W lesie zielonym…

Oto zaległy wpis, który miał pojawić się w pierwszym tygodniu października…. 😉   Refleks mam niezły nie da się ukryć  ale jak to mówią,  lepiej późno niż wcale  🙂    Ponieważ  pierwsza połowa października była piękna grzechem było siedzieć w domu.    Każdą okazję wykorzystywałam by pobyć dłużej na dworze i poszaleć z Zosią.  Udało mi się nawet namówić naszą ciocię Gosię na kilka wypadów do lasu w którym moja Zosia czuje się jak leśny elf.   Ciocia Gosia prosić się nie dała,   wystarczyło że tylko  wspomniałam   a w odpowiedzi usłyszałam –  nie ma sprawy, jedziemy !    Cóż,   jestem niemobilną mamą więc z tego powodu  każdy wyjazd budzi wielkie zaniepokojenie i poruszenie Zosi.

Oczywiście przed wyjazdami na badania czy rehabilitację  moja córka w zależności od tego dokąd pojedzie i co będzie się działo ma wszystko wytłumaczone.   Widzi  przecież jak pakuję naszą torbę podróżną i to dla niej oczywisty znak, że gdzieś wyruszymy następnego dnia.   Musi być uprzedzona o mających nadejść wydarzeniach bo wtedy znacznie mniej się denerwuje.   Czasem nawet jadąc  już na miejsce przegląda zdjęcia i to ona mnie tłumaczy gestami pokazując kolejno na zdjęcia dokąd zmierzamy.   Kiedy nie ma tłumaczeń,  większego pakowania i żadnych innych przygotowań a zostaje  wyjęty fotelik to ekscytacja Zosi jest widoczna gołym okiem !   Wie ona bowiem,  że szykuje się jakaś fajna wycieczka a dokąd to zawsze dla niej wielka niespodzianka !    No chyba,  że jedziemy w miejsce już jej znane.   Zofia ma fotograficzną pamięć i trasę  do wszystkich miejsc odwiedzanych wcześniej  ma po prostu zakodowaną.

Jakież jest jej zdziwienie gdy jedziemy drogą której nie zna ?   Zaciekawienie i  baczne obserwowanie,  którym towarzyszy pisk radości i głośny śmiech…… bezcenne !    Tak było i wtedy właśnie,   fotelik uszykowany, minimum bagaży czyli coś do pici, coś do wytarcia rąk, które Zosia na pewno pobrudzi, dokumenty  Zosi  ( zawsze mam je przy sobie),   tak na wszelki wypadek i ulubieniec dnia pod pachą Zosi czyli ostatnio bardzo często myszka Mini  🙂     Tak przygotowane wyruszyłyśmy w drogę.  Podróż krótka ale za to w dźwiękach zachwytu Zosi.  Po dotarciu na miejsce…… głęboki wdech świeżym i cudownie leśnym powietrzem.   Jak ja uwielbiam las……..!  Szkoda oj wielka szkoda, że mieszkamy z dala od zalesionych terenów.   Z każdej strony za daleko by pójść z córką  na spacer nawet pakując Zosię do wózka.   A poza tym nie uśmiecha mi się pchać wózek z dzieckiem  drogą po której jadą tiry z prędkością , która może zdmuchnąć nas do rowu.    Raz przeżyłam i więcej nie zamierzam.     Gościa, który wtedy nas mijał udusiłabym gołymi rękami.    Od,  kolejny palant na drodze,  któremu spieszy się tak,   że już nikogo i niczego nie widzi !!!!   Co tam piesi…. niech łażą rowami !!!!

Tak więc aby wybrać się do  lasu muszę  kogoś poprosić i tyle.    Inaczej nic z tego.     Nawet jeżeli nauczę Zosię jeździć rowerem to i tak sporo czasu minie zanim zdecyduję się zabrać ją na taką rowerową wycieczkę do lasu.    Idiotów z prawem jazdy  na drodze nie brak a Zosia nie usłyszy z daleka nadjeżdżającego samochodu.    Dopiero gdy jest blisko niej jest dla niej słyszalny więc ryzykować w na razie  nie będę.   Najpierw muszę kupić jej większy rower bo ten na którym teraz próbuje jeździć i to na razie na czterech kółkach jest już dla niej za mały.      Czas na nowy ale koszt zakupu takiego roweru jest daleko poza moimi możliwościami….. Idzie zima,   mamy sanki i to będzie musiało wystarczyć  😉

Co działo się w lesie opowiadać musiałabym długo dlatego w wielkim skrócie !  Ile razy by Zosia w lesie nie była fascynacja  z pobytu  jest zawsze taka sama.   Wszystko wokół niej ją interesuje, wszystko zachwyca, ciekawi, pobudza wyobraźnię ale przede wszystkim sprawia ogromną radość.   Czasem Zosia przystaje,  przytula się do drzewa,  czasem siada zamyślona,  czasem układa bukiecik  z tego co akurat jej się spodoba, czasem biega jak oszalała,  ale zawsze  dokonuje wielkich dla siebie odkryć……… Ulubiona zabawa Zosi w lesie to rzucanie patykami,  im dalej tym zabawnie a jak patyk odbije się od drzewa to mamy już salwę śmiechu  🙂    Oczywiście zbieranie i zrywanie liści też a przy tym upychanie ich do kieszeni !  Kopanie  piaskowej drogi też jest super. Im wyżej uda się wykopać  nogą piasek tym większa frajda !      Wszystkie emocje  Zosi są w lesie  spotęgowane,  przeżycia silniejsze a radość większa.     Las to dla  niej miejsce pełne magii,  bajkowe i zaczarowane.     Drzewa są przy  niej takie ogromne i majestatyczne a ona stara się pochłaniać ich energię.    Podobno przytulanie się do drzew  daje  siłę……. może  ta teoria  jest prawdziwa.    Pewności  nie mam ale kiedy widzę jak Zosia  obejmuje swoimi małymi  jeszcze przecież rękami drzewo mam wrażenie,  że jest jej to potrzebne.    Inaczej by tego nie robiła a ja nigdy jej tak robić nie kazałam.    Może i Ci co twierdzą,  że drzewa   ,, moc mają ,,  nie mylą się    😉

Ja obserwuję ją  przez obiektyw oczywiście  😉    i pełna wzruszenia  ( jak zwykle ), utrwalam te cudowne chwile.   Daję jej swobodę,  nie przeszkadzam….. czasem zawołam by spojrzała w obiektyw,   podejdę bliżej ale po chwili z bezpiecznej odległości patrzę na  moją szczęśliwą córkę taką  zachwyconą, radosną  i promienną.   Moja miłość do Zosi każdego dnia jest mocniejsza, silniejsza……   Słowo  ,,kocham,,   to za mało,  już nie wystarcza by opisać to co czuję.

W czwartek Zosia  skończy 6 lat…..     Jest tu ze mną,  z Wami bo wydarzył się cud.     I sama ONA  całą sobą,   każdego dnia pokazuje,   że właśnie życie i tylko ono jest cudem !

Marzenia są wiatrem życia……..

Więc marzę córeczko byś zawsze była taka szczęśliwa……….. 1-_DSC0023 1-_DSC0028 1-_DSC0034 1-_DSC0061 1-_DSC0092 1-_DSC0099 1-_DSC0104 1-_DSC0116 1-_DSC0118 1-_DSC0148 1-_DSC0184 1-_DSC0187 1-_DSC0198 1-_DSC0216 1-_DSC0242 1-_DSC0248 1-_DSC0254 1-_DSC0257 1-_DSC0258 1-_DSC0259 1-_DSC0260 1-_DSC0261 1-_DSC0281 1-_DSC0285 1-_DSC0291 1-_DSC0307 1-_DSC0338 1-_DSC0366 1-_DSC0394 1-_DSC0413 1-_DSC0414 1-_DSC0440 1-_DSC0446 1-_DSC0455-001 1-_DSC0475 1-_DSC0492 1-_DSC0501 1-_DSC0517 1-_DSC0532 1-_DSC0556 1-_DSC0559 1-_DSC0586 1-_DSC0603 1-_DSC0688

 

KONKURSOWO !!!

Uwaga kochani.  Teraz pierwszy raz pojawi się konkurs. Dotyczyć on będzie nowej nazwy bloga- blogu bo nigdy nie wiem jaka forma jest poprawna  😉   Blog o Zosi teraz ma nazwę  ,, Zosia samosia puka do Waszych serc ! ,, 

Czas na zmiany więc ogłaszam wszem i wobec, że  Wam pozostawiam pomyśleć i  pogłówkować nad nową nazwą 🙂  Trochę lepiej poznaliście Zosię , jej zwyczaje, pracowitość, charakterek…… To jaką jest dziewczynką. Czasem tak radosną, że promienieje, czasem pełną melancholii i zadumy.  

Propozycje wysyłajcie na      justyna.gorzna@wp.pl    bądź w komentarzach na blogu.   Czekam z niecierpliwością bo to będzie też dla mnie wskazówka –  jak postrzegacie Zosię,Wy nasi przyjaciele !  

Trzy ,,naj,,  propozycje zamieszczę tutaj i będzie głosowanie.  Która nazwa zwycięży ta zostanie tytułem tego pamiętnika pisanego w hołdzie dla Zosi,  dla jej odwagi i  siły w walce o życie ! 1-_DSC0687

Żyjemy……

Kochani w KIND wszystko załatwione…. Jak cudowni ludzie tam pracują wiedzą Ci z Was, którzy tam jeżdżą !!!    Aparaty Zosi nie piszczą,   wkładki nie musiały być nowe tylko wężyki !  Stwardniały i zrobił się przeciek powietrza stąd piszczenie przy każdym ruchu głowy Zosi.    Nowe wężyki wymieniono w trybie błyskawicznym,  wujek Maciej spisał się na medal !!!    Dziękujemy bardzo !!!   Dzięki cioci Gosi bezpiecznie dojechałyśmy do Poznania i  z powrotem  omijając wszelkie korki 🙂    Gosiu dziękujemy !

A ja nadal niewyspana bo moja córka nie ma zamiaru sypiać dłużej niż 4 godziny…… dlatego też brak nowych wpisów !    Jednak  staram się jakoś funkcjonować i  daję z siebie wszystko by nie spać  stojąc  🙂   Może jutro uda mi się w końcu dokończyć wpis, który zaczęłam trzy dni temu…. A Zosia kochani jak gdyby nigdy nic szalej podczas spacerów w tę jakże piękną jesienną pogodę !!!  Oczywiście ciężko pracuje i podczas zajęć i rehabilitacji.

Nie wiem skąd ta mała dziewczynka bierze tę energię a właściwie  ,,moc,,  do funkcjonowania na pełen full bo ja wierzcie mi wysiadam  😉   Jakby tego było mało na każdym spacerze obrywam od córki z ………liści  🙂    Dla niej to super zabawa a dla mnie  bezcenne chwile !   Pozdrawiam Was serdecznie i proszę o jeszcze troszkę cierpliwości !    A  że pogoda cudna to jak tylko możecie kochani,  korzystajcie !  A teraz Zosia jesiennie……. 1-_DSC0618 1-_DSC0108 1-_DSC0110 1-_DSC0119 1-_DSC0150 1-_DSC0155 1-_DSC0157 1-_DSC0168 1-_DSC0173

1-_DSC0194

  1-_DSC0199 1-_DSC0204 1-_DSC0210 1-_DSC0227 1-_DSC0260

1-_DSC0281

  1-_DSC0294 1-_DSC0311 1-_DSC0343 1-_DSC0344 1-_DSC0346 1-_DSC0352 1-_DSC0388 1-_DSC0407 1-_DSC0414 1-_DSC03441-_DSC0346 1-_DSC0352 1-_DSC0445 1-_DSC0446 1-_DSC0525 1-_DSC0532 1-_DSC0598 1-_DSC0599 1-_DSC0639 1-_DSC06591-_DSC0622

No kurcze…….!

Jestem  NIEWYSPANA !!!   W sumie to zasypiam chodząc !    Daję radę w te dni w które świeci słońce,  jakoś się mobilizuję jeszcze by  ,,normalnie ,, funkcjonować.  Pracować z Zosią,  chodzić na spacery,  które uwielbia,  bawić się z nią i karmić !   Czyli siedzieć i patrzeć jak odgryza  każdy kolejny kęs i żuje w nieskończoność.  I to jest najtrudniejsze bo powieki w tym czasie same mi na oczy opadają.  W którymś odcinku tak miał Tygrys  😉   Tylko on  zasypiając w trakcie jazdy na rowerze i wioząc z tyłu królika,  po upadku w stertę liści tłumaczył się tak.    ,, Nie zasnąłem !!!  Ja tylko patrzyłem na swoje powieki od spodu !!!,,

No więc i ja tak mam podczas Zosiowych posiłków.   Siedzenie ponad godzinę a czasem nawet półtorej w jednym miejscu i patrzenie jak moje dziecko je,  i je,  i  je…….  jest tak nużące,  że oczy same się zamykają i już !!!   Dziś policzyła ile spałam od  zeszłego czwartku,   otóż całe  14 godzin !    Trudno nie być senną !!!   Mam tylko cichą nadzieję,  że w weekend pośpię bo jak nie to się zdenerwuję !!!   Mam tyle zaległych wpisów,  że aż wstyd;  o wakacjach,  o sportowcu Zosi,  o wycieczce do lasu,  o zajęciach przedszkolnych…… kurcze tyle się tego nazbierało,  że samej siebie mi żal……  Niestety jestem bardzo zmęczona i jak Zosia zaśnie to padam na twarz,  mierzę jej parametry,  wpisuję w tabelki i zasypiam z nadzieją,  że sobie trochę pośpię.   Tak też było dziś…   Mała wykąpana już o 19.00 zasiadła do kolacji,  później mycie zębów,   bajka na dobranoc i zasnęła….o godz 20.45.     Ja muszę odczekać  pół godziny,  zmierzyć parametry i wtedy jak wszystko jest ok.  zasypiam !!!     Nie na długo niestety bo   dziś pobudka była o  0.30  !!!

Kocham swoją córkę ponad życie !!!   Ale po 7 takich  ,,nocach,,   nie mam już siły i chce mi się najnormalniej w świecie spać.   Co dziwne,  moje dziecko budzi się pełne energii i wypoczęte po tak krótkim czasie snu.   Normalnie nienormalne to jest i koniec kropka !!!    Dlatego  dopóki nie odeśpię niewiele zrobię…. W ciągu dnia obowiązki są przecież te same i trzeba  stosować się do grafiku !   Z niewielu rzeczy mogę zrezygnować !  Wypijam więc hektolitry kawy,  czerpie siłę z uśmiechu Zosi i jakoś powłóczę nogę za nogą !!!

W piątek mamy nie planowany wyjazd do Poznania.   Musimy odwiedzić KIND   bo aparaty zaczęły piszczeć przy każdym ruchu głowy Zosi.  Uciążliwe, męczące i bardzo denerwujące.   Prawdopodobnie to od tego,  że  stwardniały wężyki i brak szczelności stąd  przy ruchu głowy pisk aparatów.  Może wystarczy tylko wymienić owe wężyki,  byłoby taniej a jak nie to trzeba pobrać wyciski na nowe wkładki i za kilka dni znowu pojechać po odbiór.  Nowe wkładki trzeba przecież uszczelnić z aparatami !  Kiedyś,  na samym początku naszej  ,,przygody,,   z głuchotą Zosi myślałam,   że zapakują mi w kopertę i wyślą a ja sobie w domu tylko wymienię i już !   Naiwna ja szybko zostałam uświadomiona,  że nie tak to działa niestety !

Tyle celem wstępu!   Mam nadzieję,  że wybaczycie mi nieobecność na blogu i brak bieżących wpisów,  jak trochę odeśpię obiecuję pełną mobilizację !

Zosia  od kilku dni używa namiętnie wyrazu  ,,JA,,  w zamienniku za  ,,TAK,,.   Na moje pytanie czy idziemy na spacer słyszę  JA !   Na pytanie czy może bajkę chce obejrzeć,  kolorować,  malować czy co tam jeszcze,   Zosia odpowiada  ,,JA,, !    Dziwnie, wesoło  i  jak cudownie słyszeć kolejne  ,,słowo,,   wypowiadane przez Zosie w komunikacji werbalno – słownej !

A wszystko to dzięki nowym ćwiczeniom,  które nam zadała  ,, ciocia Małgosia,,  logopeda Zosi !   W listopadzie minie trzy lata od czasu pierwszego naszego spotkania !    Zdiagnozowania Zosi i początku tej jakże trudnej i mozolnej pracy o każdy dźwięk wydany z ust mojej córki !!!    Wbrew pozorom to ciężka harówa a nie zajęcia.   Zosia musi być skupiona i myśleć nad każdym ułożeniem języka by móc wypowiedzieć literkę,  sylabę czy wyraz.     Po trzech latach,  setkach ćwiczonych godzin,  powolutku przybliżamy się do tego,   by Zosia mogła komunikować się przez mowę.     Dziś potrafi wypowiedzieć kilka wyrazów co jest jej ogromnym sukcesem  !     Osiągnięciem ponad miarę na tym etapie jest wypowiadanie zdania przez Zosię a brzmi ono tak :   MAMA  DA  MI  TO  !   Wypowiada je wtedy gdy czegoś chce ze wskazaniem na dany przedmiot rączką !!!   A ja ze wzruszeniem zawsze jej słucham bo wiem ile ciężkiej pracy wkłada w każdą godzinę  ćwiczeń logopedycznych.   A jej głos jest cudowny !   Chyba czas nagrać coś dla Was  🙂

Schemat jest taki;   zaczynamy zawsze od ćwiczeń języka,  później ćwiczenia oddechowe czyli dmuchanie na wiele sposobów o różnej sile.  To zajmuje jakieś 30 minut,  dopiero po tych ćwiczeniach przechodzimy do wydawania dźwięków zaczynając od samogłosek,  później onomatopei i powoli przechodząc do sylab otwartych…..    Daleka droga za nami……  Dziś jednak wiem,  że lata całe nam zajmie zanim nauczymy Zosię mówić a jej zasób słów będzie i tak skromniejszy od przeciętnego człowieka.   Wielu emocji nie wypowie dlatego być może  trzeba będzie wprowadzić język migowy…..   Zobaczymy,  na razie jesteśmy tu i teraz i wyciskamy z Zosi  całą energię motywując ją do tego by chciała ćwiczyć,  wypowiadać. ………mówić !     Gdy zaczynałyśmy język Zosi był jak kołek,  wargi martwe  a z gardła wydobywał się niekontrolowany dźwięk przypominający raczej krzyk.    Pani Małgosia wyprowadziła Zosię na prostą !   To dzięki jej doświadczeniu zawodowemu,  intuicji i doskonałych metodach ćwiczeń,   Zosia jet dziś już tak blisko składania pierwszych wyrazów.    Zaangażowanie pani Małgosi i jej wiara w potencjał i możliwości Zosi oraz to,  że nie pozwoliła na to bym choć na chwilę zwątpiła,  dały i dają  mi ogromną motywację do pracy !    I choć nie zawsze jest kolorowo,  choć czasem  stoimy w miejscu,  to nie zwalniamy i pracujemy.   Bo dziś i ja wiem,  że Zosia potrzebuje czasy by osłuchać się z nowymi dla niej dźwiękami,   musi je zrozumieć i przetworzyć by móc wypowiedzieć.   Pani Małgosia nauczyła mnie jednego.  Nie rezygnować choć nie posuwamy się na przód.    Pracować i czekać a efekty które prędzej czy później się pojawią !    I za tę wiarę w Zosię i we mnie chcę jej  podziękować !   Za jej doświadczenie,  wyrozumiałość i wsparcie.   Za to,  że podjęła się pracy z Zosią i na początku bardziej niż ja wierzyła,  za szczerą prawdę w informowaniu mnie,   że nie przyjdzie to ani łatwo ani szybko.   Za to,  że jasno i wyraźnie  nakreśliła nam plan pracy na całe lata.   Pani Małgosiu…………DZIĘKUJĘ !     Teraz  wierzę, naprawdę wierzę,  że jesteśmy w stanie nauczyć Zosię mówić !!!   Czasem jak pomyślę o tych latach ciężkiej pracy,  które przed nami to boje się……  Ale nigdy w życiu nie zrezygnuję,  nie poddam się i nie zwątpię !!!  Dla niej !   Bo była, jest i zawsze będzie całym moim światem !  Zosia moje wymarzona córka ! I choć nie daje mi spać   😉  to każdego dnia kocham ją coraz bardziej !!!

Kochani o to kilka zdjęć z zajęć z panią Małgosią.  Może tego nie widać ale dziewczyny ciężko pracują !   Później ja tak muszę  🙂   Kolejny wpis po Poznańskiej wizycie.   Przytulam…..1-_DSC0925 1-_DSC0934 1-_DSC0971 1-_DSC0974 1-_DSC0989 1-_DSC0993 1-_DSC0998 1-_DSC0922 1-_DSC0925-001 1-_DSC0927 1-_DSC0929 1-_DSC0943-001 1-_DSC0956 1-_DSC0959 1-_DSC0960 1-_DSC0978A to jesienny taniec Zosi  🙂1-_DSC0717W stercie liści też fajnie !1-_DSC0529

 

Był sobie tydzień….

Dokładnie tak kochani !   Takie mam wrażenie,  że każdy kolejny tydzień jak szybko się pojawia tak szybko znika.   Może dlatego,  że tyle mamy z Zosią obowiązków i zajęć,  może dlatego,  że każdy dzień wypełniony jest po brzegi pracą nad doskonaleniem umiejętności Zosi i zdobywaniem nowych…..   A może po prostu dlatego,  że uwielbiamy spędzać ze sobą czas niezależnie od tego czy pracujemy,  bawimy się czy cieszymy piękną pogodą spacerując…..  Dużo tych może  😉   ale taka jest prawda.    Trudno jednoznacznie określić dlaczego tak dni umykają jeden po drugim zamieniając się w tygodnie ,  miesiące….   Co jest pewne ?  Pewne jest to, że nie potrafię być z dala od mojej córki….   Bezustannie o niej myślę i sporo mnie kosztuje skupić się na tym co mam do załatwienia !   Dzwonie i sprawdzam choć w sumie umowa była,  że jak coś będzie nie tak to do mnie zadzwonią.  Ale jak tu wytrzymać kiedy się jej nie widzi,  kiedy nie ma się jej na wyciągnięcie rąk,  kiedy nie można przytulić,  pocałować i powiedzieć –  kocham Cię  córeczko !    Dla mnie to bardzo trudne dlatego opuszczam swoje dziecko rzadko i tylko wtedy kiedy naprawdę muszę.

Niektórzy z Was pewnie skrytykują tę naszą wieź,  mogą  jej nie zrozumieć a jeszcze inni zdziwią się , że tak można albo uznają to za chore.    Normalnie jest tak  ( przynajmniej tak słyszałam ),   że to zdrowo od czasu do czasu oderwać się od dziecka czy jak ma się to szczęście –  dzieci   i pobyć samemu,  mieć czas tylko dla siebie….  Ja nie wiem jak to jest normalnie.  Od narodzin Zosi nic nie było normalnie i już nie będzie…….   Śmierć Waldka jeszcze wszystko spotęgowała….     Nasza więź jest teraz dużo silniejsza bo mamy tylko siebie…….    Zosia nie ma już taty,  którego kochałaby  równie mocno jak mnie a ja cóż….. postanowiła  oddać każdą sekundę swojego życia  do jej dyspozycji.     Będę dla niej zawsze i wszędzie,  niezależnie od tego co będzie się działo dobrego czy złego.    Będę zawsze jeżeli tylko będzie mnie potrzebowała.     Oczywiście nie trzymam swojej córki na uwięzi !    Nic z tych rzeczy !   Chodzi tu  ,,tylko,,  albo może  ,,aż,,  o  naszą więź emocjonalną.    Zosia za chwilę skończy 6 lat,  jest jeszcze małą dziewczynką a ponieważ ma tylko mnie to poczucie,   że jestem,   daje jej pełne bezpieczeństwo.  I nie ma co udawać mnie też !    Nie stawiam jej granic, robi to jej choroba.   Ja nigdy bym tego nie zrobiła !   Staram się by przekraczała granice i choć pomaleńku to zawsze  szła o krok dalej.   Przecież cała nasza praca służy temu by w przyszłości Zosia była samodzielna i mogła prowadzić życie o jakim zamarzy….. I to jest mój cel.  Jedyny jaki mam !   Dążyć do tego by moje dziecko mimo choroby było samodzielne i szczęśliwe.     A jeżeli Bóg pozwoli i nadejdzie ten moment niech rozpościera skrzydła i podąża własną drogą……  A ja będę zawsze dla niej…..i ona o tym już chyba wie  😉

No tak, miałam napisać krótko o tym, że we wtorek  mnie trochę nie było,   że się martwiłam i tęskniłam a wyszło jak wyszło  🙂  No to teraz w skrócie. Wszystko załatwiłam bez najmniejszych problemów, co więcej trafiłam na panie tak uprzejme, że byłam totalnie zdziwiona !!!  Troszkę tego było bo wyjazd planowałam ponad dwa miesiące a kolejne sprawy dochodziły do załatwienia.   Jednak bez utrudnień, bez komplikacji z każdego miejsca wychodziłam w pełni usatysfakcjonowana z szybkości  i jakości załatwienia pomyślnie każdej sprawy.   Pani w PZU  była najmilszą pracownicą jaką dane mi było spotkać.   Ponieważ nie jestem upoważniona do tego by  z nazwiska  pani podziękować  zrobię to tak.   Przemiłej Starszej Specjalistce Obsługi Klienta  pani Edycie,  bardzo dziękuję za rzeczową, sprawną i przemiłą obsługę, za wyrozumiałość, uśmiech i troskę.    Marzeniem moim jest spotykać tylko takich pracowników w Urzędach, Spółkach , Zakładach czy innych instytucjach gdzie nas klientów obsłużyć trzeba  🙂     Pozdrawiam panią serdecznie  i jeszcze raz bardzo pani dziękuję !  To co załatwić miałam  załatwiłam  i stęskniona za Zosią wróciłam do domu.   Myślałam,  że się nie uda a  jednak myliłam się.   Obym częściej  myliła się w takich sprawach.

Plan na wtorek był taki,   że zajęcia przedszkolne przełożone zostały na 12.00  jednak nie udało mi się wrócić na czas i tego dnia zajęć nie było.    Cóż,  z mojej winy  ale Zosia nie była przejęta ani zmartwiona tym faktem.    Tego dnia poszłyśmy na długi spacer bo  pani nauczycielka zadała nam zadanie.   Miałyśmy nazbierać  klonowych nosków na środowe zajęcia.    Były potrzebne do wyklejania jeża  🙂   Zadanie było jasne a  że z panią Iwonką nie ma co zaczynać posłusznie  poszłyśmy wykonać polecenie.     Dla Zosi to była świetna zabawa  a ja  miałam ogromną przyjemność obserwując jej zmagania z gałęziami klonu !   Oczywiście napstrykałam zdjęć   🙂   Dokumentacja przecież też musi być  🙂    Pogoda była piękna aż do dziś niestety. Ochłodziło się, zachmurzyło i wieje…..  Złota i słoneczna jesień znikła  oby nie bezpowrotnie.    Mam jeszcze  nadzieję  na kilka słonecznych dni  w październiku zanim ochłodzi się na dobre.    Szykuje się fantastyczny projekt i jego efekty na pewno zobaczycie.    Na razie to tajemnica ale by projekt powstał potrzebujemy kilku ładnych i słonecznych dni  🙂   Złota jesieni………….wróć do nas  🙂   Pozdrawiamy Was kochani.

Idę zrywać noski  🙂1-_DSC0787Nowy trend na…..jesienne kolczyki !1-_DSC0800 1-_DSC0868 1-_DSC0795To całkiem fajna zabawa !  1-_DSC0803 1-_DSC0843Mama ma złapać….. nie złapała !1-_DSC0807Zrywam, zrywam i zrywam….1-_DSC0790 1-_DSC0892 1-_DSC0825Zasłużony odpoczynek !1-_DSC0878Jesienna panienka  🙂1-_DSC0932

Jeszcze nic nie wiemy….

Fundacja dopiero księguje……

Zebrane pieniążki z  1% podatku  to dla Zosi jedyna szansa na leczenie i rehabilitację…..

Dlatego już dziś dziękujemy tym z Was,   którzy zdecydowali się przekazać  1%  na rzecz Zosi !!!

Dzięki Wam światło nadziei ciągle się tli……!

Ja i moja córeczka………………DZIĘKUJEMY WAM !

jkjkjk

Wydłużyć dobę….

Zdecydowanie tego mi potrzeba !!!    Moja doba powinna zamiast 24 godzin  mieć chociaż 36    🙂    Brakuje czasu na wszystko !    Też tak macie ?   I to nie jest kwestia złej organizacji tylko tego,    że moje dziecko jest bardzo wymagające  🙂    Mama musi być zawsze, wszędzie i do wszystkiego  🙂    Nie narzekam, o nie !  Tylko nie mam kiedy ogarnąć domu do standardu przyzwoitości  i tyle  🙂    Wczoraj  niedziela  a ja myłam okno w kuchni  🙂     A co tam.   Zosia malowała w kuchni przy stole farbkami i była tak pochłonięta tym zajęciem,  że jakoś podarowała mi całą godzinę   ,, dla siebie,,    🙂      No to dawaj.    Mama za okno i tak wypolerowała,   że mucha nie siada  !    Firanka powieszona a w kuchni zapachniało………….morską bryzą 🙂  !  Ba !  Nawet w pokoju udało mi się przetrzeć okno i zmienić firanę na świeżą   🙂    No ale za dobrze być nie może.   Dziś wychodząc na spacer zauważyłam jak panowie rusztowanie stawiają od strony gdzie świeżo  umyte okno kuchenne  🙂    Będą ocieplać i malować   !  Fajnie…… tylko okno mi zabrudzą pewnie jak nic   😉

Wczorajszy dzień był ponury i deszczowy.  Nie poszłyśmy na spacer ale za to dziś aż dwa razy  !!!    Jak na życzenie moje przestało wiać i zrobiło się zdecydowanie cieplej !   Trzeba korzystać !   Zosia już wczoraj miała uszykowany chleb dla kaczek ale spoglądając przez okno i widząc krople na szybie wiedziała, że spaceru nie będzie !     Dziś nie dość,   że kaczki nakarmiła to jeszcze narozrabiała  w naszym mini parku.    Były tam zgrabione na kupki liście, może z pięć ?   Jak moja córka to zobaczyła mowy nie było by ją powstrzymać.   Ruszyła jak z procy do owych liściastych kupek i  frrrr……………. liście w górę !!!     Zabawa przednia tylko z kupek liści niewiele zostało.     Oczywiście,  że była reprymenda.    Wiem,  że nie powinnam jej pozwolić na rozrzucanie tych liści,  tylko jak widzi się taką radochę w oczach dziecka i ten zawadiacki uśmiech,  to serce mięknie.      Moje na pewno !!!   Żeby nie było, że tylko ja jestem taki luzak rodzic to chwilę później kolejny  maluch liście rozrzucał ku uciesze  swojego taty !     Mogę jutro tam pójść jeżeli będzie trzeba  i zgrabić je na nowo chociaż tylko po to,  by znowu Zosia miała radochę  rozrzucając je na wszystkie strony  🙂

Kłopoty z zębami jakby mniej dokuczają, gorączki już nie ma a pan stomatolog zalecił zakupić inną pastę do zębów i zmienić szczoteczkę na taką z miękkiego włosia !   Mama oczywiście posłuchała  🙂     Teraz Zosia myje zęby pastą która chroni nowo wychodzące zęby przed próchnicą.     Pasta ponoć rewelacyjna i polecana przez większość stomatologów i ortodontów dla dzieci,  którym wyrastają zęby stałe –  elmex  junior.     Wcześniej stosowałam aquafresz kids 0-6 lat.   Przyszedł czas na zmiany i mam nadzieję,   że nowa pasta i u nas się sprawdzi 🙂

Jutro Zosia  zajęcia przedszkole będzie miała w południe a to dlatego, że mama musi jechać walczyć z biurokracją !   Nie wiem czy zabrać kij  czy marchewkę  🙂   Jak widzę te  ,, miłe panie,, w tych okienkach czy za biurkami to na dzień dobry mam ochotę  przytoczyć ,, ripostę motywującą kobiety do pracy,,  😉   O ile zrozumieją.   Z mojego doświadczenia wynika,  że jedna na dziesięć z tych pań jest uprzejma i wyrozumiała !  O reszcie się nie wypowiem bo musiałabym użyć języka potocznego,  który charakteryzuje się większą swobodą niż nakazuje norma poprawnościowa, mniejszą dbałością o staranność, większą troską o skuteczność przekazu (np. ” chcesz oberwać” zamiast „zostaniesz pobita” )   🙂    Sprawy załatwić trzeba więc drogie panie urzędniczki jutro  ja………w natarciu  🙂   Życzcie mi powodzenia bo jak nic się przyda  🙂    A to Zosia z dzisiaj  🙂    Pięknej pogody kochani,  tej w sercu też !!!

Kaczki !  Dziś zdecydowanie pojadły ! 1-_DSC0272 1-_DSC0335 1-_DSC0276 1-_DSC0320 1-_DSC0285 1-_DSC0286Chwila wytchnienia !1-_DSC0698Nie mogę rozrzucać liści ?  Jak to ?  Dlaczego ?  No mama….. daj spokój !  1-_DSC0602Mamuś….. choć sama zobacz jak fajnie  🙂   1-_DSC0610

 No i się zaczęło….:)  1-_DSC0578 1-_DSC0591 O mało sama nie dostałam z liści  🙂    1-_DSC0411

Telegraficznie….

Kochani ja krótko i tylko informacyjnie.  Klawiatura już jest !!!   Hura,  mogę pisać !!!   Ale żeby nie było za łatwo to nie bardzo mam kiedy.  Zosia wczoraj i dziś zwolniona została z zajęć przedszkolnych.  Od dwóch dni nad ranem ma stan podgorączkowy i to n ie z powodu infekcji na szczęście.   Rosną dolne szóstki i nie mogą się  wybić  przez opuchnięte jak poduchy dziąsła.   Jest gorzej z nastrojem Zosi,  z jedzeniem oczywiście też…..  Widać,  że ją boli, unika gryzienia jak tylko może.  Jest marudna i rozdrażniona…. Najtrudniej jest rankiem….

Później już jakoś  się moja małą dziewczynka rozkręca,   temperatura ustępuje i nawet wychodzimy na krótki spacer.  Nie da się jej utrzymać w domu kiedy widzi słońce za oknem !  Idziemy więc bo  wtedy jest najszczęśliwsza,  wraca uśmiech i mina zadowolona że hej !!!   A przy okazji kaczki są nakarmione,  bo to teraz stały punkt spacerowy  Zosi   🙂  Chociaż z drugiej strony pogoda zdradliwa,  słońce pięknie świeci ale wiatr jest zimny i dość mocno wieje co potęguje chłód.   W cieniu nie jest za przyjemnie,  staramy się  spacerować tylko w słoneczne miejsca  🙂   Gdyby tak przestało wiać byłoby idealnie….

Dwa razy na dobę podaję Zosi  lek przeciwbólowy  IBUM  FORTE  3,5 ml    i co jakiś czas smaruję jej te obolałe dziąsła żelem by ukoić ból i troszkę je schłodzić.  Zobaczymy jak długo to jeszcze potrwa…. Oby już się te zęby wybiły bo mi się córka do grymaszenia przyzwyczai  😉    Nawet jak zaśnie to co pół godziny budzi się z płaczem…. Kurcze musi ją boleć a ja nie mam jak jej pomóc !  Serce się kraje…..

Że też te zęby muszą sprawiać tyle kłopotu….   Cholerka nawet rehabilitacja logopedyczna poszła w odstawkę.    Robimy więc w ciągu dnia wszystko  to co Zosia lubi najbardziej,  farbki poszły taśmowo w ruch,  ciastolina,  masa solna też,  wycinanie, układanie  puzli i co tam jej się zachce,   byle by zapomniała o bólu.   Co za tym idzie ja – mama,   nie mam czasu na nic!   Prace domowe układają się w stos i oczekują na swoją kolej a ja udaję,  że nie widzę tego co mnie czeka  😉     O naszej dwukrotnej wycieczce do lasu napiszę niebawem a raczej skończę to co leżakuje w szkicach.   Muszę tylko  znaleźć  na to chwilkę więc już nie obiecuję,  że to zrobię dziś czy jutro.     Lepiej będzie napisać  ,, na dniach  🙂  ,,    Życie tak pisze nasz scenariusz,  że niczego po prostu planować się  nie da !   Teraz zmykam nakarmić dziecko  !   To wyzwanie i to bardzo czasochłonne  😉    Teraz posiłek trwa półtorej godziny  🙂   Później kąpiel i zobaczymy kiedy sen Zosię  zmorzy…..

Kochani  miłego  weekendu  🙂1-_DSC0838 1-_DSC0930 1-DSC_0480 1-_DSC0823

Będzie………… :)

Składam wpis już od niedzieli……Klawiatura  odmawia posłuszeństwa dlatego muszę kupić nową.  Niby nic ale bez tego pisać się nie da…. przynajmniej ja nie potrafię 😉   A ponieważ brakuje mi cierpliwości na to,  by w każdy klawisz uderzać kilka razy zanim zaskoczy…..podziękuję i pójdę wykąpać córkę, nakarmić i wycałować na dobranoc  🙂   Myślę,  że jutro będzie wpis,  raczej wieczorem bo dzień wypełniony po brzegi zajęciami  🙂   A mam o czym pisać………więc teraz uchylam rąbka tajemnicy  🙂  fotografią Zosi !     Trzymajcie się ciepło i z dala od gryp.   Ponoć szaleje żołądkowa i sieje spustoszenie  🙁    Zaczyna się !    Sezon z paskudami w powietrzu !!!1-_DSC0190