MOJA ABSOLWENTKA :)

 Będzie uroczyście.

„Jakże nie pisać wierszy, jakże nie płonąć w podzięce.  Za dar najpiękniejszy, za SERCE”.

Pani Dyrektor  Przedszkola Samorządowego w Budzyniu  Grażynie  Przybyszewskiej,   dziękuję za wsparcie i pomoc, za wiarę w  Zosię   🙂   oraz za   wspaniały wybór jakiego dokonała przysyłając do Zosi tak wspaniałą nauczycielkę i jednocześnie  Wicedyrektor Przedszkola  mgr  Iwonę Repczyńską. To jak dar od losu i wielkie szczęście mieć  dla swojego ukochanego dziecka  nauczyciela  z takim zaangażowaniem i  ogromnym zapałem !

Dlatego  pani Iwono dziękujemy za trud jaki włożyła pani  podejmując pracę z Zosią przez te wszystkie miesiące,  za okazane serce i troskę,  za wyrozumiałość,  cierpliwość,  optymizm,  motywację,  uśmiech  na twarzy i zawsze rozpostarte ramiona,  by Zosia mogła w chwilach  zmęczenia czy buntu wtulić się w nie i poczuć ciepło i dobro  jakim panie emanuje !!! Dziękuję pani za wyjątkowy  sposób  pokazania Zosi właściwej drogi do poprawy i doskonalenia  jej umiejętności,  za entuzjazm  jaki  pani jej okazywała nagradzając ją za wykonywane zadania.

Na początku naszej drogi nie było łatwo…..nadal nie jest.  Braki Zosi były ogromne a moje przerażenie jeszcze większe…. Chociaż tego nie okazywałam,  byłam zdruzgotana  tym,   jak wiele pracy przed nami….    Pani jednak potrafiła tak pokierować edukacją Zosi bym ja,   wystraszona mama,   odnalazła wiarę w to,  że się uda,  powolutku i drobnymi krokami dojść do zamierzonego celu.   Dlatego  dziękuję pani Iwonko za pokazanie mi,  że porażki mogą mnie czegoś nauczyć,  że gdy przeżywam trudności,  mogę odkryć swoją siłę.    Dziękuję za opiekę i nauczanie Zosi.   Jestem  wdzięczna za te miesiące wspólnie spędzone,   za przekazanie mi wiedzy jak pomagać i jak pracować z Zosią,  by mogła pokonywać  te ogromne trudności i braki…..  Dziękuję za wskazanie perspektyw,  darzenie sympatią i wspieranie w trudnych chwilach…..Już cieszę się na kolejny rok szkolny bo wiem, że to co dziś wydaje się tak bardzo trudne do osiągnięcia przez Zosię dzięki pani  jest możliwe do zrealizowania.  Pani Iwonko życzymy pięknych wakacji  i proszę do nas wracać od września  🙂

Jestem tak bardzo dumna z osiągnięć Zosi, ogromu pracy jaki włożyła przez ostatnie miesiące  i tego czego dokonała, że gdybym chciała opisać to co czuję,  wpis byłby bardzo długi…… 🙂   Dlatego  napiszę tylko tyle :

MOJA NAJUKOCHAŃSZA CÓRECZKO !   MAMA KOCHA CIĘ TAK BARDZO,  ŻE NIE MAM  SŁÓW BY WYRAZIĆ MOJĄ MIŁOŚĆ DO CIEBIE !!!      JESTEM Z CIEBIE TAK BARDZO DUMNA !!!!    KAŻDEGO DNIA,  DOPÓKI ŻYJĘ BĘDĘ PRZYPOMINAĆ CI,   ŻE TWOJE NARODZINY SĄ NAJLEPSZĄ RZECZĄ  JAKA KIEDYKOLWIEK ZDARZYŁA MI SIĘ W ŻYCIU !!!    MOJE SERCE BIJE …………..BO JESTEŚ !!!   Absolwentka1DUMNA ABSOLWENTKA !!!AbsolwentkaGRATULACJE OD PANI DYREKTOR  GRAŻYNY PRZYBYSZEWSKIEJ 1-DSC_1155

NASZA PANI WICEDYREKTOR  mgr  IWONA REPCZYŃSKA  1-DSC_1132

Zupełnie poza tematem ……..prośba o kontakt na moją prywatną skrzynkę bądź przez blog do  ,, E- CIOCI ,,   Magdaleny Mikołajczyk  🙂

DZIEŃ OJCA…………..

Ponieważ Bóg tak zdecydował jestem i   ,,ojcem ,,   dla Zosi……   To bardzo trudne,   wychowywać samotnie  dziecko.    Chore dziecko, które tak bardzo przecież potrzebuje obojga rodziców…..   Waldek był niesamowitym ojcem; pełnym oddania, troski i poświęcenia….   Było ojcem kochającym bezgranicznie i bezwarunkowo !   Dla dziecka był w stanie oddać własne życie…..   Nie dane mu było pozostać na dłużej  przy Zosi….     Myślę jednak,  że w jakiś cudowny sposób otacza ją swoją ojcowską opieką,  jest tuż obok i strzeże jej kruchego życia…..  Jest w jej sercu i pozostanie tam na zawsze a ja  każdego dnia pielęgnuję tą miłość i pamięć o Nim……. 026

„Bóg stworzył Ojca”

 

„Kiedy dobry Bóg zajmował się tworzeniem ojca, wykonał najpierw konstrukcję dosyć wysoką i potężną.

Ale pewien anioł, który znajdował się akurat w pobliżu powiedział:

– Ojejeku, a co to za ojciec? Jeśli dzieci uczyniłaś tak malutkie, jak dziurki w serze, dlaczego robisz tak potężnego ojca? Nie będzie mógł

grać w warcaby dopóki nie uklęknie. Nie utuli dziecka do snu bez zwijania się w kłębek, ani nawet nie ucałuje bez składania się w pół.

Bóg uśmiechnął się i odpowiedział:

– Masz rację, ale jeśli uczynię go mniejszym, to dzieci nie będą miały nikogo, na kogo będą mogły patrzeć zadzierając w górę głowę.

Kiedy potem lepił jego dłonie, uczynił je dosyć dużymi i silnymi.

Anioł przechylił głowę i z dezaprobatą powiedział:

– Ojejku, jak takie olbrzymie ręce będą mogły zawiązać dziecku kokardkę, zapiąć lub odpiąć guzik, zapleść warkocz albo wyjąć drzazgę z paluszka?

Bóg uśmiechnął się i rzekł:

– To prawda, ale za to są wystarczająco duże, by pomieścić wszystko to, co można znaleźć w dziecięcej kieszeni a jednocześnie wystarczając małe, by pogłaskać go po głowie.

Bóg właśnie rozpoczął tworzenie dwóch nóg, tak dużych, jakich jeszcze nikt nie widział, kiedy anioł znowu wybuchnął:

– Tak nie może być! Czy Ty, naprawdę myślisz, że takie dwie barki będą w stanie na czas wyskoczyć rano z łóżka, by móc ukoić płaczące dziecko? Czy przeciśnie się on między grupką dzieci, bez zmiażdżenia co najmniej dwojga z nich?

Bóg uśmiechnął się i powiedział:

– Nie obawiaj się, będą bardzo dobre. Zobaczysz: utrzymają równowagę

dziecka, które się z nim bawi w: „jedzie, jedzie pan, na koniku sam;” Będą wypędzały myszy z wielkiej chaty i chwaliły się butami a dużymi na kogokolwiek innego.

Bóg pracował całą noc, aby powierzyć ojcu jedynie niewielką ilość słów, ale za to silny i budzący zaufanie głos; oczy, które wszystko widzą, ale pozostają spokojne i wyrozumiałe. A w końcu, po długim namyśle, uczynił ostatnim dotknięciem łzy. Po tym wszystkim

zwrócił się do swojego anioła z pytaniem:

– Czy teraz już się przekonałeś, że ojciec może kochać tak bardzo, jak matka?”

basia i kinga (obrazmojegoserca2.blog.onet.pl) ~ I. ~

 

Order dla prof. Edwarda Malca

Nadanie przez Prezydenta RP Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski – Polonia Restituta panu prof. Edwardowi Malcowi za wybitne osiągnięcia w dziedzinie kardiochirurgii dziecięcej oraz niesienie specjalistycznej pomocy polskim dzieciom.Order_Prof_E_Malec

Szanowni Państwo,

mam zaszczyt poinformować, że na wniosek Konsulatu Generalnego RP w Monachium, Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej Bronisław Komorowski, nadał panu prof. Edwardowi Malcowi Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski – Polonia Restituta za ,,Wybitne osiągnięcia w dziedzinie kardiochirurgii dziecięcej oraz niesienie specjalistycznej pomocy polskim dzieciom”. To wielkie odznaczenie, jest drugim najważniejszym odznaczeniem państwowym po Orderze Orła Białego nadawanym przez Prezydenta Rzeczpospolitej osobom cywilnym.

Prof. dr hab. n. med. Edward Malec, światowej sławy kardiochirurg dziecięcy, wykonał na całym świecie ponad 6.000 skomplikowanych operacji kardiochirurgicznych u dzieci z wadami serca. Jako pierwszy kardiochirurg przeprowadził w Polsce z sukcesem operację najcięższej wady serca – HLHS. Zapoczątkował tym samym program leczenia tej wady  w naszym kraju.

Prof. Malec kierował od roku 2007 Kliniką Kardiochirurgii Dziecięcej Uniwersytetu Monachijskiego. Warunkiem przyjęcia przez Profesora propozycji pracy w tej klinice była klauzula o możliwości operowania dzieci z Polski oraz wynegocjowanie przez niego stałej – bardzo niskiej kwoty za pobyt polskich małych pacjentów w szpitalu, niezależnie od jego czasu trwania, co było niezwykle istotne z uwagi na fakt, iż NFZ nie zrefundował dotychczas ani jednej operacji przeprowadzonej przez prof. Malca w monachijskiej Klinice.

Od początku działalności w Monachium do końca 2012 roku Profesor z sukcesem zoperował 321 polskich dzieci z najcięższymi wadami serca, w tym z najbardziej znikomymi szansami na powodzenie. W ponad dwudziestu przypadkach matki polskich dzieci, u których wadę serca stwierdzono w okresie prenatalnym, podjęły decyzję o porodzie w monachijskiej klinice, po to, aby prof. Malec mógł zoperować wadę serca dziecka bezpośrednio po porodzie.

Zaangażowanie Profesora na rzecz polskich dzieci i ich rodzin znacznie wykraczało poza zakres jego obowiązków jako lekarza: wsparcie polskich rodzin w sprawach administracyjnych związanych z pobytem w szpitalu oraz pomoc w kontaktach między personelem medycznym a rodzicami hospitalizowanych dzieci, to tylko przykłady Jego dodatkowej działalności.

Konsulat Generalny RP w Monachium dysponuje licznymi listami rodziców zoperowanych dzieci, w których wyrażają wdzięczność prof. Malcowi za uratowanie życia ich dzieciom.

Prof. Edward Malec jest laureatem wielu prestiżowych nagród, m.in. został zaliczony w roku 2012 przez czasopismo FOCUS do najlepszych lekarzy pracujących w Niemczech (Deutschlands Top-Mediziner), a w 2008 roku dzieci w podziękowaniu za Jego działalność przyznały mu Order Uśmiechu, co jak sam podkreśla, jest dla niego największym wyróżnieniem.

Konsul Generalny

Justyna Lewańska

źródło – Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polskiej w Monachium

Kilka słów…

Z braku czasu i innych komplikacji nie piszę tutaj tak często jak bym tego chciała….  Nie o wszystkim też mogę napisać w związku z nieustającymi atakami i obelgami….  Czasem potrzebuję czasu by nabrać dystansu …. Dodatkowo jestem bardzo poddenerwowana niewiedzą o stanie serca Zosi i oczekiwaniem  na następne badania…  To dla mnie bardzo trudne tygodnie….  I absolutnie moja nieobecność tutaj i bark wpisów nie świadczą o tym , że lekceważę  Was kochani.   Wiem, że tu jesteście, zaglądacie i czekacie na wieści….

Dlatego też proszę Was o wyrozumiałość.   Możemy się umówić,  że jeżeli coś złego nie daj Boże by się działa to na pewno Was o tym poinformuję.    Jeżeli natomiast przez czas jakiś nie ma wpisów,  znaczy to,  że żyjemy jak zwykle ;  przedszkole, rehabilitacja, spacery……   Nie wiem co przyniosą kolejne badania,  zauważyłam większe zmęczenie u Zosi  a to jest niepokojące…..  Może okazać się , że termin operacji zbliża się nieuchronnie i te wakacyjne miesiące będą bezcenne dla mnie i mojej córki.   Będę musiała znaleźć siłę  i jakoś się przygotować do tych najtrudniejszych  tygodni….. Jak przygotować Zosię  nawet nie mam pojęcia…..    Każdą wolną chwilę  chcę poświęcić  córce,  poza obowiązkami, które mamy,   to czas beztroski, zabawy czy szaleństw na świeżym powietrzu są dla nas  jak lekarstwo.    Bardzo was proszę o wyrozumiałość  a ze swojej strony  mogę obiecać  robić chociaż  jeden wpis tygodniowo  🙂  relacjonując Wam sytuację z minionych dni  🙂   Jeszcze tydzień i zakończy się  rok szkolny,  będziemy też miały więcej wolnego czasu,  chociaż i tak nad wieloma  brakami Zosi będziemy pracować przez okres wakacyjny  to czasu wolnego przybędzie !   Z uwagi na  panujący upał  wychodzimy  na dwór tylko rano czyli od 8.00 do  10.30    Później chowamy się w domu,  Zosia źle znosi gorączki ale o tym przecież już wiecie.  Kolejny raz wychodzimy dopiero po 18.00 czasem  nawet 19.00 .  Środkowa część dnia w  lecie  to czas  kiedy Zosia ciężko pracuje pokonując swoje bariery spowodowane chorobą.   Wiem jak cudowni, kochani i wspaniałomyślni JESTEŚCIE !!!    Dlatego jeszcze raz proszę  Was o wybaczenie,  proszę abyście nas nie opuszczali i mimo wszystko trwali przy naszym boku.   Jesteście naszymi aniołami, to w cieniu Waszych skrzydeł się chronimy i czerpiemy nadzieję, że wszystko jakoś będzie……  Przytulam Was mocno i życzę samych radosnych dni !!!

PS.  27 maja wizyta w KIND i konsultacja w sprawie wyników badań ABR.  Zobaczymy co postanowi pani docent i o ile zostaną podkręcone aparaty. Na pewno po powrocie będzie wpis  🙂  1-DSC_0400Zosia1-DSC_0428Zosia

A w kolejnym wpisie opowiem o………………..1-DSC_0435

 

Szczęście jest blisko…..?

To miał być zwykły dzień, taki niczym nie różniący się od innych.   Oczywiście liczyłam na to,  że będzie pełen radości i uśmiechu Zosi. Ranek, pobudka, poranna toaleta, śniadanie…. czyli normalnie.  Za oknem piękny i słoneczny dzień więc zanim zrobi się gorąco wychodzimy na spacer czy na plac zabaw. W zależności od preferencji Zosi !

Dziś zdecydowanie wygrał  plac zabaw i piaskownica.   Zabrałyśmy niezbędne gadżety by  robić piaskowe baby  ale moja córka po dotarciu na miejsce zmieniła zdanie.   Cóż,  nie od dziś wiem,  że Zosia  tak ma.  Obok placu zabaw jest sporo zielonego terenu i niewielka górka,  jak pewnie widzieliście już wielokrotnie na zdjęciach  , Zosia lubi tam biegać.   Pozwalam jej czasem na to  😉  chociaż  niechętnie.

Za moim przyzwoleniem córka pobiegła w tę stronę ale w połowie górki przysiadła i zaczęła zrywać koniczynę, dmuchawce czy inne polne kwiatki…..  Ja  w bezpiecznej odległości by jej nie przeszkadzać,  obserwowałam ją bacznie i zobaczyłam, że moja córka znalazła coś co  ją jakoś bardziej zaabsorbowało.   Czasem są tam różne żyjątka więc  przez obiektyw aparatu zrobiłam zbliżenie i zobaczyłam,  że………………….. Zosia znalazła czterolistną koniczynę  🙂

Mówi się,  że czterolistna koniczyna przynosi szczęście….. Czy tak jest ????  Nie miałam okazji się przekonać,  bo mimo wielu podejmowanych  prób znalezienia właśnie takiej czterolistnej koniczyny  nie udało mi się jej odszukać.  Zawsze wydawało mi się to niemożliwe  🙂    Do dnia dzisiejszego,  gdy to obserwując  Zosię jak przysiada i za pierwszym razem zrywa właśnie tę,   tak poszukiwaną przez wielu,   koniczynę czterolistną !!!   Wyglądało to tak jakby czekała tam właśnie na to aż  ONA  ją zerwie,   jakby sama wpadła jej w rączki,   jakby była przeznaczona właśnie dla niej.    To miejsce w którym Zosia zerwała  tę koniczynę,   jest na samym środku ścieżki prowadzącej na szczyt tej górki.  Aż dziwne , że nie została zadeptana,  że przetrwała w tym miejscu.   Czy to jakiś znak ?   Chcę w to wierzyć bo  Ona,  tak bardzo zasługuje na to by być szczęśliwą.  Dziewczynka,  która tyle wycierpiała a mimo to tak cieszy się życiem ,  tak je każdego dnia celebruje ,  tak się nim zachwyca i czerpie z każdego oddechu…… powinna być szczęśliwa  ZAWSZE !!!!

Nie jestem przesądna, nie wierzę w żadne zabobony !   Wierzę i ufam Bogu !!!!  Wszystko co żyje zostało przez Niego stworzone !  Ta koniczyna,  która dziś jakimś  cudem trafiła w rączki Zosi również.   Ja w to wierzę……  że to nie był przypadek.    Zostanie ususzona i zachowana na pamiątkę !     Cieszę się,   że zawsze na spacer zabieram aparat,  przysiadam sobie gdzieś  w pobliżu Zosi i obserwując ją,   uwieczniam te wszystkie bezcenne chwile jej beztroski,  radości i szaleństw.   To niesamowite, móc ją obserwować jak zachwyca się wszystkim co ją otacza, jak się uśmiecha,  jak promienieje………. Mam nadzieję, że tam gdzieś w górze Waldek spogląda na nią i  jest szczęśliwy…………..

A oto Ona i jej czterolistna koniczyna !!!   I Wam kochani życzymy by szczęście Was nie omijało.  Niech Was spotyka, każdego dnia w niezliczonych formach  🙂1-DSC_0260 1-DSC_0271 1-DSC_0262 1-DSC_0272 1-DSC_04971-DSC_0495

Najtrudniejszy ABR……

…Niestety ale muszę Was prosić o wybaczenie…  Po badaniu konieczny był wypoczynek,  dlaczego ?    Zaraz opiszę !   Kiedy siły miałyśmy zregenerowane pan komputer zaczął strajkować !   Dziś problem został opanowany,   Zosia grzecznie się bawi a ja  opiszę co się działo……

Zacznę więc od początku czyli od tego,  że nic nie szło jak zazwyczaj przed badaniem. Samo przestawianie pory spania Zosi było niezłym wyczynem a już sprawić by zasnęła na żądanie o określonej godzinie w obcym miejscu to mistrzostwo świata  🙂   Doszło wiec do sytuacji jakiej wcześniej nie było, mianowicie moja Zosia nie spała ponad 30 godzin przed badaniem i nie wyglądało to dobrze…… Obserwowała jak pakuje torbę, chodziła za mną krok w krok, popłakiwała i była bardzo zdenerwowana….. Jak ja się czułam patrząc na moje wykończone dziecko ?  Nie pytajcie !

Mimo tłumaczenia jej dokąd pojedzie, kogo spotka i co będzie się działo   ( pokazuje jej zdjęcia osób i miejsca )  niewiele to pomogło.  Uspokajała się na chwilę a później wszystko wracało.   Spakowałam wszystko co niezbędne i oczywiście wózek w którym zazwyczaj Zosię usypiam.   Ulubione koce, poduszki i piesek z którym ostatnio moja dziewczynka się nie rozstaje .   I tak wczesnym poniedziałkowym rankiem wyruszyłyśmy do Poznania  nie wiedząc czego się spodziewać z nadzieją jednak, że wszystko pójdzie dobrze !  Mimo skrajnego zmęczenia w trakcie podróży Zosia nie zasnęła.  Dotarłyśmy na miejsce i natychmiast  wpuszczona nas do gabinetu bym mogła w ciszy i spokoju utulić Zosię do snu……

I zaczęły się schody……  Moja córka nie miała zamiaru zasnąć, ze zdenerwowania płakała i nie było mowy o tym by wózek zmienił cokolwiek w jej nastawieniu.  Nie pozostało mi nic innego jak włączyć do działania plan B,  rozłożyłam koce i poduszki na kozetce.   Mała , wąska i niewygodna ale takie przepisy.   Innego miejsca do zasypiania dla dzieci nie ma . Powierzchnia musi być zmywalna !   Dlatego zabrałam swoje domowe rzeczy by otulić Zosię tym co zna i w czym wielokrotnie zasypiała.   Taki nasz kawałek domu  🙂  Udało się po pół godzinie tłumaczenia, Zosia zasnęła. Zawołałam więc panią , która miała wykonać badanie , musiałyśmy jeszcze okleić głowę Zosi elektrodami i nałożyć słuchawki.  Tu nigdy nie było problemu i nigdy wcześniej mała się nie obudziła, czoło miała  przemyte wcześniej  by elektrody dobrze trzymały. W połowie  oklejania Zosia jednak zechciała zbadać kontrolnie sytuację i otworzyła oczy….:(   Koniec spania , zaczęła płakać i manifestować swoje niezadowolenie. Była wystraszona i leżała  dosłownie w oczekiwaniu na ból.  Chciało mi się płakać razem z nią……

Normalnie na każde dziecko jest  przeznaczony określony czas w którym trzeba utulić  do snu i wykonać badanie.  Byłam przerażona , że to całe zmęczenie Zosi pójdzie na marne i będziemy musiały przyjechać kolejny raz na badanie……..   Okazało się jednak,  że tu los się do nas uśmiechnął i tego dnia żaden inny mały pacjent nie miał mieć badania.   Nasza przemiła pani zdecydowała więc,   że mamy tyle czasu ile potrzeba Zosi by się uspokoić i zasnąć.  Sama widziała jak bardzo wykończona jest moja córka i jak na siłę walczy ze strachu ze zmęczeniem.   Dokleiłyśmy elektrody i nałożyłyśmy słuchawki by nie ryzykować ponownego obudzenia.   Dyskomfort to niemały zasypiać w takim ekwipunku na głowie i to jeszcze w pozycji na wznak,   której Zosia nie cierpi i w której nigdy nie zasypia w domu. Wyobraźcie sobie kochani,   że ta mała 5-letnia dziewczynka ,  która nie spała 34 godziny kazała nam czekać kolejne półtorej godziny  …… Gdy zrozumiała,  że nic złego już nie będzie się działo,  nawet momentami się uśmiechała…… choć przez łzy.   W końcu zasnęła i to jak kamień !!!   Badanie zostało wykonane pomyślnie a ja odetchnęłam z ulgą , że nie będę musiała ponownie męczyć Zosi.

To co usłyszałam odnośnie słuchu mojej córki  było dla mnie niewiarygodne i choć są to informacje nieoficjalne bo nie poparte jeszcze opinią pani docent to komputer , który zarejestrował i wykreślił wykres jednoznacznie wskazuje na to, że…….. słuch Zosi uległ poprawie o 20 decybeli w prawym uchu !!!!!!   Niewiarygodne, niesamowite i  niemożliwe……   A jednak dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych !!!!    To prawe ucho Zosi od początku było ,,betonowe ,,  tak określali je specjaliści,  głuchota całkowita , lewe natomiast  miało słyszalność na poziomie 95 decybeli. Opinią lekarzy popartą wieloma badaniami ,   dwa lata temu,   Zosia miała zdiagnozowaną głuchotę obustronną  i  w opinii tych  specjalistów miała nie wydawać dźwięków , o mówieniu nawet nie marząc…… Dziś  zaczyna wypowiadać pierwsze dwu sylabowe słowa, sylaby otwarte……. i wierzę,  że choć przed nią lata ciężkiej pracy to nauczy się mówić !!!!

To bardzo kosztowna rehabilitacja,  potrzeba dużo pomocy by stymulować ją do słuchania i prób naśladowania czy wypowiadania tego co do niej dociera , co słyszy.  Bardzo boję się ,  że zbliżający się być może znacznie szybciej termin kolejnej operacji serca  zniweczy to co Zosia wypracowała, że dojdą jakieś nowe komplikacje, że nie daj Boże wydarzy się coś strasznego………………. Jednak muszę wierzyć ,  że Bóg będzie czuwał,  że będzie ją trzymał za rękę i chronił tak jak do tej pory……..  To są cudowne wiadomości bo okazuje się,  że to co miało być ,,betonem,, niewzruszonym i nie do naprawy  zaczyna się cofać i poprawiać !!!!    Mamy umówioną wizytę  27 czerwca u pani docent więc z niecierpliwością czekam na jej opinię i decyzję o ile podregulujemy aparaty Zosi  🙂   Wiara czyni cuda a nad przepaściami rzuca mosty…… Niejednokrotnie przekonałam się o tym w swoim marnym życiu !   I chociaż doświadczana boleśnie przez los padałam tyle samo razy na kolana  to zawsze podnosiłam się z wiarą , nadzieją i siłą do walki…….. Również dzięki Wam kochani !!!!!

No i tak minęło badanie po którym musiałam obudzić moją nieświadomą cudownych wiadomości Zosię i zapakować  do drogi powrotnej.   W samochodzie minął stres i nerwy, Zosia się uspokoiła i rozluźniła po czym otuliła się błogim snem.    Gdy dotarłyśmy szczęśliwie do domu, moja córka znowu została obudzona ,  tym razem jednak była już na wpół przytomna i nie była w stanie ustać na własnych nóżkach…..   Wniosłam ją do domu i starałam się jak najszybciej przebrać w piżamkę by mogła w końcu pójść spać. nie było to łatwe bo jej szczupłe ciało było wiotkie i słaniało mi się z rąk.  Nie zdążyłam nawet dać jej pić, Zosia jak tylko zorientowała się, że jesteśmy w domu zasnęła tak twardym snem,  że jej serce biło zaledwie 50 uderzeń na minutę…..  Saturacja też nie była za dobra   78  to bardzo mało jak dla niej.   Po dwóch godzinach jej snu parametry zaczęły wracać do normy,  serce przyspieszyło do 67- 69 uderzeń na minutę a saturacja była powyżej 94.    To tortury tak wybudzać wielokrotnie dziecko  po takim zmęczeniu i długim okresie  bez snu…….  Byłam więc pewna,  że nie tak szybko moja córka się obudzi.  I nie myliłam się, spała ponad 20 godzin budząc się co jakiś czas i prosząc o picie.  Kolejne dni też odpoczywała i widać było jak wiele ją to badanie kosztowało i jaki to był dla niej stres.   Od tego poniedziałku czyli od 3 czerwca zaczęłyśmy normalny rytm dnia.   Nauczanie przedszkolne i rehabilitacja wróciły na swój tor i oczywiście ukochane spacery Zosi wzbogacone nie lada atrakcją  z okazji trwania Dni Budzynia !   Ale o tym już  następnym razem.

Teraz bardzo Was przepraszam, że tak późno  napisałam o tym co się działo, nie wynikło to jednak z mojego zaniedbania  czy lenistwa…..  Nie od dziś wiadomo, że nie umiem pozbyć się najdrobniejszej usterki komputerowej  🙂    Dlatego postanowiłam już niczego Wam nie obiecywać i nie będę określała kiedy napiszę  koleje wiadomości   😉    Myślę że skrót   cdn…..  nie będzie złym rozwiązaniem !   Jeszcze raz proszę o wybaczenie !   1-DSC_1245 1-DSC_1246 1-DSC_1247