiejszy nie widać  by coś złego się działo….   Dlatego wyniki badań były tak ogromnym zaskoczeniem……   Oto Zosia,  mała dziewczynka,  która pokonuje swoje słabości z uśmiechem na ustach,  radością w sercu !   No,  czasem przysiada  ale z dwóch powodów :  po to by zerwać  swoje ukochane stokrotki   🙂    i dlatego,  że mama każe jej odpocząć  😉      0000000323 454546 Bez tytułu 102 bezcenne Bez tytułu0009 2345345 1-DSC_0439 1-DSC_0345 1-DSC_0267 piasek 1-DSC_0644

Ważny dzień…..

Dziś kochani sprawdzimy jak bije serce Zosi….  Dla mnie bardzo trudny dzień, już się denerwuję……. Co usłyszę w gabinecie ?????  Kompleksowe badania pokarzą w jakim stanie jest obecnie serce Zosi…… Proszę o pozytywne myśli ……  Wrócimy bardzo późno,  wpis o tym co usłyszałam zrobię w nocy….   Liczę na szczęśliwą podróż, cudowne wiadomości i szczęśliwy powrót …..

Wszystko w rękach Pana Boga, więc………… Z Bogiem  kochani……..

7887655

 

Majówka…..

Kolejny już raz przekonałam się, że nie ma co planować bo pogoda lubi robić psikusy…. niestety…..  Tym razem też tak był !   Ja zaplanowałam te kilka dni wolnego tak, by jak najwięcej czasu spędzić na świeżym powietrzu.  Przecież miało być tak ładnie  😉    Niestety pogoda nie dopisała,  zabrakło słońca, było chłodniej i wiało, co zupełnie pokrzyżowało moje plany.  Nauczka !!!   Dobrze, że zawsze mam jakiś plan awaryjny.   Większość czasu spędziłyśmy w domu,  na spacer wychodziłyśmy ale Zosia nie była zadowolona !   Jak dla niej pół godziny szaleństw na dworze to już stanowczo za mało czego  nie omieszkała mi  zademonstrować !  Cóż,  to że ma silny charakter mama wie,  to że jest stanowcza i  uparta mama też wie i to że potrafi się obrazić na mamę to też mama wie  🙂   Na szczęście mama ma swoje sposoby by stłumić niezadowolenie córki i poprawić jej zły humor.   Metody jeszcze skutkują  😉  Jedynym pogodowo pięknym dniem była niedziela i wykorzystałyśmy to maksymalnie !   Zosia mogła dać upust zabawie na świeżym powietrzu  a ja nie prowadziłam do domu małej i niezadowolonej buntowniczki tylko szczęśliwą,  wybieganą i zadowolona córeczkę  🙂

By urozmaicić zabawy na świeżym powietrzu zabieramy ze sobą różne zabawki, czasem wyboru dokonuje Zosia a czasem ja decyduję ! Ostatnio siedziałam i ,, dmuchałam balony ,,  🙂    Zosia siedząca obok z zaciekawieniem obserwowała moją bordową z wysiłku twarz a ja byłam przekonana,  że moje płuca to dwa ledwo zipiące organy…..   Nie pytajcie jak się czułam ale moja pojemność płuc jest na prawdę marna.  Lata spędzone w  izolacji z Zosią zrobiły swoje,  nadmuchałam zaledwie 10 balonów i wysiadłam…..  Czas coś z tym zrobić !!!   Tak więc Zosia z nieukrywanym zdziwieniem  poszła na spacer trzymając w rączce balony !  Radocha jaką miała z tego powodu wynagrodziła mój wysiłek,  szkoda tylko ,  że w takim tempie balony pękały.   Był dość  mocny wiatr, balony uciekały Zosi i napotykając najmniejsze przeszkody traciły powietrze z takim trudem przeze mnie wdmuchane  😉    Będę ćwiczyć , w końcu to trening czyni mistrza  🙂   1-baloniki 1-DSC_0469

Do domu  Zosia wracała bez balonów !    Bieganie to kolejny ulubiony jej sposób spędzania czasu na świeżym powietrzu.  Trudno ją okiełznać czy zatrzymać. Czasem po prostu jej pozwalam by pobiegała chociaż wiem , że nie powinna.  Ale jak mam jej wytłumaczyć by oszczędzała swoje serce ???  Ona ma tylko 5 lat i tyle woli i radości życia,  że obdarowałby wiele osób !   Pytałam wielokrotnie naszego lekarza o tego typu wysiłek,  zawsze otrzymuję taką samą odpowiedź. Jeżeli może to niech pobiega, przyjdzie czas ,  że jej serce już na to nie pozwoli…….  Jestem tylko przerażoną mamą i oczywiście,  że są dni w których powstrzymuję moją małą dziewczynkę przed bieganiem…… Jednak bardziej chcę by czerpała z życia pełnymi garściami,  by była szczęśliwa….   Przecież ten czas i tak nadejdzie,  czas kolejnej operacji…..   Do tego momentu wolę patrzeć na jej uśmiech a nie powstrzymywać ją przed robieniem tego co sprawia jej tyle radości…..  1-8787878

 Wszystko jej sprawia tyle frajdy;   wspinanie się na ulubioną zjeżdżalnię,  zrywanie stokrotek,  obserwowanie przyrody,  wbieganie na górkę z której wszystko widzi,  huśtanie,  przesypywanie piasku miedzy paluszkami,  szukanie koniczyny w trawie….. To wszystko wydaje się takie zwyczajne, często niezauważalne przez wielu a dla innych banalne , wręcz śmieszne…..  Ostatnio usłyszałam:   ,, czym ty się tak zachwycasz ?  ,,   Wiecie co odpowiedziałam ?????    Jedyną dla mnie odpowiedzią  jest jedna  – ,,  JEJ  ŻYCIEM  !!!! ,,     Oto czym się zachwycam !  Oto o co proszę Pana Boga każdej nocy i dnia ,  oto o czym marzę…..  BY  ŻYŁA  I  ZAWSZE  BYŁA  WŁAŚNIE  TAKA  SZCZĘŚLIWA  !!!!   A jednocześnie wiem , że proszę o tak wiele…………….1-22222222222333 lalaDoceniajmy to,  że nasze dzieci są zdrowe,  to,  że i nam zdrowie dopisuje, to,  że mamy do kogo wyciągnąć ręce i się przytulić !!!   Zauważmy w tym naszym życiu ,  które przecież tak szybko mija,   ciekawość świata naszych dzieci,  ich bezwarunkową miłość i radość z maleńkich rzeczy !!!   Przystańmy, choć rzadko i na chwilę ale przystańmy……. Tego kochani Wam życzę.   Resztę zdjęć zamieszczam abyście kolejny już raz mogli zobaczyć  szaleństwa i radość Zosi !  Małej dziewczynki, która mimo swoich tak ciężkich chorób uwielbia życie !  888888888888888888

nanana

DSC_0685 DSC_0670 DSC_0715

1-Na biegi-001

1-DSC_0970 1-DSC_0974

PS.  Kochani,  może znacie jakiś domowy sposób na likwidację plam z trawy ?  Wszelkie  ,,cud środki ,,  tak intensywnie reklamowane w telewizji nie bardzo sobie radzą i mimo prawie natychmiastowego namaczania i ich stosowania,  po wypraniu dalej  ,, zielono jest ,,  🙂

1-DSC_1137