Chce się żyć !!!!

Film który trzeba zobaczyć !!!

……,,Powiedz mi kim jesteś !

Rośliny nie bawią się klockami !!!

Jak mówię do niego to On reaguje !  To zupełnie jak mój pies-  mówi pani doktor !!!!…………….”

 

http://www.youtube.com/watch?v=qHZo0LMBOw4[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=qHZo0LMBOw4[/youtube]

Dzięki córce, dzięki Wam………..trwam !

Najpierw pozwólcie kochani, że podziękuję.     Za Waszą obecność,   za ciepłe słowa i wsparcie,    za wiarę w te nędzne siły moje,   za rozdmuchane światełko nadziei,   za dowody na to,   że tych ludzi wrażliwych,  dobrego serca,   niosących pomoc jest znacznie więcej od tych……….złych,  złośliwych,  zawistnych,  zarażonych nienawiścią i plujących jadem……!    Teraz wiem,   że nie warto  dusić wszystkiego w sobie i starać się w samotności zmierzyć z tą złą stroną świata !     Nie ja pierwsza,  nie ja jedyna i nie ostatnia muszę się z tym borykać ale teraz mam pewność,   że nie w samotność !!!    Ponownie zbieram siły,   który już raz nie liczę……!

Jedno jest też pewne !  Już czas się przyzwyczaić  do obecności TROLI czy jak zwą ich dziennikarze  HAJTERÓW  i ignorować to draństwo !   Nikt nie rodzi się zły !   Jak bardzo muszą mieć ci ludzie smutne życie,   jak bardzo czują się opuszczeni,  niedoceniani,  niekochani,  samotni……wiedzą tylko oni sami.   W sumie to nawet mi ich żal.  Tak marnować czas!  Cenne życie mija im na  ubliżaniu,  przeklinaniu,  wyśmiewaniu i do tego  robią to anonimowo  myśląc,   że są bezkarni !   Tak wygląda  ulubiona forma spędzania przez nich czasu.   Bardzo żałosne życie.   Moje najszczersze wyrazy współczucia  dla Was !!!  I pomimo pewności,  że  w komentarzach pod tym wpisem znowu  się pojawicie to mam to gdzieś !!!    Tylko jedna mała dygresja,  zanim napiszecie coś co  obrazi moje dziecko grubo się zastanówcie.   Już nie będę tak wyrozumiała.   Wszystko co dobre szybko się kończy…..   Moja wyrozumiałość też  !!!

Tydzień tak szybko minął,   że prawie niepostrzeżenie !   W poniedziałek odwołałam zajęcia przedszkolne ponieważ  Zosia postanowiła się wyspać  🙂   Nie było sposobu by ją wybudzić,  była jak w tak głębokim śnie,   że nie pamiętam czy kiedykolwiek wcześniej  tak było.   Pomijam oczywiści lekowe usypianie i zwiotczanie w szpitalach.

W sumie to był trudny tydzień nie tylko z uwagi na przestawienie godzin snu Zosi ale z powodu innych trudności,  które już od wielu miesięcy się nawarstwiają.    Po moim ostatnim wpisie na temat ubranek kilka mam zgłosiło się prywatnie z ofertą i chęcią kupowania ubranek po Zosi.  Nawet nie muszę wystawiać aukcji bo tam też są opłaty.  I oczywiście bardzo się ucieszyłam !   Nasza sytuacja finansowa się pogarsza z miesiąca na miesiąc i to mnie bardzo podłamuje.   Może uda się uzbierać na zapłacenie choćby jednego rachunku;  prąd, gaz, telefon…… Wiecie sami jak to jest.   Na subkoncie Zosi jak do tej pory zaksięgowana kilkadziesiąt złotych….. liczę bardzo na to,  że szybko stan subkonta w fundacji zmieni się na lepsze bo na dzień dzisiejszy nie mam za co leczyć Zosi,   płacić za badania,   paliwo za dojazdy o rehabilitacji logopedycznej już nie marząc.    Zrobiło się bardzo trudno…..  Gdyby nie pomoc rodziny i cudownych przyjaciół  już od wielu  miesięcy,  dawno  Zosia nie miałaby  tego co jest jej potrzebne,  by jej zdrowiu nie zagrażało niebezpieczeństwo i by miała wykonywane wszystkie badania  w terminach……..   Co tu dużo pisać……. przydałaby się wygrana w totolotka  😉    Staram się jak mogę ze wszystkich sił zachować zimną krew i resztki optymizmu ale  sytuacja wymyka mi się z pod kontroli……  Ile jeszcze damy radę ?????

Co do pracy Zosi w minionym tygodniu;  mimo iż spała mało to pracowała ciężko !!!    Ja w piątek osiągnęłam  punkt krytyczny.   Byłam tak zmęczona,  że pani Iwonka nauczycielka Zosi  sama stwierdziła iż kiepsko ze mną.   Piasek w oczach,  kłopoty z utrzymaniem się w pionie…….oj było krucho.   Nie spałam od trzech dni więc organizm zastrajkował !    W końcu Zosia z piątku na sobotę dała mamie odpocząć,  sama spała 9 godzin co się zdarza raz na pół roku !!!  Ja miałam z tego bite 7 godzin snu.    I to się u nas nazywa LUKSUS NA MAKSA !!!    Pięć gwiazdek !!!    Wyspana,  wypoczęta wróciłam do rzeczywistości i choć mogłabym napisać szarej to wolę określenie  trudniejszej.   Dzięki Zosi  ta nasza rzeczywistość mimo iż nie łatwa,  to z szarością nie ma nic wspólnego !  Ona  mieni się tysiącem barw !!!    Barw które  kolorują nasze życie dając nadzieję na lepsze jutro !!!  A uśmiech Zosi rekompensuje mi cały trud dnia i sprawia,  że kłopoty i troski choć na chwilę znikają za kotarą.

Moje dziecko  niedługo skończy 6 lat…… Za 32 dni jej wielkie święto.  Planów nie mam bo jak tu zaplanować cokolwiek jak żyje się z wielką niewiadomą i z dnia na dzień…….  Planować nie można.   Jedyne co planuję to grafik dnia bo to ułatwia  życie  i badania bo to konieczność i bezpieczeństwo Zosi !

Optymizmem napawa mnie zmiana aury,  słońce w końcu zagościło na niebie i możemy bez obaw,  że zaraz lunie nam na głowy deszcz spacerować i cieszyć się piękną aurą !  Taka pogoda ładuje mi akumulatory a widok radosnej Zosi biegającej w parku i zbierającej liście to miód na moje serce.  Uwielbiam na nią patrzeć…… mogę to robić godzinami.     To niesamowite,   że mimo tego co przeszła jest tak radosna i uśmiechnięta !    Tak bardzo bym chciała by taka pozostała…….   Stoję sobie z aparatem  czasem blisko niej a czasem  dalej i obserwuję ją zatrzymując te piękne chwile w obiektywie.  Czasem zawołam by spojrzała w moją stronę choć zazwyczaj nie muszę.    Ale zawsze jestem wzruszona kiedy tak  na nią patrzę !   Mam  bowiem świadomość jak bardzo walczyła by móc  cieszyć się życiem……..!  Kochani oto Zosia którą kocham ponad własne życie ! 1-_DSC0555 1-_DSC0701 1-_DSC0676 1-_DSC07021-_DSC0519 1-_DSC0535 1-_DSC0536 1-_DSC0561 1-_DSC0582 1-_DSC0584 1-_DSC0604 1-_DSC0607 1-_DSC0639 1-_DSC0646 1-_DSC0661 1-_DSC0666 1-_DSC0689 1-_DSC0702 1-_DSC0714 1-_DSC0726 1-_DSC0713-002

Dziś też jest piękny dzień więc na pewno  pójdziemy na długi niedzielny spacer co i Wam kochani polecamy !!!   Cudownej niedzieli dla Was !

 

 

Wygląd o niczym nie świadczy !

Mamy tendencję do oceniania innych po ich wyglądzie.  Pewnie niektórzy w Was zaprzeczą ale sama kilka razy łapałam się na tym,  że spojrzałam na kogoś i oceniłam go bawiąc się we wróżkę.   Później przychodziła chwila otrzeźwienia i wiedziałam,  że popełniam błąd!    Jakie to mylne i jakie niesprawiedliwe dla osób które są na celowniku naszych oczu.   A jednak wielu z nas tak robi…..  Elegancka kobieta w kostiumie może być narkomanką ? Tak, może !   Pani nauczycielka mogła zakatować dziecko na śmierć, być  podłym  i nieludzkim oprawcą  a mimo to uczy w szkole ?  Tak, może !   Harlejowiec jadący w siną dal może być kierownikiem banku ?  Tak, może !!!  Tych przykładów mogę przytoczyć setki…..

Dlaczego to robię ?  Ponieważ i Zosia jest mylnie postrzegana.  Oczywiście stali czytelnicy  wiedzą,  że jej wygląd nie ma nic wspólnego ze zdrowiem ale nie ma dnia by ktoś mi nie nawymyślał od oszustek,  kłamczuch,  naciągaczek używając  wulgaryzmów by pewnie lepiej mi się czytało….   Ich zdaniem dziecko,   które tak wygląda po prostu  NIE MOŻE BYĆ CHORE !!!    Jestem już zmęczona wyjaśnianiem i  tłumaczeniem,  że jest inaczej.    Dlatego postanowiłam zrobić ten wpis i już po raz ostatni wszystkim  ZAINTERESOWANYCH  uświadomić.   Kto zechce może  również przeczytać  historię Zosi  http://zosianowak.net/?page_id=50  .

Kiedy ktoś patrzy na Zosię teraz,  nie zobaczy jej chorób i niedociągnięć na polu intelektualnym czy wykonawczym…..  Zobaczy piękną,  radosną dziewczynkę, która całą sobą chłonie świat i jest dla niego pełna podziwu !   To cała Zosia,  widzi ocean w kropli deszczu,  w każdej kałuży skrawek nieba…..  Ale jest też ta druga strona Zosi,  to co za nią i to co ma nadejść……   Jak było długo by pisać…  Jak ciężką walkę o życie musiała stoczyć wiedzą Ci z Was,   którzy niezmiennie trwacie przy nas na dobre i na złe….  Po pierwszej operacji i wielomiesięcznym pobycie na OIOM rokowania dla Zosi nie były pomyślne….  Były przerażające!  Miała nie dożyć do drugiej operacji,  miała być upośledzona intelektualnie,   nie było pewne czy będzie chodziła….. Tak wyrokowano !

Ona jednak ma niesamowitą wolę walki,  rehabilitacja jaką wtedy przeszła była niemalże ponad jej siły,  podczas ćwiczę często krwawiła z rurki…..  Wiecie jaki to koszmar widzieć dziecko,  które płacze,  które  ma tak mało siły,  krwawi a musi być poddawane rehabilitacji.   Inaczej nie miałaby szans na to by cofnąć to co porobiły leki zwiotczające podawane miesiącami……  Waldek nie wchodził do gabinetu a w domu wychodził z pokoju,  nie był wstanie patrzeć jak Zosia płacze….    A ja  zaciskałam zęby,  tłumiłam w sobie ten potworny ból,  który sprawiał,  że oddychanie  stawało się coraz trudniejsze i trzymałam ją za rękę,  pocieszałam,  uspokajałam.   Po powrocie do domu wdrażałam kolejne ćwiczenie i prosiłam Boga by nam pomógł,   by to wszystko nabrało jakiegoś sensu,  by były efekty………  Błagałam Go  o poprawę jej stanu zdrowia i o czas……  by mogła dotrwać do kolejnej operacji.     Słowa  ,, było trudno,,   nie oddają nawet po części tamtych tygodni….  Kiedy już było wiadomo,   że życie mojej córki w każdej chwili może się zakończyć….  tysiące wspaniałych ludzi  dało jej ponownie szansę zawalczenie o swoje życie w Monachium…..  Oddając Zosię przed drzwiami bloku operacyjnego miałam świadomość,  że to mogą być nasze ostatnie chwile…………….  Wiedziałam też,  że muszę ją oddać,  nasz wspólny czas był już policzony….  Jasno i wyraźnie wytłumaczono mi iż tego czasu mamy bardzo mało……

Oddałam więc życie mojego jedynego dziecka w ręce człowieka,  któremu zaufałam najbardziej na świecie i który zrobi wszystko co w jego mocy by moja córeczka przeżyła.   Profesor Edward Malec i    doc.  Katarzyna Januszewska  na tej sali operacyjnej w Monachium dokonali cudu !    Zosia przeżyła, walczyła jak lwica i nie poddała się sprawiając,   że lekarze mieli szansę zrobić wszystko co było konieczne by naprawić jej zmutowane i już bardzo zmęczone serce…. Po bardzo trudnym miesiącu wróciłyśmy do Polski i zaczęłyśmy ponownie walczyć o sprawność fizyczną Zosi,   która mając 23 miesiące nie potrafiła utrzymać głowy.    Rehabilitacja miała na celu pomóc jej w nauce tak naprawdę od początku poznania swojego ciała i wzmocnienia mięśni by mogła trzymać głowę,  obracać  się z boku na bok,   siadać,  wstawać aż w końcu spróbować chodzić.   Droga długa,  bolesna i pełna wyrzeczeń oraz wysiłku ponad jej siły…. Ale ona nie rezygnowała,  widział,  że z każdym dniem jej ciało jest silniejsze,  sprawniejsze,  że może więcej….  I tak po 4 miesiącach potu i łez stawiała swoje pierwsze kroki…….Zosieńka1762

Kolejnym etapem było pozbycie się rurki,  nie wiedzieliśmy czy to jest możliwe i czy się uda.   Kilka miesięcy zajęło nam ćwiczenie oddychania Zosi,   zmiana rurki na foniatryczną i  dojście do etapu w którym całkowicie można było zakleić  zewnętrzny  otworu rurki zmuszając Zosię do oddychania tylko nosem i buzią.  Dopiero wtedy podjęliśmy próbę usunięcia rurki czyli dekaniulacji.    Kolejna narkoza,  sala operacyjna i strach…..   I kolejny raz ta mała dziewczynka zaskoczyła,  udało się.    Oddychała wystarczająco dobrze by wrócić do domu już bez rurki w gardle !!!    Teraz miała pojawić się komunikacja poprzez mowę, pierwsze sylaby,  później wyrazy……  Ale nic takiego się nie stało…… Wiedziałam,  że coś jest nie tak….

Jakby mało było nieszczęść dowiedzieliśmy się,   że Waldek musi stanąć do walki z  ………….potworem.     Zosi zlecono szczegółowe badania słuchu i już po zrobieniu pierwszych usłyszałam diagnozę.     Pani córka jest głucha……   Zostałam zwalona z nóg,  klęczałam i wyłam z rozpaczy bo nie wyobrażałam sobie co będzie dalej…..   W tym samym czasie Waldek przegrał  swoją batalię o życie…… Został pokonany przez raka,  który od początku nie dawał mu żadnych szans…..

To były koszmarne tygodnie dla mnie,   nie wiem jak bym sobie poradziła gdyby nie rodzina i przyjaciele…..   Kłopoty emocjonalne Zosi z powodu utraty taty,   badania za badaniami, wyjazdy…..   To wszystko spowodowało,  że Zosia była nerwowa,  rozdrażniona i widać było jak bardzo cierpi…..  Obie byłyśmy bardzo zmęczone a ja zdruzgotana.   Od czego zacząć,   jak sprawić by moja córka poznała co to dźwięk,  słowa,  muzyka…..   Kolejna kłoda rzucona pod nogi,  kolejne wyzwanie do walki !  Jak zwał tak zwał…..  Podniosłam  więc rękawicę i tak do dziś walczę nie poddając się ale tylko dzięki Zosi,   jej sile i samozaparciu.   Również dzięki Waszej pomocy Zosia ma możliwość iść na przód,  robić postępy i to co wydawało się martwe,  betonowe stara się ożywiać…. słuch !!!!

I niech Was kochani nie zmyli jej wygląd bo to tylko pozory.   Jej serce słabnie i kolejna operacja zbliża się nieubłaganie…..  Jak będzie,  co się stanie,  czy damy rade ponownie i zwycięsko przez to przejść…..?   To jeszcze nie dziś,  nie jutro,  nie za tydzień…… ale wiem,  że ten czas nadejdzie.   Wiem też,  że może się stać to co najgorsze,  że Zosia może  nie przeżyje…………………Wiem też,  że scenariusze mogą być lepsze i gorsze….. o powikłaniach pisałam tutaj  http://zosianowak.net/?p=2471

Ja jednak wierzę w ten najbardziej optymistyczny inaczej  już dawno bym oszalała.    Zosia nigdy nie była zdrowa i nigdy nie będzie….. Jej życie stale jest zagrożone chociaż tego nie widać i to jest właśnie cud !!!    To,  że ma na sobie ładne ubrania co wielokrotnie jest wytykane  nie czyni z niej zdrowego dziecka.   I tu wyjaśniam po raz nie wiem który.    NIE JA KUPUJĘ JEJ TE UBRANIA !!!     Mnie nie stać na kupowanie Zosi ubrań w ogóle a co dopiero takich……  Te są od kogoś kto zaznaczył,   że chce pozostać anonimowy wiec nie mogę napisać nic więcej.    Za to mogę Wam napisać,  że ubrania są z za oceanu a konkretnie z USA  i ta marka jest w Polsce  raczej niedostępna.   Pojedyncze egzemplarze można kupić na allegro ale ceny są tak zawyżane, że przyprawiają o zawrót głowy.   Zosi jest obojętne co ma na sobie,  nie przepada za spodniami , woli sukienkę i leginsy.   To jej  preferencje.    Ale ponieważ takie ubranka Zosia dostaje,  to ją w nie ubieram i dziękuję  darczyńcy z całego serca bo bardzo mi w ten sposób pomaga.   Jedyne co kupuję dla małej to kozaki na zimę,  cała reszta to  prezenty  🙂    A że nie jestem samolubna to gdy Zosia wyrasta z ubrań wysyłam je dalej do innych potrzebujących dzieci.    Nigdy nie wzięłam za nie złotówki,   jedynie proszę o zwrot kosztów wysyłki.   Nasza  sytuacja niestety się pogarsza…..  Być może już niedługo będę ubrania po Zosi sprzedawała by podratować domowy budżet.Muszę tylko się w tym wszystkim połapać bo nigdy tego nie robiłam.     Jednak nie będą to aukcje charytatywne,  będę je sprzedawała na allegro a za zebrane pieniądze zapłacę np.  rachunek za prąd!   Od czasu do czasu wstawię tu na blogu informację o  bieżących aukcjach,  może ktoś z Was zechce  coś kupić i tak nas wesprzeć ?

Wklejam też orzeczenie Zosi o potrzebie indywidualnego obowiązkowego rocznego przygotowania przedszkolnego wydanego  29 lipca w Pile.   Tu jasno i wyraźnie zdiagnozowano Zosie i wypisano zalecenia co do jej prawidłowego rozwoju i kształcenia.  Niestety wygląd Zosi o tym Wam nie powie !   Serce matki bolało jak czytałam diagnozę,  czarno na białym wypisano niedoskonałości mojego dziecka  uświadamiając mi ile jeszcze pracy przed Zosią…..   Mam też świadomość,  że kolejna operacja może zaprzepaścić wszystko to co Zosia osiągnie…..  Może postawić ją w sytuacji w której będzie musiała zaczynać wszystko od nowa…… skanowanie0001 skanowanie0002 skanowanie0003 skanowanie0004

 Teraz  bezpośrednio do  TROLI :  

Nie piszcie mi,   że moje dziecko zabiera pieniądze bardziej chorym dzieciom,  tym leżącym czy na wózkach inwalidzkich…. Sama miała być takim dzieckiem !    Nie piszcie mi,  że jest zdrowa bo ma ładną kieckę na sobie,  tak nie jest !!!     Nie używajcie  wulgaryzmów,  nie obrzucajcie błotem mojego dziecka !!!    Ona nic Wam nie zrobiła !!!   To ja proszę nie ona !!!   Mnie możecie sobie obrażać do woli,   znika to w ściekach tam gdzie miejsce takich anonimowych obelg !!!   Ale moje dziecko  walczyło o życie…..    Przeżyła i cudem wygląda tak jak wygląda.   Włożyła w to  tyle ciężkiej pracy okupionej bólem o jakiej wam się nie śniło !!!   Nie zmienię jej rysów twarzy,   nie oszpecę jej abyście w końcu uznali,  że  zasługuje na pomoc.    Każdy kto decyduje się pomóc komukolwiek,  czy Zosi czy innemu dziecku robi to dobrowolnie i z własnych powodów.   Nie życzę Wam źle….  mimo iż na to zasługujecie !!!   Nie chciałabym abyście mnie i Zosię zrozumieli  przechodząc ratującą życie operację serca.   Nikt z was by tego nie przeżył.    Chciałabym jednak  abyście ogłuchli na jeden dzień !!!    Nie usłyszeli ulubionej muzyki,  dźwięków z otoczenia,  słów do was mówionych,  klaksonu samochodu,  który ostrzega,   szumu drzew,  dźwięku czajnika w którym zagotowała się woda,  dzwonka telefonu……….   Może wtedy  coś by do was dotarło…..  I tego   ,,MOŻE,,    będę się trzymać,  by was nie przeklinać każdego dnia kasując te wasze plugawe opinie !!!1-_DSC0099 1-_DSC0007

Wszystkim rzyczliwym nam osobom i czytelnikom tego bloga DZIĘKUJĘ…………..za wszystko !

PIĘKNE………………..:)

Przypowieść być może zmyślona…… A może tak naprawdę jest ??? Nie ma pewność !   Jednak bardzo poniższy tekst mnie wzruszył,   szczególnie zdanie dotyczącą nauki mówienia – ,,… z wielką cierpliwością i troską będzie uczył cię mówić……”

A oto i owa przypowieść :

Pewnego razu było dziecko gotowe, żeby się urodzić. Więc któregoś dnia zapytało Boga:

– Mówią, że chcesz mnie jutro posłać na ziemię, ale jak ja mam tam żyć, skoro jestem takie małe i bezbronne?

– Spomiędzy wielu aniołów wybiorę jednego dla ciebie.

On będzie na ciebie czekał i zaopiekuje się tobą.

– Ale powiedz mi, tu w Niebie nie robiłem nic innego tylko śpiewałem i uśmiechałem się, to mi wystarczało, by być szczęśliwym?

– Twój anioł będzie ci śpiewał i będzie się także uśmiechał do ciebie każdego dnia.

I będziesz czuł jego anielską miłość i będziesz szczęśliwy.

– A jak będę rozumiał, kiedy ludzie będą do mnie mówić, jeśli nie znam języka, którym posługują się ludzie?

– Twój anioł powie ci więcej pięknych i słodkich słów niż kiedykolwiek słyszałeś, i z wielką cierpliwością i troską będzie uczył Cię mówić.

– A co będę miał zrobić, kiedy będę chciał porozmawiać z Tobą?

– Twój anioł złoży twoje ręce i nauczy cię jak się modlić.

– Słyszałem, że na ziemi są też źli ludzie. Kto mnie ochroni?

– Twój anioł będzie cię chronić, nawet jeśli miałby ryzykować własnym życiem.

– Ale będę zawsze smutny, ponieważ nie będę Cię więcej widział.

– Twój anioł będzie wciąż mówił tobie o Mnie i nauczy cię, jak do mnie wrócić, chociaż ja i tak będę zawsze najbliżej ciebie.

W tym czasie w Niebie panował duży spokój, ale już dochodziły głosy z ziemi i Dziecię w pośpiechu cicho zapytało:

– O, Boże, jeśli już zaraz mam tam podążyć powiedz mi, proszę, imię mojego anioła.

– Imię twojego anioła nie ma znaczenia, będziesz do niego wołał:

„MAMUSIU”.

 

A oto fotorelacja z dzisiejszego spaceru.    Zosia  zbierała liście.   To zadanie domowe !   Teraz leżą rozłożone na gazecie i przyduszone książką by pięknie się wysuszyły !!!   Będą potrzebne do zajęć  przedszkolnych.   Już niedługo tematyka jesienna  😉    Wyszłyśmy na spacer w południe,  słonko cudnie świeciło !  Niestety wracałyśmy biegiem i w deszczu  ;(     Oczywiście mama gapa tego nie przewidziała,  parasolki pozostały w domu  🙂     Za to Zosia miała niezły ubaw.  Tak naprawdę  pierwszy raz  zmokła.    Płaszczyk ma kapotę, którą szybko naciągnęłam jej na głowę  ale dla niej to było niesamowite, widzieć jak   kapie z nieba na jej  nos i ręce !!!    Mina bezcenna  🙂     Kochani miłego popołudnia  🙂     1-DSC_0015 1-DSC_0020 1-DSC_0060  1-DSC_0912

1-DSC_0902

1-DSC_0935 1-DSC_0995 1-DSC_0975 1-DSC_1039 1-DSC_0989

Szczepienie zaliczone.

No i oczywiście z jednodniowym poślizgiem…..Wybaczcie kochani ale  chyba nie dam rady pisać codziennie.   Tak to już u nas jest,  że zawsze coś wyskoczy i nie mam zupełnie na to wpływu.    Ale staram się jak mogę,  teraz Zosia ogląda bajkę a ja usiadłam i  piszę  🙂  Kochana córeczka  dziś jest  bardzo grzeczna 🙂   To,  że jestem  dumna ze swojej córki już wiecie.   Mam ku temu powody a Zosia stale dostarcza mi nowych i zaskakuje mnie  swoim zachowaniem.   Tak było i wczoraj !    Do ośrodka zdrowia zawiozła nas nasza niezastąpiona ciocia Gosia !   W sumie to nie mamy  daleko ale  liczyłam się z tym,  że Zosi będzie spłakana i spocona więc nie chciałam  ryzykować by iść na piechotę.     Fakt,  nie padało ale było dość wietrznie i bezpieczniej było wsadzić Zosię do samochodu.    Zosia  gdy zobaczyła gdzie zaparkowała ciocia Gosia nie chętnie wyszła z samochodu.   Już wiedziała gdzie pójdziemy i  było widać w jej oczach obawę i niepokój.   Jednak ta mała dziewczynka  grzecznie i bez protestów pomaszerowała do środka.

Na nasze szczęście albo raczej dzięki doskonałej organizacji pani doktor i drugiej cioci Gosi   ,, szefowej od szczepień,,   🙂  nie spotkałyśmy żadnego chorego pacjenta.   Natychmiast zostałyśmy zaproszone do gabinetu pani doktor.   Zosia wiedziała,   że będzie osłuchiwana stetoskopem  i że sprawdzone musi być jej gardło.   Bez oporów,  płaczu czy protestów jak to było wcześniej pozwoliła się zbadać.   Współpracowała i sama pokazywała co dalej będzie się działo wyprzedzając fakty.   Jej niepokój gdzieś znikł  🙂

Została też zmierzona i zważona,  tu współpracowała z  pielęgniarką,   która miała ją też zaszczepić  czyli  z ciocią Gosią  – swoją mamą chrzestną !   Porozmawiałam też z panią doktor na temat  moich obaw dotyczących odżywiania Zosi i jej braku apetytu.   Jednak według  siatki centylowej  wzrost i waga Zosi są  idealne  🙂     Mierzy 115 cm i waży 18,5 kg.   Wiem ile cierpliwości kosztuje nakarmienie Zosi i wiem jaką ma niechęć do jedzenia tym bardziej jestem z siebie dumna,  że  jej parametry są w normie.    Po badaniach i pomiarach przyszedł czas na szczepienie.    Kiedy rozbierałam Zosie ponownie jej niepokój powrócił,  była pewna,  że już po wszystkim a tu nagle mama znowu ją rozbiera.    Pokazałam córce,   że ciocia ukłuje w rączkę i mała zaczęła być niespokojna, bała się bólu……  Jednak gdy zrozumiała co będzie się działa przestała się wiercić mi na kolanach,  przytuliłam ją mocno do siebie a ciocia lotem błyskawicy zaszczepiła  wystraszoną Zosię.   Nawet nie płakała,  szybko ją ubrałam by się uspokoiła i już po chwili wszystko wróciło do normy.   Niestety nie na długo…..

W związku z moimi obawami o zdrowie Zosi pani doktor wypisała zlecenie na badanie krwi, kału i moczu.   Krew badamy regularnie co 4 miesiące jednak tym razem  chcemy mieć pełen obraz stanu organizmu Zosi.   Ponieważ mała nic nie jadła można jej było od razu pobrać krew.  Tu podziękowania dla pani magister,  która zgodziła się to zrobić od razu nie narażając Zosi na ponowną wizytę w ośrodku zdrowia i oczekiwanie w kolejce z innymi pacjentami często chorymi i z infekcjami !    Tak więc po szczepieniu i pożegnaniu z ciocią Gosią zaprowadziłam niczego nie świadome dziecko do laboratorium na pobranie krwi.   Jak tylko Zosia zobaczyła panią magister wiedziała co się będzie działo.    Od razy pokazała palec i wymownym gestem  dała nam znać,  że wie iż pani zaraz ukłuje i podusi paluszek    🙁     Znowu wróciło zdenerwowanie i strach ale  Zosia wie jedno,   że mama nigdy przenigdy nie pozwoli jej skrzywdzić.   Jeżeli jesteśmy tam i mają ukłuć to znaczy,   że to ważne i tak trzeba.    Popatrzyła ufnie na mnie tymi swoimi ślicznymi oczami jakby chciała mi powiedzieć-  ,, mamo boję się ale będę dzielna,, !     Wierzcie mi,  ja miałam kluchę w gardle.   Dla mnie to bardzo trudne,  kiedy muszę patrzeć jak ona walczy ze strachem i bólem,  czy to mniejszym czy większym……   Przytulam ją, uspokajam,  robię wszystko by czuła  się bezpiecznie   ( o ile to możliwe w takich sytuacjach ).     Dopóki pani magister nie podeszła z igłą była spokojna,   gdy nadszedł moment ukłucia Zosia instynktownie cofała rękę.   Nie wyrywała się, nie!   Jedynie cofnęła rękę dwa razy,    później pozwoliła się ukuć.    Krew spływała powoli bo jak na złość zamiast do rurki to ściekała po palcu……. Trochę to trwało ale Zosia dzielnie to znosiła.     Na koniec umyłyśmy rączkę,  zdezynfekowałyśmy i opatrzyłyśmy poraniony paluszek.   Jak tylko ubrałam Zosię pożegnała się z panią magister mówiąc ,, pa pa pa ,, a nawet uśmiechając się do niej.       Już zupełnie spokojna i szczęśliwa  moja mała dziewczynka  wychodziła z ośrodka by wrócić jak najszybciej do domu.    Po powrocie  Zosia musiała odreagować więc siedziała mi na kolanach nie wypuszczając mnie  z objęć !!!    Po jakimś czasie ochłonęła z tych  negatywnych wrażeń i wszystko wróciło do normy.    Dziś  wielokrotnie pokazywała,   że ma  ,,ała,,  w ramię i paluszek…………..  Pewnie jutro też tak będzie.    Teraz tylko muszę  poczekać na wyniki badań i  wszystko będzie jasne !    Mają być dobre, o innych mowy nie ma i już !!!!   Kochani to tyle z wczoraj,  dziś było spokojnie i bez złych emocji.   Mam w domu zdecydowanie wzorową dziewczynkę.  Ciekawe jak długo ten stan się utrzyma  🙂   Mimo deszczu za oknem życzę Wam  słonecznych dni !!!1-DSC_0348

Jesiennie…

No i mamy za oknem pogodę taką,  że tylko  nakryć się kocem a  ciepłą herbatę z cytryną i miodem mieć pod ręką.  Wieje, pada a słońce gdzieś hen za chmurami….   Nie chce się rano wstawać ale trzeba.   Obowiązków nie brakuje  tylko chęci do ich wykonania i mówię tu w szczególności o sobie bo Zosia pracuje  z energią i  zapałem !!!    Dziwi mnie to bardzo,   spodziewałam się niechęci do pracy z powodu braku spacerów a tymczasem pracuje  z pełnym zaangażowaniem i  werwą !   Zajęcia przedszkolne i rehabilitacja wypełniają w większości grafik dnia ale  to ostatnio dla Zosi nie powód do zmęczenia.  Nawet w czasie wolnym chce ćwiczyć, kolorować, wycinać….  Minus jest taki,   że mama musi być tuż obok i już.    Mam siedzieć,  klaskać,  okazywać radość i chwalić.   To ją motywuje i napędza do pracy.

Czasem chciałabym by tak zwyczajnie usiadła przed telewizorem i zechciała sama obejrzeć bajkę !    Nie, nic z tego !   Nawet jeżeli już chce coś  obejrzeć mama musi być obok i opowiadać  co się dzieje w krótkich i prostych zwrotach.   To też forma rehabilitacji bo bajkę wyciszam na tyle bym tylko ja słyszała a Zosi opowiadam treść o połowę skracając zawartość słów.  Ona się osłuchuje z wyrazami a ja mam ból szczęki od nadawania.  Jestem  jak  radio na ruskiej licencji  🙂   Ale czego się nie robi dla dziecka !

A jutro  wizyta u naszej pani doktor i obowiązkowe dla Zosi szczepienie na grypę.  Będzie stres i zaboli ale tego nie da się uniknąć.  Szczepienie nie uchroni jej przed zachorowaniem ale zabezpieczy przed powikłaniami,  które mogą być dla Zosi zabójcze…..!    Czas infekcji właśnie się rozpoczął, mam nadzieję, że uda nam się wytrwać i zachować   ,,zdrowie,,   czyli wszystkie wirusy wynocha  od mojego dziecka !!!    Teraz okaże się na ile odporność Zosi się poprawiła i czy  jest mniej podatna na infekcje.   W poprzednich latach bywało tak,   że co dwa miesiące miała zapalenie płuc i dostawała zastrzyki.  Wystarczyło pojawić się w jakiejś przychodni czy szpitalu na badaniach a łapała wszystko natychmiast………… Dzieci z wadami serca  mogą umrzeć mając zapalenie oskrzeli a co dopiero zapalenie płuc.     Ich serca są dużo słabsze,   płuca również i system odpornościowy.    Mała infekcja w przeciągu kilku godzin może przerodzić się w poważny stan dziecka zagrażając jego życiu….. Są dzieci,  które  mają trudny przebieg choroby i łatwiejszy….   Wszystko to sprawa indywidualna u każdego dziecka.   U Zosi jednak  już  kilka razy  było  bardzo trudno walczyć z wirusami,  więc jak tylko pojawia się u niej gorączka paraliżuje mnie strach……   Oby tej jesieni nic się nie przyplątało !!!    Teraz zmykam,  czas spać,  Zosia zasnęła o 23.00  i nie wiem o której się obudzi.   A ja chciałabym trochę odpocząć  🙂   Kochani jutro relacja ze szczepienia i nie tylko….  Życzę Wam pogodnego dnia……. nawet mimo deszczu !1-DSC_07021-DSC_07291-DSC_06921-DSC_0683

Będzie w pigułce :)

Zacznę od wtorku bo to zdecydowanie najlepszy dzień minionego tygodnia !  Dlaczego ?  Dlatego, że większość dnia Zosia spędziła na świeżym powietrzu,  spacerując,  biegając i uciekając mi w najmniej spodziewanych momentach.   Ma wyczucie i potrafi zwiewać mamie  🙂   Pomijam śniadanie,  które było katorgą i całą resztę posiłków dnia….. Po zajęciach przedszkolnych poszłyśmy na spacer,   Zosia uparła się by zabrać Mini w wózku !   Pozwoliłam z nadzieją,   że ów spacer będzie spacerem a nie wyścigiem.   Nic z tego,   z małymi przerwami  panienka szalała i biegała ile sił w nogach….. Bałam się czy wózek to wytrzyma !

Morał z tego dla mnie taki,   że jak chcesz matko spokojnie pospacerować to wsadź córkę do wózka  a wtedy o bieganiu mowy nie będzie 🙂   Zosia podziwia wszystko wokół,  siedzi spokojnie  a ja delektuję się świeżym powietrzem i promieniami słońca !   No ale  czasem mimo , że wiem co mnie czeka bierzemy ten jej wózek by się nacieszyła i pobawiła w opiekunkę lalki,  myszki Mini czy czego tam chce….!   Kiedyś zabrała na przechadzkę Baza Astrala, zawinęła go w kocyk i dziarsko maszerowała.   Sąsiadka zajrzała do wózka by pochwalić potencjalną lalkę Zosi a tu niespodzianka.   Jakież było jej  zdziwienie gdy zobaczyła  Baza.   No cóż,  wyjaśniłam,   że to strażnik kosmosu w dziś niecodziennej dla siebie roli.   Preferencje Zosi co do tego,  kogo zabierze na spacer są naprawdę skrajne.  Ale nie ingeruję i choć czasem wygląda to komicznie,   niech wozi kogo chce byleby była grzeczna  😉

Wracając do wtorkowych wydarzeń,   po południu odwiedziła nas ciocia Gosia, miała wolne tego dnia i poprosiłam ją by  zabrała nas do lasu.   Ciocia zgodziła się natychmiast a ja wiedziałam,  że Zosia będzie szczęśliwa.    Pogoda była tak piękna,  że grzechem byłoby  siedzieć w domu.   Oczywiście miałyśmy plan ćwiczeń logopedycznych do zrobienia ale postanowiłam tego popołudnia odpuścić.   Synoptycy  zapowiadali pogorszenie pogody więc pewne było,  że straty nadrobimy.   Nakarmiłam Zosię i o pietnastej wyruszyłyśmy na leśną wycieczkę !!!     Zosia  szalała ze szczęścia,  tak  biegała,  że trudno było ją złapać w obiektywie.   Większość zdjęć niestety rozmazana  🙂    ale kilka udało mi się zrobić.    Ba,  nawet czasem przysiadła na chwilkę by coś tam sobie zerwać i miałam wtedy okazję by zatrzymać te chwile w obiektywie !    Ta mała dziewczynka  niesamowicie przeżywa otaczający ją świat.  Przytulała się do drzew, zbierała patyki, obserwowała wszystko uważnie i okazywała czasem podziw, czasem zdziwienie a czasem ogromną radość.   Niby nic, zwykły las……  A jednak dla dziecka to wyprawa w nieznane, pewien rodzaj przygody !!!    Jej towarzyszką była Mini, nawet wianek zabrała. Kiedy go założyła na głowę i tak biegała  pomiędzy tymi drzewami wyglądała jak leśna rusałka  🙂    Cóż,   oczy matki widzą tylko piękno we własnym dziecku wiec darujcie mi ten zachwyt  😉   Chciałabym móc częściej ją tak uszczęśliwiać !!!  Gosiu, bardzo Ci dziękuję za to cudowne popołudnie !  I już melduję, że będę prosić o więcej…..wybacz mi kochana !

W  drodze powrotnej wstąpiłyśmy na plac zabaw.   Zosia wcześniej tu nie  była więc niespodzianka była większa a radocha podwójna !   Musiałam  prosić i przekonywać by zechciała  wracać do domu.  Nie chciała wsiąść do samochodu ale gdy obiecałam,  że jeszcze tam wrócimy posłuchała.  W domu opadły emocje ale widać było gołym okiem jak szczęśliwa jest ta moja ukochana mała dziewczynka  !!!

Środa i czwartek upłynęły według normalnego harmonogramu ;  wczesne wstawanie, śniadanie , zajęcia przedszkolne, spacer, obiad, zajęcia logopedyczne, spacer itd…..   Pogoda była ładna więc korzystałyśmy ile się dało !   Wczoraj nie udało nam się wyjść,  padało,  wiało i zrobiło się naprawdę ponuro.   Ale za to  dużo pracowałyśmy i zaległości zostały nadrobione.   O wczorajszych zajęciach napiszę parę słów albo w nocy albo jutro.    Wszystko zależy od tego o której moją córkę zmorzy sen….   Oby nie nad ranem !!!     Kochani a teraz jak zwykle  fotograficzna relacja.   Leśna wyprawa i nie tylko !    Uściski dla Was i uważajcie by się nie przeziębić !!!

Idę na spacer 🙂   Nareszcie ! 1-_DSC0954Tu nazrywam liści, pobiegam i poszaleje !1-_DSC1090 1-_DSC0027 1-_DSC1068Tak sobie………myślę !1-_DSC0038A teraz śmigam na górkę  🙂 1-_DSC0111 1-_DSC0124I komu potrzebna jest zjeżdżalnia ??? Nie mnie!  Ja mam fajny sposób.  Tylko mamie się nie podoba !  Mówi,  że to dobry sposób by mieć zielony tyłek  🙂 1-_DSC0179 1-_DSC0091Oooo….   mleczyk się złamał  🙁 1-_DSC0183

Zobaczcie, byłam w lesie !!!   Z mamą i ciocią Gosią!  Ona jest super! Znaczy ciocia Gosia! No mama też  🙂   Było fajosko !!!   Ja już nic nie powiem,  sami zobaczcie jak tam cudnie !!!1-_DSC0208 1-_DSC0212 1-_DSC0214 1-_DSC0253 1-_DSC0496 1-_DSC0469 1-_DSC0416 1-_DSC0362 1-_DSC0349 1-_DSC0324 1-_DSC0309 1-_DSC0303 1-_DSC0263

 Jaki fajny plac zabaw !!! Coś w sam raz dla mnie ! Szkoda, że nie jest bliżej mnie ! 1-_DSC05951-_DSC05281-_DSC05381-_DSC05461-_DSC05741-_DSC06011-_DSC0595