Małymi krokami…

Jest wiara we własne możliwości,  jest zapał,  jest motywacja  najlepsza na świecie, jest ocean chęci i powoli zdobywam też potrzebne materiały.   Jest też jedno ale !   Mózgownica moja  zardzewiała i ni jak pochłaniać nie chce i zapamiętywać !!!   Tak to wygląda u mnie,  mniej więcej !   Zarejestrowałam się  nawet na naukę języka migowego,  poziom podstawowy,   żeby nie było,  że na głęboką wodę się rzuciłam.   Mam trzy miesiące by opanować podstawy i zdać egzamin.   Tylko jak zmusić mózg do pracy ???   Coś mi się wydaję,  że zaśniedział czy co… 🙂   Jeszcze tego nie  ,,rozkmiliłam,,   ale nie mam zamiaru się poddawać !!!

Największą trudność sprawia mi opanowanie alfabetu palcowego,  Zosi też !    Co do reszty to moja córka jest w tym temacie dużo lepsza niż ja.   Każdy nowy znak zapamiętuje  ,,migiem,,    🙂     ku mojej radości i dumie rozpierającej serce.  Zdobyłam  ( co nie było łatwe,  raczej klasyfikuję to jako wyczyn )   materiały,   które mają mi pomóc w nauce.    Przede wszystkim nagrania DVD  z lekcjami  bo obrazek instruktażowy jak ułożyć palce do znaku to jedno a zobaczyć film to już zupełnie co innego.   Ruch dłoni,  gest,  mimika twarzy, prawie pantomima- ot cały sekret  języka migowego.   My jesteśmy na początku tej drogi ale po dwóch tygodniach dość intensywnej nauki Zosia potrafi jak dla mnie bardzo dużo !!!

Potrafi się przywitać i pożegnać,  podziękować,  powiedzieć dobranoc,  powiedzieć;  kocham cię,  iść,  uwaga,  siadać,  myć się,  kąpać się ,  zła,  płacze,  kurtka,  buty,  gotować,  woda,  stół,  krzesło,  jeść,  ulica,  auto,  rower, telewizor,  ja,  ty, drzwi….   Jak tak dalej będzie szła nauka Zosi  to porozumiewanie się już niedługo  nie będzie stanowiło aż tak dużego problemu.   Oczywiście dom wygląda jakby to ująć   ,,bardzo przyjaźnie,,  !    Jest kolorowo i migowo  🙂    aby Zosia mogła  przyswajać nowe znaki i je rozumieć !    Za radą naszej cioci logopedy Zosia jest  uczona sytuacyjnie.

Wygląda to tak,   że w każdym dniu wybieram dwa,  trzy znaki migowe ( słowa)  te najbardziej potrzebne na teraz i np.  idąc myć Zosię mam je ze sobą.    Podczas mycia i kąpieli wielokrotnie pokazuję jej te znaki  wskazując na sytuację czyli same mycie buzi i kąpiel.  Później znaki lądują na ścianie,  w tym wypadku łazienki i tam pozostają do czasu aż sama Zosia wchodząc do łazienki czy nawet przed wejściem pokaże mi czy jak ja wolę mówić  ,, powie mi,,    że chce umyć się czy wykąpać albo czy umyć ząbki.    To samo dotyczy całej reszty zajęć i czynności wykonywanych w domu.  Zawsze nauka słowa-znaku do sytuacji w której znajduje się Zosia,  do jej nastroju w danej chwili, uczuć….  Gdy się rozzłości , gdy zapłacze,  gdy się uśmiecha, gdy się bawi…..

Nie jest to łatwe bo trudno ot tak ułożyć sobie plan poznawania nowych słów-znaków i mieć je wszystkie pod ręką.   Przecież nie przewidzę  wszystkiego.   Dlatego siedzę wieczorami i nocami i przygotowuję plansze,  segreguję je na czasowniki,  rzeczowniki,  przymiotniki…. by mieć je pod ręką i w potrzebie chwili skorzystać.   Przygotowałam też dla Zosi alfabet palcowy bardziej dla niej zrozumiały by mogła lepiej zapamiętać poszczególne ułożenie dłoni, palców do każdej z literek.   Alfabet stanowi jak na razie największą trudność i dla Zosi i dla mnie. Dlatego powtarzamy go codziennie.   O swoich osiągnięciach nie piszę bo przy swojej mądrej, zdolnej i inteligentnej córce wypadam dość blado  😉   Zosia uczy się stopniowo,  nie można od razu zasypać ją dużą ilością słów-znaków bo po prostu by ich nie zrozumiała i nie zapamiętała.

Plan jest, ściśle go przestrzegam i efekty są powalające jak dla mnie.   Ale to moja nieobiektywna opinia z racji totalnego zakochania się w uczennicy każdego dnia coraz bardziej  🙂  Zobaczymy co powie ciocia Małgosia w piątek o osiągnięciach Zosi !

A tak wyglądają plansze z alfabetem, które przygotowałam  a b l (2) ć (2) k (2) p (2) d (2) o (2)Reszta zajęć pozostaje bez zmian, ćwiczenia logopedyczne, oddechowe, buzi i języka, terapia ręki, terapia światłem….. Zajęcia przedszkolne zaczynamy o 8.30 i tak w sumie jak patrzę na nasz grafik dnia to czasu wolnego jest jak na lekarstwo.   Pogoda za oknem zupełnie uziemiła nas w domu więc wykorzystuję ten czas maksymalnie do pracy z Zosią.  Bo jak panienka zobaczy,  że nie wieje,  nie pada i świeci słonko to jej chęci do nauki znacznie zmaleją !   Tak więc kochani pomijając całą masę innych nawarstwiających się problemów walczymy,  uczymy się,  trwamy i cieszymy z każdej sekundy bycia razem !   By pokazać Wam nasz korytarz gdzie przed wyjściem na spacer  rozmawiam z Zosią o zasadach bezpieczeństwa zrobiłam zdjęcie a sama zainteresowana nie mogła oprzeć się pokusie i wcisnęła się w kadr  🙂   1-DSC_1050 1-DSC_1053Niestety ni jak nie dała się przekonać by pokazać Wam jakieś słowo w języku migowym.  Będę musiała coś wykombinować by nagrać Wam choć kilka chwil z lekcji nauki  migowego.  Dziś zrobiła mi o taką pozę a następnie z głową wysoko zadartą powiedziała w języku migowym   ,, dziękuję,,     i pomaszerowała do kuchni po banana    🙂   1-DSC_1044Więc kochani dała mi jasno do zrozumienia, że nie mam co liczyć na więcej  🙂    Mama dziś odpuściła ale  myślę, że niedługo przekonam Zosię by Wam zaprezentowała swoje umiejętności.  Cóż i tu metoda małych roków jest potrzebna  🙂   Tak to jest jak ma się za córkę  upartą  panienkę !!!   Trzymajcie się kochani ciepło bo aura za oknem nie sprzyja zdrowiu.

PS.  Nieustannie proszę Was o ten cudowny  1% podatku……

serca dla serca Zosi

ZA  OKAZANE  SERCE…  DZIĘKUJEMY  WAM  !!!

Będziemy szły….

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=4c78gBBaIPA#t=18[/youtube]

Będziemy szli nieprzerwanie

w ulewie, skwarze, huraganie

przez chwiejne mosty, grząskie bagna

chaszcze, pustynie i mokradła

 

Będziemy szli przez zamiecie

przez grudnie, marce, czerwce, sierpnie

upalne lata, mroźne zimy

będziemy szli – nie zawrócimy

 

Z wiarą w następny zakręt drogi

co znów okaże się nie ten

w tajne przymierze z Panem Bogiem

w naszego trudu jakiś sens

 

Będziemy szli bez wytchnienia

upadający ze zmęczenia

bez gromkich fanfar i okrzyków

bez pozy dumnych wojowników

 

Będziemy szli – wbrew logice

powolnym marszem całe życie

będziemy mówić, że już dosyć

i dalej, dalej, dalej kroczyć …

 

Z wiarą w następny zakręt drogi

co znów okaże się nie ten

w tajne przymierze z Panem Bogiem

w naszego trudu jakiś sens

PILNE UCZENNICE ;)

DZIŚ W JĘZYKU MIGOWYM  🙂    TO JUŻ POTRAFIMY I NIE TYLKO.  NIE JEST ŁATWO ALE STARAMY SIĘ I  UCZYMY  PILNIE  ! JESTEM ZASKOCZONA TYM JAK  ZOSIA POCHŁANIA KOLEJNE ZNAKI !!!   ŻE  ZADZIWIA – JEST FAKTEM !!!

DZIĘKUJĘ

skanowanie0078ZAzaWASZEskanowanie0056SERCEskanowanie0002

Przechodzić miedzy kroplami…….nienawiści !

,, Choć na tym świecie nie ma sprawiedliwości,  wierzę,  że z pomocą Pana Boga oraz  Ludzi Dobrej Woli  chwasty oszczerstw i złej woli zostaną jakoś wyrwane.   Nic nie dzieje się bez konsekwencji.  Kto dołki kopie, ten sam w nie wpada.  Wszystko ma swój czas.  A życie jest mocniejsze niż śmierć!” – to słowa córki Czesława Niemena.

Oj jak bardzo dziś pasują i do naszego życia !   Wrócę już niedługo i napiszę o tym co jest najważniejsze !   A teraz zbieram siły i ładuję akumulator przebywając z Zosią, ucząc ją, ćwicząc z nią, bawiąc się z nią, wychodząc z nią na spacer, pielęgnując ją i ciesząc się z każdej sekundy razem.   Pewnie, że się spodziewałam ataków, to było prawie oczywiste.  Jednak  mimo wszystko człowiek zawsze ma nadzieję….  Że się łudziłam niepotrzebnie już wiem,  teraz tylko jeszcze nauczyć się muszę nie reagować i wrzucać  obelgi do kosza !  I pewne jest,  że nie ustaną dopóki nie zakończy się zbieranie 1% podatku.  Ale jak to ktoś mądrzejszy napisał 936911_614399681904532_488683637_n

Więc uczę się  każdego dnia !!!   I nie tylko tego ale i języka migowego !!!   O moich ,, postępach,,   już niedługo !  Najważniejsze,  że Zosia opanowała już kilka znaków tak ważnych w wyrażaniu siebie !!!  Umie się przywitać i pożegnać w języku migowym co jeżeli chodzi o wymowę byłoby niemożliwe.   Nie jest w stanie wypowiedzieć  ,, dzień dobry  i  do widzenia,,  🙁     Nie teraz…może za kilka……..lat ?????     Dziś potrafi mówić w innej formie !    Zna już sporo wyrazów i jestem zaskoczona, że tak szybko zapamiętuje znaki.    Napiszę Wam jak wygląda teraz nasza nauka języka migowego i jak wygląda dom !!!

Na koniec tego krótkiego wpisu  chcę Wam kochani podziękować za słowa otuchy, wsparcia….  To stawia na nogi,  niesie ogromne pocieszenie,  radość,  nadzieję…. Nie jestem sama,  ani ja ani Zosia !!!     I jeżeli nawet czytam kilkanaście wiadomości dziennie  opisujących jakie to  ,,FANTASTYCZNE,,    jesteśmy i czego mi nie wolno,  jak to oszukuję ludzi i wypłakuję się jak małe bobo,  wyżalam jak małolata ( te mnie nawet rozbawiły  🙂  )     to po przeczytaniu tych   niosących  wsparcie wiem,   że warto znosić to wszystko bo robię to co jest dla mnie najważniejsze.   Prosząc, błagając czy nawet wzbudzając litość  ratuję  swoją córeczkę !!!  Nie mam innej możliwości,  inaczej nie jestem w stanie jej pomóc …… !   A do was  HAJTERÓW  macie dwa wyjścia :  albo opuścicie ten blog i nas,  albo weźcie sobie do  tych skamieniałych i nieczułych  serc,  jakie targacie w sobie każdego dnia te poniższe słowa  by nie było za późno !!! Bo pobłażliwość  moja  i wyrozumiałość  się skończyła!!!!!!!

SŁUCHAJ USZAMI TOLERANCJI

PATRZ OCZAMI WSPÓŁCZUCIA 

ZASTANÓW SIĘ ZANIM COŚ NAPISZESZ

NIE OBRAŻAJ

ALBO ZAMILKNIJ I ZNIKNIJ  !!!

 

Wszystkim bardzo dziękuję za podjęcie się rozdawania ulotek ! Wasza pomoc jest nieoceniona !!! Kto jeszcze jest chętny proszę o kontakt.  Ulotki jeszcze są  🙂     Kochani teraz zmykam i życzę udanej soboty !

1-DSC_1335

A szambo się leje….

Miało być o rehabilitacji i terapii światłem ale nie dziś…. Zupełnie myśli mi umknęły.  Pisanie bloga ma swoje dobre strony ale też ma złe…. Wystawiamy swoje prywatne życie,  obnażamy się często z bardzo osobistych spraw i uczuć….

Tak już jest i inaczej się nie da.  Piszemy o troskach, kłopotach, strachu ale i o sukcesach,  małych-wielkich radościach,  piszemy o dniach,  które bardzo chcielibyśmy nazywać zwyczajnymi choć im do tego tak bardzo daleko…. Nie mamy dumy,  godności czy honoru a sytuacja zmusza nas do tego by każdego dnia prosić by nie użyć słowa błagać czy żebrać  o pomoc w leczeniu,  rehabilitowaniu czy jak w przypadku Zosi nawet ratowaniu życia !!!

Każdy może nas osądzić, skrytykować, ubliżyć nam czy skierować swój gniew na nasze dzieci….  I to jest minus pisania bloga !!!     A teraz tylko o sobie…..Dziś po przeczytaniu poczty zebrało mi się na wymioty !   I chociaż wiadomości z obelgami i komentarze z podłymi wyzwiskami trafiły do ścieków to i tak smród tego szamba który wylała się dziś w moim domu pozostał…

Nie zniżę się do poziomu tych, którzy od początku zbiórki 1% podatku postanowili mnie zastraszyć, ubliżać mi czy po prostu wysyłać pod lampę celem zarobienie na swojego chorego bachora, który chorego udaje !!!    Ale wierzcie mi cisną mi się na usta słowa bardzo niecenzurowane……

Nie napiszę też treści jakie czytać muszę bo marzy mi się,  że kiedyś Zosia przejmie tu pisanie……

Jednakże zrozumieć do cholery nie mogę co tak niektórych kłuje w oczy gdy patrzą na Zosię.  Teraz widzą dziewczynkę uśmiechniętą choć nie zawsze, biegającą i pełną życia.  Nie widzą na zdjęciach całej gamy niedociągnięć rozwojowych Zosi nad którymi ciężko pracuje każdego dnia !!!   Nie widzą tego,  że jest głucha i nie mówi bo te kilkanaście słów , które potrafi wypowiedzieć i to z tak wielkim trudem uczyła się trzy lata…..  Nie pamiętają bądź zupełnie nie wiedzą,  że w wieku dwóch lat,  gdy cudem uratowano jej życie nie trzymała nawet głowy, a karmiona była strzykawką i tylko płynnymi pokarmami,  że zaczynała od niczego…..   Nie wiedzą ile potu,  łez,  bólu,   okupiła podczas rehabilitacji by móc zacząć chodzić…   Nie widzieli jak podczas ćwiczeń z tracheotomii leciała krew….  Gdy miała 3 latka zmarł jej tata a wszystko spadło na moje barki….  Żyję ze świadczeń,  które trzeba nazwać jałmużną bo inaczej się nie da a Zosia dostaje od państwa jako chore dziecko całe 153 zł i to ma wystarczyć na leczenie, rehabilitację i Bóg wie jeszcze na  co ??????     Gdyby nie pomoc rodziny i przyjaciół nie miałbym za co kupić jedzenia dla Zosi o reszcie nie wspominając….  Taka jest prawda !   Więc Ci których tak kole wygląd mojej córki,  dajcie jej zdrowe serce by nie musiała ponownie przechodzić przez to piekło bólu i cierpienia by móc żyć !!!    Wyczarujcie,  by kolejnej operacji nie było !!!   Sprawcie,  że odzyska słuch i zacznie mówić…..   A ja przysięgam,  że już nigdy nie poproszę ani o 1% podatku ani o złotówkę na subkonto w fundacji!!!    Pójdę do pracy i zaharuję się na śmierć by zapewnić Zosi wszystko na co zasługuje !!!

Jestem już zmęczona………… Prośby o 1% podatku dopiero się zaczęły,  batalia będzie trwała do końca kwietnia a ja już mam dość……

Chcecie mnie obrażać ???   Proszę bardzo,  używajcie sobie ile tylko wlezie ale od mojego dziecka WARA !!!  Ona w niczym  nie zawiniła. Walczyła zacięcie i ze wszystkich sił…… Każdego dnia walczy.   I nikt nie ma prawa zazdrościć jej tego, że tak wygląda !   Nie chcecie pomóc ?   Macie do tego prawo, wybierzcie sobie dziecko, które waszym zdaniem jest bardziej chore od Zosi i pomóżcie.   Ale dajcie już spokój z pisaniem,  że Zosia jest zdrowa, bo to nieprawda.   Marzę o tym by tak było od dnia w którym przyszła na świat….i na moich  marzeniach się kończy.     Nie piszcie, że reklamuję dzieciaka by zebrać kasę, albo, że jej się nie należy pomoc…..  Każdy ma swoje granice wytrzymałości i ja też takie mam.   Szkoda mi czasu na ściganie i łapanie ale że tego nie zrobię obiecać nie mogę.  Moje dziecko jest dla mnie najważniejsze i chyba trzeba co niektórym o tym przypomnieć.   Dlatego radzę,  zanim napiszecie kolejną wiadomość  uwłaczającą mojej córce sto razy się zastanówcie bo może ona mieć  swoje konsekwencje.

I na koniec jakby na przekór  anty-kibicom  ponawiam prośbę o pomoc…..  1-1-DSC_0973

 

 

By ulotki w Polskę szły, potrzebujemy Waszej pomocy :)

Kochani mam ogromną prośbę.   Może ktoś z Was zechciałby pomóc w rozpowszechnianiu ulotek ???  Można je zostawić w miejscu pracy, u znajomych, w sklepie obok, u fryzjera……. Wszędzie gdzie  tylko Wam pozwolą.    Dla nas to ogromna pomoc bo ja nie jestem w stanie ich porozwozić.   Chętnych proszę o kontakt      justyna.gorzna@wp.pl    lub tutaj na blogu w komentarzach.   Tym, którzy zechcą pomóc nam w takiej formie już dziś bardzo dziękuję !!!   1-DSC_1152

Jak rozpocząć……kolejny rok ???

Mówi się Nowy Rok…..nowe nadzieje.  Niby tak !   Tylko jest kilka ,,ale,, !  Bo jak się wie,  że to wcale nie będzie łatwy rok,  to trudno tak bez balastu minionego roku….minionych lat,  wkroczyć w ten kolejny Nowy Rok…… Więc marzy mi się taki czarodziejski kosz ale nie na śmieci,  tylko na ludzkie obawy….  Gdyby tak można było taki kosz posiadać,  wrzuciłabym do niego całe przerażenie i strach o życie Zosi,  wszystkie matczyne  obawy,  niespełnione obietnice,   marzenia,  które wiem,  że są nie do spełnienia….. cały smutek,  żal,  złość…..   Wszystko to,  co na co dzień tak skrzętnie i perfekcyjnie muszę ukrywać,  chować w kąt,  dusić w sobie…. ukrywać przed Zosią…. ludźmi w okół mnie……..  Wszystko to co tak cholernie mi ciąży…. a tak trudno trzymać na uwięzi !    To jak oswajać potwora każdego dnia…. Nigdy nie wiesz kiedy coś pęknie…. kiedy górę wezmą emocje i eksplodują….  Czasem to płacz,  który przeradza się w szloch i ni jak  nie można nad tym zapanować…. Czasem to strach, który paraliżuje,   że oddychać nie sposób….  Czasem to śmiech , który powoduje łzy….   Czasem to krzyk,  taki rozdzierający,  który przeradza się w wycie jak u dzikiego zwierzęcia….  Cała gama emocji z którymi każdego dnia trzeba walczyć,  nieustannie,  bez dnia wolnego,  bez chwili wytchnienia,  odpoczynku…..  I choć na pozór dla ludzi, którzy patrzą na mnie z boku jestem raczej pogodna i szczęśliwa to czasem mam ochotę, potrzebę wykrzyczeć to z siebie, wyrzucić.

Dbam o Zosię najlepiej jak potrafię,  poświęcam jej każdą sekundę swojego życia,  każdy jej uśmiech jest moim,  każda jej radość jest moją,  ona jest sensem mojego życia i powietrzem którym oddycham….. Każdy spacer z nią to przygoda i zabawa !  Czasem muszę zmykać by w przypływie radości córki nie oberwać piaskiem,  liśćmi czy czym tam ma pod ręką   😉    Biegam za nią z aparatem uwieczniając wszystkie te cudowne chwile….. Obserwuję  przez obiektyw kiedy tylko to jest możliwe…. Jak się bawi,  jak śpi,  jak ćwiczy i ciężko pracuje,  jak biega i jak siada i duma…  Wszędzie i zawsze,  kiedy tylko mogę zatrzymuję  na fotografiach jej cudowny uśmiech,  zadarty nosek,   niebieskie  roześmiane oczy…. i te miny, których są tysiące….   To moja pasja.  Połączenie uwielbienia dla córki z pasją do fotografowania….  Ani mój aparat ani moje umiejętności nie są i nie będą nigdy profesjonalne  😉   Jeszcze obiektyw zawodzi.  Ale może kiedyś….. Cóż trzeba marzyć.

Jaki był miniony 2013 rok dla nas ?  Zmienny !   Był rokiem,  który dał mnóstwo szczęścia i radości ale także kłopotów i rozczarowań…  Był rokiem w którym omijałyśmy szpital szerokim łukiem,  infekcje również,  co jest nie lada wyczynem !!!  I niech tak pozostanie !!!   Był rokiem w którym Zosia miała jak dotąd najcudowniejsze lato swojego życia i mimo,  że nigdzie nie wyjechałyśmy to spędziłyśmy te tygodnie ciesząc się każdą chwilą.   Miałam okazję pokazać jej jak wygląda świat,  który  wcześniej oglądała przez ekran telewizora.  Łąki, pola, lasy stały się miejscami,  które mogła zobaczyć na własne oczy,  poznać przyrodę i się nią zachwycić.   Wszystko budziło w niej zainteresowanie i ciekawość,  od źdźbła trawy po wielkie drzewa…..  Wszystko co żyje budzi w niej zachwyt a ja dzięki niej mogę odkrywać świat na nowo,  dostrzec to czego wcześniej nie zauważałam lub nie chciałam zauważyć….  Teraz patrzę jej oczami a że wzrok i dotyk  Zosi  to zmysły u niej  bardzo wyostrzone i dominujące,  widzę wszystko wokół mnie zupełnie inaczej.

Rok 2013 był rokiem w którym Zosia zrobiła ogromne postępy nadrabiając mnóstwo zaległości.  Dojrzała emocjonalnie i z małej dziewczynki przeistoczyła się w panienkę ;  mądrą, radosną,  pogodną,  pełną zachwytu,   inteligentną,  silną ale też upartą, czasem nieposłuszną i nader stanowczą i charakterną  🙂   Często górę brały emocje i ta straszna niemożność wyrażenie ich słowami….

Dlatego rok miniony był też pełny rozczarowań…. Dotarło do mnie,  że nauka mówienia przebiega wolniej niż zakładałam,  zbyt wolno…………… i że moje dziecko czuje się jak w klatce….uwięzione z powodu braku wypowiadania myśli, uczuć i wszystkich emocji jakie nią targają.    Potrzeba komunikowania się Zosi wyprzedziła o tysiące mil jej postępy w nauce mówienia i często doprowadzało to moje dziecko do zachowań tak skrajnych,  że trudno było nad nią zapanować.  Szczególnie w ostatnich miesiącach takie zachowanie Zosi się nasiliło.  Bywało tak,  że z powodu braku mowy,  Zosia wpadała w złość,  krzyczała, była zdenerwowana, rozdrażniona i stawała się nieposłuszna a nawet agresywna…  Decyzja o nauce języka migowego nie była łatwa ale jest Zosi i mnie bardzo potrzebna.  Chcę móc rozmawiać z nią o wszystkim….. a to na dzień dzisiejszy jedyne rozwiązanie by nauczyć Zosię wyrażania swoich myśli……  To bardzo ułożona dziewczynka,  znająca zasady dobrego wychowania,  kulturalna i opiekuńcza, kochająca ludzi i otwarta a nawet zbyt ufna.   Nie chcę zaprzepaścić tego wszystkiego….   Pewnie,  że myślałam iż się uda nauczyć ją mówić na tyle,  że unikniemy migania….  A może się łudziłam…………..  Jednak nie zaprzestajemy nauki mówienia,  wszystko da się połączyć i teraz pracujemy na zasadzie  ,, czego nie możesz powiedzieć- wymigaj ,, !!!    To co Zosia już umie mówić utrwalamy i małymi kroczkami posuwamy się dalej wprowadzając znaki migowe do tych najtrudniejszych słów,  których wypowiedzieć nie zdoła jeszcze bardzo długo a które są niezbędne w życiu codziennym.   To ciężka i żmudna praca,  Zosia jednak dzielnie to znosi i pracuje tak,  że często mnie po prostu zadziwia !   To moja bohaterka !   Aż czasem trudno mi uwierzyć,  że jestem jej mamą…. Bo jak to możliwe,  że ja taka szara i zwyczajna istota mogę być mamą tak cudownej dziewczynki ?????

Jakie jeszcze rozczarowanie przyniósł nam miniony rok ???    Najgorsze z możliwych !!!!   Serce Zosi zaczęło słabnąć……. Poprzednia operacja była w 2009 roku i gdy żegnaliśmy się w Monachium z panem profesorem Malcem rokował nam kolejne spotkanie za około 8 lat.   Niestety serce Zosi tak długo nie wytrzyma……Ile mamy czasy do kolejnej operacji ????    Tego nikt nie wie ale nie tak długo…..  W najgorszym scenariuszu może to być nawet ten rok…………..Minęło 4 lata od uratowania serca Zosi…jej życia !  Tyle się działo w między czasie,  że nawet nie wiem jak ten czas upłynął….. Tak szybko,  jakby niepostrzeżenie….minął.    I tu nagle  pomiędzy jednymi a drugimi badaniami serca okazało się,  że czas spadku  siły serca Zosi właśnie nadszedł!      Już ???   Tak szybko ???   Dlaczego ???   Nie zgadzam się – krzyczy moje serce !!!!    Protestuję !!!   Niech moje serce słabnie !!!   Tylko nie jej !!!   Nie teraz….jeszcze nie teraz !!!    Cóż, błagam Boga o czas…………Czy wysłucha ?  Czy okaże miłosierdzie ???   ON już wie a my z Zosią musimy zacząć się przygotowywać do………….. No właśnie do czego?????    Do ponownej walki o jej życie !!!   Teraz tylko we dwie….bez Waldka……………  Tylko jak to zrobić ?????????????????    Jeszcze nie wiem…….   Na samą myśl jestem jak sparaliżowana,  brak mi tchu a moje serce ponownie pęka z bólu………….. Jak mam na to przygotować córeczkę ????    Swoje jedyne i najukochańsze dziecko !!!!    I ta cholerna bezsilność znów mości się i rozdziera mi serce….

Kolejne badania serca Zosi na początku marca….  Wtedy zapadną decyzję o kwalifikację do operacji w Munster…….  Życie Zosi ponownie zostanie wycenione….. Ponownie jej życie będzie zależne od pieniędzy….. których ja nie mam……!   Ponownie będę błagać  o pomoc w uratowaniu mojej córeczki…..  Tak jak teraz błagam o wsparcie w jej leczeniu,  rehabilitacji,  nauce mówienia i migania…..   Ja nie jestem w stanie jej tego zapewnić……  Mogę ją kochać  nieskończenie wielką miłością ale tym jej nie zapewnię dachu nad głową,  jedzenia na stole,  utrzymania zdrowia,  rehabilitacji,  ratowania jej…………..ŻYCIA !!!    Tu jestem bez szans….. W pojedynkę nie podołam, przegram….. a walczę o życie swojej córeczki !!!

Rozpoczął się czas rozliczeń…..  TEN  1%  PODATKU  TAK WIELE MOŻE…… Jak wiele MOŻE……. pisać nie muszę……  Bo przecież  WY KOCHANI JUŻ TO WIECIE !  Pozostaje mi mieć nadzieję,  że nie opuścicie Zosi….  Że nie opuścicie mnie….. i zechcecie kolejny już raz wesprzeć mnie  w walce o Zosię !    Wasze serca są wielkie, już niejednokrotnie się przekonałam !    Dlatego ośmielam się prosić…..błagać Was ponownie o wsparcie, pomoc……….ratunek.    Podarujcie proszę swój jakże dla nas cenny  1% podatku  SERCU ZOSI !!!     Moja wdzięczność dla  Was  jest bezkresna…   Będzie trwała do mojego ostatniego oddechu na ziemi….  Bo jak wyrazić  słowami podziękowanie za pomoc w walce o zdrowie i życie jedynego dziecka ?    Nie ma takich słów,  które mogłyby opisać to co czuję….   Mogę tylko napisać tak banalne w tej sytuacji słowo  DZIĘKUJĘ !    Dziękuję,  że walczycie ze mną,  dziękuję,   że dajecie mi siłę,  wiarę,  nadzieję…..  Dziękuję, że nie jestem sama…. Dziękuję za Wasze dobre i pełne empatii serca….  Dziękuję Wam !!!ulotka Zosi

Film, który powstał dzięki pracy Sinus-art reklama i fotografia to wołanie tym razem samej Zosi o pomoc.  Ponieważ nie umie jeszcze wymigać prośby o wsparcie pokazuje kartki.  Pokazuje je dlatego, że inaczej nie potrafi poprosić…..

Wszystkich, którzy zechcieliby pomóc w rozpowszechnianiu ulotek bardzo proszę o kontakt na    justyna.gorzna@wp.pl    Wyślę je do Was.    To bezcenna pomoc !   Im więcej ludzi dowie się o Zosi,  tym większą ma ona szansę na pomoc.

I na zakończenie….. Co przyniesie nam rok 2014 tego nie wiem….. Pełna obaw spoglądam w kalendarz na którym widnieją daty badań, wizyt kontrolnych….  Witałyśmy ten Nowy Rok pod gołym niebem….. Pierwszy raz w życiu Zosi miałam taką możliwość by pokazać jej  niebo pełne  sztucznych ogni.  Ubrałam Zosię ciepło i wyszłyśmy na 10 minut na zewnątrz by powitać ten  2014 Rok   inaczej niż zwykle czyli z parapetu spoglądając na niebo przez okno.   Nawet niebo,  które otuliła mgła i zasłoniła widoki sztucznych ogni nie przyćmiło  radości  Zosi !!!   Mimo iż większości sztucznych ogni nie było widać,  tylko te wystrzelone w pobliżu nas było warto.   Było głośno, kolorowo i radośnie !!!   A ja w myślach po stokroć wypowiadałam życzenie…………….. ze łzami wzruszenia w oczach patrząc na Zosię…..

Nowy Roku przynieś  mojej córeczce szczęście, uśmiech, radość………..proszę !  Bądź dla nas dobrym ROKIEM !

I tego samego Wam kochani życzymy !1-_DSC1213 1-_DSC1208 1-_DSC1214 1-_DSC1215 1-_DSC1206