Rehabilitacja niezbędna !

W Sejmie strajkują rodzice niepełnosprawnych dzieci…. Oczywiście,  że się z nimi solidaryzuję,  wspieram i popieram jak tylko mogę !   Nie mogę tam być niestety ale walczą dla siebie i dla nas….  A walka toczy się o najwyższą stawkę !  O godne życie dla naszych dzieci,  ich leczenie i rehabilitację !  O to,  by głodowe świadczenia zostały podniesione….  Przecież za to co w tej chwili otrzymujemy nie jesteśmy w stanie zapewnić naszym dzieciom nawet minimum jakiego potrzebują….  Gdyby nie Fundacje,  gdyby nie ludzie dobrej woli Zosia……….. nie byłoby Zosi….!    Pisałam o tym wielokrotnie, wielokrotnie też tłumaczyłam tym,  co rzucają  ,,mięsem,,  i wytykają to jak Zosia wygląda.   Dlatego dziś ponieważ wydarzyło się coś na co Zosia bardzo długo i ciężko pracowała wytłumaczę jeszcze raz !

To,  że  moja córka dziś tak wygląda to nie przypadek !!!   Po pierwsze miała nie przeżyć !!! Po drugie miała być upośledzona umysłowo i ruchowo !!!    Nie jest !!!   Dlaczego ???  Ponieważ  dopisało jej szczęście !   Ponieważ  los był łaskawy ! Ponieważ  wydarzył się cud !!!   Ponieważ  ofiarność ludzi pozwoliła mi zabrać ją do Monachium i umożliwić jej walkę o życie !!!   Ponieważ  się nie poddała !!!   Jak widzicie dużo tych ponieważ….   Mogłabym tak wyliczać jeszcze długo….   Mając dwa lata uczyłam swoją córkę trzymać głowę, kulać się z boku na bok,  siadać,  stać….chodzić zaczęła mając dwa lata i cztery miesiące !!!   Po kilka kroków ale dla nas rodziców był to cud !!!  Wtedy miała jeszcze obydwoje rodziców….  Po tym wszystkim co przeszła  małe były szanse by funkcjonowała normalnie…..Zdjęcie033

Ale zawsze była nadzieja,  której nie traciliśmy,  bo wiedzieliśmy jedno- Zosia to wojowniczka !   Setki godzin rehabilitacji,  ból,  cierpienie,  łzy i pot które jej towarzyszyły opłaciły się.   Dziś wszyscy widzą dziewczynkę,  która wygląda jak zdrowe dziecko !!!   Biega,  jest radosna i uśmiechnięta !!!   Ale czy  ktoś w ogóle  pomyśli  ile musiała przejść by tak się stało ?????   Tak !    Zosia nie jeździ na wózku inwalidzkim,  nie jest  ,,warzywem,,  jak niektórzy określają dzieci leżące,  nie ma uszkodzeń mózgu….    Straciła  ,,TYLKO,, słuch…. !    Co będzie po kolejnej operacji tego nie wiem,  nikt nie wie i nikt nie da gwarancji na to,   czy Zosia ją przeżyje i jaki będzie jej stan po…..   Dla nas liczy się to co mamy dziś…!Zdjęcie018

Jednak mimo całej siły jaką Zosia w sobie ma,   mimo jej zawziętości,  waleczności i samozaparcia nie udałoby się tego osiągnąć bez  wzmożonej rehabilitacji na każdej płaszczyźnie !!!    Te setki godzin ciężkich ćwiczeń,   które ma za sobą spowodowały to,   że dziś taki jest jej stan !    To nie przyszło samo,  nie spadło z nieba !!!   Ile wydałam pieniędzy na rehabilitację ???   Nie zliczę !!!   Nawet nie próbuję !!!  To rocznie tysiące złotych…..których ja nie mam a które zostały ofiarowane na subkonto Zosi w Fundacji czy to z  1%  czy z wpłat indywidualnych !!!    Oto dlaczego Zosia tak wygląda !!!   Bo miałam  możliwość i środki finansowe  by moja córka mogła ciężko pracować pod okiem specjalistów na swoją dzisiejszą sprawność !!!   Bo ludzie dali jej szansę wpłacając pieniądze !!!Zosia30

Zosia nie dogoniła jeszcze swoich rówieśników….  Nigdy się nie łudziłam i nie oszukiwałam, że tak będzie….  Jestem dla niej pełna podziwu bo osiągnęła więcej niż jakikolwiek lekarz przewidywał !!!    Na wielu płaszczyznach prawie nadrobiła straty ale na wielu nigdy ich nie nadrobi.   Jej motoryka duża jest zaburzona ze względu na złe napięcie mięśniowe w lewej stronie ciała i  utratę słuchu.    Jej ruchy nie są tak pewne i skoordynowane jak dzieci zdrowych  i w jej wieku….   Często się chwieje,  jest mniej pewna swojego ciała,   czasem się przewraca na prostej drodze…. Ale zawsze wstaje,  otrzepuje brud z kolan i rusza naprzód !!!     Swoją determinacją uczy mnie i daje mi przykład by się nie poddawać !   Ciężko pracuje każdego dnia i zaskakuje mnie swoją wytrzymałością i charakterem !   A wierzcie mi charakter to ona ma !!!    Dla mnie była, jest i zawsze będzie bohaterką !!!

Dlaczego dzisiejszy wpis jest taki a nie inny ???   Dlatego by uświadomić Wam jak bezcenna jest rehabilitacja !!!   Bo to dzięki niej to co na pozór wydaje się niemożliwe do osiągnięcia,   dzięki rehabilitacji właśnie staje się możliwe !!!    By w pełni Wam uświadomić  moc rehabilitacji  opowiem Wam o dzisiejszym sukcesie Zosi !!!

Wielu z Was uzna to za bzdurę albo coś tak oczywistego jak oddychanie czy mówienie co i w naszym przypadku nie jest oczywistym a bezcennym skarbem  !!!!   Przecież by Zosia samodzielnie zaczęła oddychać,  bez respiratora –  czekałam miesiącami…    By zaczęła mówić….. cóż ,  mogę czekać latami a i tak nie mam pewności czy tak będzie….    Pisałam o zaburzonej motoryce dużej u Zosi,  mała motoryka też wymaga rehabilitacji.  Dlatego terapia ręki to codzienność.   Wiecie,  że Zosia ma kłopoty z wycinaniem,   choć dziś znacznie mniejsze niż pół roku temu !  Potrafi już samodzielnie wyciąć kwadrat czy koło.   Do dziś nie potrafiła jednak przewlec guzika przez szlufkę !!!    Do dziś,  bo to właśnie dziś – pokonała kolejną przeszkodę !!!    I tak jak u Zosi wymagało to nakładu ciężkiej pracy,  ćwiczenia dłoni i palców,  stymulowania ich poprzez rozmaite ćwiczenia,  tak u zdrowych dzieci jest to po prostu kolejny etap rozwoju nad którym większość rodziców się nawet nie zastanawia.   Ot,  przychodzi taki czas,   że dziecko zdrowe potrafi zapiąć sobie sweterek,  który jest na guziki i jest to zapewne wcześniej niż gdy ma prawie 7 lat !!!    Dla Was rodziców,  którzy macie to niewiarygodne szczęście mieć zdrowe dzieci,  wiele takich momentów może nawet pozostaje niezauważone.   Dla wielu z Was piszę dziś banały, bzdury i pierdoły….   A dla mnie,  mamy Zosi jest to coś wspaniałego i  cudownego !    Jestem szczęśliwa i tak bardzo dumna bo moja córka potrafi po tylu miesiącach ćwiczeń zapiąć swój sweterek na guziki !!!    Zrobiła kolejny wieli krok, ciężko pracowała na kolejny sukces a radość miała z tego tak ogromną,  że wierzcie lub nie ale łzy same pociekły mi po polikach….  Była tak bardzo z siebie dumna, że już umie, że już to potrafi zrobić sama bez mojej pomocy !!!   Jej oczy błyszczały ze szczęścia a buzia była uśmiechnięta od ucha do ucha !!!

Oto –  jak żyjemy !  Oto – na co tak ciężko pracuje Zosia !   Oto – co dla nas jest radością, szczęściem…..  Móc samemu zapiąć  sweter czy cokolwiek na guziki !!!    Oto –  kolejny krok Zosi do samodzielności….!   Już potrafi zrobić to SAMA !!!    OTO – MOC REHABILITACJI  !!!     Małymi krokami do samodzielności nakładem ciężkiej pracy !!!    Ale i pieniędzy….   To co dziś oferuje NFZ,  to ochłapy a nie rehabilitacja ! To żenada bo taka rehabilitacja 4 godziny w miesiącu   w niczym nie pomoże !   Równie dobrze może nie być jej wcale.    By cokolwiek dziecko mogło osiągnąć to potrzeba kilka godzin tygodniowo ćwiczyć z dzieckiem…. !  To co nam oferują po prostu nie wystarcza by zatrzymać chorobę a co dopiero mówić o jakichkolwiek postępach dziecka !!!

Wielu z Was ocenia nas po wyglądzie….  Wielu krzyczy,   że prosimy o pieniądze i żyjemy jak paniska !!!    Czy naprawdę tak myślicie….???   Czy myślicie, że nam jest łatwo ????    Zdaniem wielu z Was nic nam nie wolno…. !   Nie wolno nam kupić dziecku nowej zabawki !  Nie wolno nam pojechać z dzieckiem na wakacje !   Nie wolno nam żyć normalnie ????    Czy naprawdę tak ma wyglądać nasze  życie ?    Mnie nie stać na to by kupić Zosi prezent…. o wakacjach  dla niej już nie marzę !    Ale jeżeli znalazłby się ktoś,  kto opłaciłby nam  choć trzydniowy wyjazd gdziekolwiek,  to uważacie że naprawdę nie wolno mi z chorą córką nigdzie pojechać ????    Bo jak proszę o pomoc w leczeniu,  rehabilitacji czy w tym najtrudniejszym – ratowaniu jej życia,   to już nie wolno mi dać córce namiastki normalności ?????      Zosia  wyrosła ze swojego rowerka !!!     Kółka to 12 więc nie dziw,  że wyrosła !    Rowerek ten był prezentem od niemieckiej fundacji przywiezionym z Berlina w 2010 roku.    Prawda jest też taka,  że Zosia  jeszcze nie potrafi jeździć na rowerku nawet z bocznymi kółkami.    Na tym już  nie mogę jej  uczyć  jeździć bo obija kolanami o kierownicę.     Niestety,  nawet jak uda mi się go sprzedać to i tak nie jestem w stanie  kupić jej większy rower !   Teraz  rower dla Zosi musiałaby mieć koła o 18  a ceny tych rowerów przerażają.    Ale tak się zastanawiam,  jeżeli jakimś cudem udałoby mi się po miesiącach upychania grosza do grosza kupić swojej córce rower czy mi wolno ???   Czy mogę wyjść z Zosią na dwór i uczyć ją jeździć ???  Czy społeczeństwo mnie nie zlinczuje ???    No jak , prosi o pieniądze na leczenie a stać ją na rower – mówili by !!!     Czy naprawdę my nie możemy mieć choć namiastki normalnego życia ???    Po tym wszystkim co za nami,  po trudzie naszej codzienności i tym co przed nami ???   Czy mi  naprawdę nie wolno choć spróbować uszczęśliwić swoją córkę ?????   Czy muszę tłumaczyć się ze wszystkich wydatków i ciągle być pod ostrzałem i oceną !!!   Bo mam chore dziecko,  bo proszę o pomoc to niczego już mi nie wolno ???   Mam chodzić w worku pokutnym,  zapłakana,  zrozpaczona,  mam się czuć winna,  gorsza,  beznadziejna i bez prawa do namiastki normalności ???    Nasza codzienność i bez tego jest trudna….!   Może nie jestem wartościowa dla państwa i produktywna  ale czy to daje prawo komukolwiek nazywać mnie i moje dziecko pasożytem do odstrzału ????

Dziś mimo tego wszystkiego w okół  jestem szczęśliwa choć pewnie tego też mi nie wolno !!!    Może szczęście jest nam zakazane ????  Ale przecież nie od dziś wiadomo,  że szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko !   A mnie do szczęścia niewiele potrzeba !   Móc od czasu do czasu sprawić radość swojej córce !  Ot – tyle !!!   Nie mam wygórowanych marzeń.  Są zwyczajne – jak każdej mamy,  choć dotyczą nadzwyczajnej dziewczynki ……!

Oto duma i radość Zosi !   Dla mnie – piękno w najczystszej postaci !!!1-DSC_0765 1-DSC_0766 1-DSC_0750 1-DSC_0754 1-DSC_0757 1-DSC_0759 1-DSC_0760 1-DSC_0769 1-DSC_0772 1-DSC_0775 1-DSC_0777 1-DSC_0783 1-DSC_0787

 

 

 

 

Każdy popełnia błędy…..

Teraz bezpośrednio do pana Macieja !   Na pierwszej stronie tego blogu są wszystkie najważniejsze informacje o Zosi.   Zamieszczone w kolumnie po prawej stronie !!!   Jest krótka informacja o blogu,  o Zosi i o mnie !   Ale pan jak nic przeczytał kolumnę tylko z wpisu a nie spojrzał na dwie kolumny mniejsze !   No i górny pasek z zakładkami  gdzie jest cała historia  walki Zosi !!!    I oto co wynikło z pana wizyty tutaj.

Bez zapoznania się  z podstawowymi informacjami o Zosi obraził pan ją !!!    Jak ktoś nie chce to nie zobaczy…..   Można też patrzeć i nie widzieć !!!   Jak można obrazić sześcioletnie dziecko ?   Czy to dowartościowuje ????  Oto morał z całej tej historii !   Zanim pan  kogoś obrazi radzę  dowiedzieć  się o nim czegoś  więcej.   Niech pan nie  obraża z biegu !   To nie maraton.  Nie można wpaść  do czyjegoś życia na kilka chwil i zrobić coś takiego…. Nie pomyślał pan  o tym zupełnie….   Nie zbulwersowałoby mnie to,  nie zabolało tak bardzo,  gdyby obraził pan mnie !   Ale uderzył pan w moją jedyną córeczkę…. I jeszcze jedno na zakończenie – Zosia jest BOHATERKĄ !   Była,  jest i dla mnie na zawsze pozostanie.  Przejść przez to co ona , wygrać dwukrotnie walkę o życie i być dziś w takim stanie jakim jest to czyste bohaterstwo.  Poniosła ogromną stratę…….nieodwracalnie straciła słuch…. nie mówi….  Proszę,  by następnym razem się pan dokładnie zastanowił zanim zechce pan obrazić kogokolwiek.

Ponieważ jednak do pana dotarło co tak naprawdę się stało,  zreflektował się pan i zadeklarował oddanie tego jakże cennego dla nas 1%  jestem skłonna panu wybaczyć…… Co łatwe nie jest !  Ale jesteśmy tylko ludźmi i popełniamy błędy.   Ja też je popełniam….  Więc wybaczam  !  Jak nic dostał też pan burę od Anetki  a to już dla mnie pełna forma rekompensaty  😉 !  Anetko dziękuję !   Aniu i Tobie dziękuję !   Obie jesteście niesamowite !!!

Panie Macieju co do kościoła cóż, każdy ma prawo mieć swoje poglądy i ja pana poglądy  szanuję. Od wielu lat powtarzam, że biurokracja Pana Boga na ziemi to straszna pomyłka !  Tak było, jest i jak nic pozostanie….

Skopiowałam  c.d rozmowy z  facebook  by sprawiedliwości stało się zadość.

Dziewczyny, jeszcze raz wieki szacunek dla Was !

Panie Macieju, pozdrawiam i za ten 1% dla Zosi  bardzo dziękuję !

 

 

Zosia się pięknie uśmiecha od rana Podajcie dalej te promyki słońca
Zdjęcie użytkownika Krzysztof Nizio.
1 stycznia o 00:00
Weźmiesz udział

1-DSC_0888

Blog – to oferta……

Anetka już od jakiegoś czasu kibicuje Zosi i pomaga w rozpowszechnianiu apeli za co jestem Jej dozgonnie wdzięczna !

Wklejam całość bo komentarz pod apelem mnie wkurzył…

Jak zdefiniować kogoś , kto pisze coś takiego ????

Zróbcie to sami bo ja już nie mam sił tłumaczyć, wyjaśniać  albo kazać spadać z bloga !!!!

Aneta Trubisz
Zosia się pięknie uśmiecha od rana Podajcie dalej te promyki słońca
Zdjęcie użytkownika Krzysztof Nizio.
1 stycznia o 00:00
Weźmiesz udział

Święto Świętego Patryka

Ostatnio mało tu zaglądam…

Mam swoje powody…

Wchodzę i już nie czytam komentarzy tylko z marszu wrzucam je do kosza…

Wiem,  że i pozytywne tam są ale aby je zatwierdzić i opublikować musiałabym zagłębić się w szambo,  czytając coraz to bardziej wymyślne przymiotniki określające mnie i Zosię….

Pokusiło mnie w sobotę i odpisałam na jedną wiadomość z pytaniem- dlaczego ???

Odpowiedź przyszła szybko :  ,, Bo ci się ku…..wa  za dobrze powodzi ! ”

Cóż….bez komentarza…… Zbyteczny !

Coś kilkoro ludzi strasznie mierzi, kłuje w oczy czy boli wygląd Zosi …. już sama nie wiem o co chodzi…

Tyle nienawiści…po co ?   Za co ?

Dziś mimo wszystko w dniu Świętego Patryka życzymy Wam nasi kochani przyjaciele i czytelnicy….. szczęścia !

Sobie tez życzymy…..  bo nam ostatnio jakoś bardziej potrzebne. 1-1-DSC_0494 (2)ghTyle chciałam napisać…. wybaczcie, że milczę. Jednak o jednej sprawie muszę…. Jutro kochani !

Dziś muszę odpocząć…. nie śpię już trzeci dzień….

Jutro trudny dzień….

Mija trzy lata od śmierci Waldka….

Aż trudno uwierzyć, że to już tyle czasu….

Kiedyś ktoś mądry powiedział, że czas leczy rany….

Gówno prawda, czas ich nie leczy !  Sprawia tylko, że uczymy się żyć z bólem…. Oto cała prawda !

 

 

 

CÓRECZKO…..NIE ROŚNIJ !

Wszyscy rodzice pragną by ich dzieci rosły,  jedni chcą by odbywało się to szybciej inni by trwało to wolniej.   Jednak zawsze chcą by rosły i taka jest przecież kolej rzeczy…    Dzieci  dorastają i nikt i nic tego nie zatrzyma !!!    O ironio…    A ja tak bardzo bym chciała by moja córeczka choć na kilka lat przestała rosnąć…..   Idealnym rozwiązaniem byłoby móc zatrzymać czas….   Niestety nie mam takiej mocy……..   Nie mam też mocy by zatrzymać  wzrost Zosi…  Prawda jest taka,  że im szybciej Zosia będzie rosła tym szybciej trzeba będzie wykonać kolejną operację !!!    Wszczepione elementy przecież  nie rosną razem z sercem….

Z drugiej strony im większe będzie serce Zosi podczas kolejnej operacji tym lepiej…. Dlaczego ?    A dlatego,  że serce Zosi jest bardzo pokaleczone i zabliźnione….  Im bardziej urośnie tym lepszy dostęp będzie miał  prof. Malec  do elementów,  które trzeba w nim wymienić by mogło bić.    Każda kolejna operacja niesie ze sobą większe ryzyko………. i będzie trudniejsza….   I dłużej będzie trwała….    Boże,  ja już dziś na samą myśl tego co ma nadejść jestem przerażona…..   Ta operacja która przed Zosią to już przecież trzecia….  I ponownie od niej zależeć będzie życie mojej jedynej córeczki…..   Jak tu pogodzić te dwie sprzeczności……Jak sprawić by dwa życzenia spełniły się ???

Jak zatrzymać wzrost Zosi ???   Choć na jakiś czas ???    Ma  rosnąć  tylko jej serce ???    Jak tego dokonać ????   Mama powinna mieć taką moc !    Moc wróżki, czarodziejki,  czarownicy czy wiedźmy,   byleby tylko  móc uratować swoje dziecko !!!    Niestety…. tak tylko dzieje się w bajkach a życie Zosi – jej historia,  do tych z bajek  podobna nie jest……!

A teraz w telegraficznym skrócie.

Serce Zosi na dziś dzień ma się jeszcze całkiem nieźle !    Gradient stoi w miejscu i to dobra wiadomość.    Dalej mamy 55  !!!     Co do reszty to kilka parametrów uległo minimalnemu  pogorszeniu ale tak już będzie…..  Będzie trudniej,  coraz trudniej i wszystko zależy od tego w jakim tempie Zosia będzie rosła….  Im szybciej,  tym szybciej stan serca będzie się pogarszał….. Tak to wygląda.    Mogę tylko modlić się i czekać…..   Serce Zosi jest pod ścisłą i stałą kontrolą  wspaniałego kardiologa.    Jak zwykle pan doktor przywitał nas z uśmiechem i pełen optymizmu !    Przystąpił do badań i ze stoickim spokojem,  wszystko mi wyjaśnił a ja,  jak to ja – nerwowa jak zwykle.   Obserwować i badać….tyle tylko możemy !   I spokojnie !!!   Przyjdzie czas to będziemy się martwić – usłyszałam.

Pan doktor zwrócił też moją uwagę na zmiany jakie nastąpiły w zachowaniu Zosi.   Już chwaliłam naszego pana doktora ale za każdym razem gdy się spotykamy zaskakuje mnie tym,  że dostrzega każdą zmianę w Zosi !   I tę wpływającą na jej korzyść i tę negatywną,   bo i takie się zdarzają.     Jest pełen ciepła,  troski,  zawsze wysłucha i doradzi !!!   Że też wszyscy lekarze nie mogą być tacy….. !   My mamy szczęście !!!    Panie doktorze Bartłomieju Mroziński – bardzo ale to bardzo dziękuję panu za tak troskliwą opiekę nad Zosią i stoicki spokój jaki ma pan dla mnie – matki z wątpliwościami,  milionem pytań i przerażeniem w sercu.

Na powitanie ,, wujka,,  Zosia zamigała całe swoje pierwsze zdanie,  czym wprawiła pana doktora w osłupienie.

– Ja,  przyjechałam do pana doktora zbadać serce – rzekła Zosia migając

– Pan doktor na to –  Oooooo !  A co to !  Migacie ????   Super !!!  Ostatnio nie migałyście  😉

No tak, w listopadzie ubiegłego roku jeszcze mowy o miganiu nie było !

Teraz jednak  śmiem już dziś oficjalnie oznajmić,  że tak !!!  MIGAMY  !!!   I jest super !!!!

Widzę zmiany w Zosi.   I choć to dopiero początek  naszej nauki to już dziś wiem,  że warto było przepłakać  kilka tygodni by uświadomić sobie,  że to konieczność.   Uświadomić sobie,  że to niezbędne i jakże potrzebne.     Teraz już wiem,  że coś musiało we mnie pęknąć bym mogła  zaakceptować  nową  sytuację.  Utrata słuchu przez Zosię to cios….. I choć znam diagnozę już trzy lata to i tak jest mi trudno…. Płacz przynosi ulgę i  ukojenie… czasem.      Musiałam też  zrozumieć,  że język migowy to nie zło tylko ratunek, że to jedyne rozsądne rozwiązanie i nie mogę dalej się przed nim bronić…..   Język migowy,  którym zaczynamy się posługiwać sprawia,  że mur który ją ograniczał zaczyna pękać i uwalniać jej myśli,  które już niedługo będzie mogła ubrać w słowa.  I to jest najważniejsze !!!   Moja córka jest najważniejsza !!!    Jeżeli trzeba,  razem będziemy każdego dnia,  cegła po cegle,   przyswajając nowe znaki –  burzyć ten mur !!!     Zosia jest wszystkim co mam !!!   Dla niej jestem gotowa umrzeć……

To tyle  odnośnie wyników badań serca Zosi.   Kolejne badania w czerwcu…. !

A jutro wizyta u dentysty i może być nie wesoło.  Zosia na widok kart z gabinetem dentystycznym wpada w panikę,  ma kłopoty z oddychaniem i wymiotuje…..:(       Z zalecenia pana doktora  i po ustaleniu przez niego dawki,  podam jej na uspokojenie syrop  Hydroxyziynum.    Dziesięć minut przed wyjazdem,  by choć troszkę się uspokoiła.  Coś mi się wydaje,  że łatwo nie będzie…. !   Jedziemy z ciocią Beatą więc na wsparcie i pomoc będę mogła liczyć w stu procentach.

A tak było na badaniach serca…..DSC_05461-DSC_0534

Piątka przybita z panem doktorem  🙂  1-DSC_0535 1-DSC_0536 1-DSC_0539 1-DSC_0542 DSC_0547

 

Zbieram razy…. Zbieram się.

Od życia…. tak bez ostrzeżenia.

Od hajterów…. spodziewane niby a jednak boli bardzo…

Przełykam jak gorzką pigułkę….

I choć pali mnie w środku, zżera jak kwas…..

Staram się nie załamywać, walczyć z jadem spluwanym czasem w tak zaskakująco okrutny sposób…

Kosz pełen po same brzegi przyjmie wszystko….

Ja czasem  nie potrafię zapomnieć…..że nienawiść krąży nad naszą głową…

Totalny brak odporności  do tego z czym muszę się zmagać….

Pigułka ze znieczulicą potrzebna ale nie do zdobycia….

Tak móc wyłączyć emocje….. chciałabym choć na jakiś czas.

Odnośnie badań serca Zosi…. jak to ktoś napisał:  ,, Nie umiera- żyje !  Ciesz się kretynko ! ,,

Czy jestem kretynką- kwestia sporna, że się cieszę – oczywista !

Może za bardzo wierzę,  może za bardzo ufam,  może nadziei zbyt dużo w sobie noszę,  może moja  wiara w to,  że jakoś to będzie jest bezpodstawna a może naiwnie liczę na kolejny……………cud !

Serce Zosi  powolutku będzie słabło…. tego już nie powstrzymamy !

Co i jak napiszę….tylko ochłonę i myśli pozbieram.

Przepraszam Was kochani…..może to wiosenne przesilenie….

A może powoli życie mnie przerasta….

Kontakt  ze światem powrócił…..internet działa.

A Zosia jakby mniej radosna i z podkrążonymi oczkami.   Mało sypia,  jest rozdrażniona a koncentracja uwagi nie do osiągnięcia na dłużej niż kwadrans…….. Zajęcia – wszystkie- rozbiegane….

Najszczęśliwsza  jest na świeżym powietrzu, wtedy widzę jak odpoczywa,  jak chłonie całą sobą  promienie słońca i marzy…..DSC_0892 O ten  1%  nadal proszę…..Was ! fgh

 

 

 

 

Gonię GO !

Wpis będzie jutro bo gonię…internet !

Co się pojawi to znika i nie ma możliwości zrobić wpis konkretny i po całości…

By Was uspokoić napiszę tylko  dwa słowa wstępu, nie jest źle !

I tylko mnie -mamie,  tak na przekór wszelkim prawom i całemu światu krzyczeć się chce :

CÓRECZKO NIE ROŚNIJ !!!

A dlaczego tak chcę krzyczeć…. mam ważny powód !

DSC_0544

Zosi serce….. zbadać czas !

Dziś  mamy kompleksowe badania serca Zosi…..

Że denerwuję się  jak nie wiem co, to już pewnie wiecie….

A Zosia w pełni przygotowana.

Po pokazaniu jej dokąd jedziemy i co będzie się działo  była zadowolona i to bardzo,  że tym razem to nie do dentysty  tylko do  naszego  wujka od serca pojedziemy !

Pogoda za oknem zupełnie nie dopisuje;  wieje,  czasem kropi i na termometrze też niewiele stopni… brrr !

W związku z czym i nastrój Zosi jest w pełnej gamie emocji;   od zadowolenia,  radości i śmiechu do smutku,  rozdrażnienia i nawet złości.  Matko, nawet rozpłakać się bez konkretnego powodu potrafi….

W związku z dzisiejszą wizytą wczoraj nauczyłyśmy się jednego,  CAŁEGO ZDANIA  W JĘZYKU MIGOWYM.   To nasze pierwsze  a Zosia zachwycona,  że potrafi już tyle powiedzieć i dziś dumnie zademonstrowała swoje umiejętności przed panią nauczycielką.   Opowiedziała w języku migowym do kogo i po co jedzie !!!   No oczywiście,  że jestem dumna i napuszona jak nie wiem co….!

A zdanie brzmi :   Ja,  jadę do pana doktora zbadać serce !!!

Aż z radości tupać się chce !!!

Niech tylko radości nie przyćmią wyniki i by trwać mogła będą pomyślne !!!

Trzymajcie kochani kciuki za szczęśliwą podróż i tylko dobre wiadomości co do stanu serca Zosi !!!

Wpis zrobię albo nocą albo jutro gdy moje dziecię będzie miało zajęcia przedszkolne.

W ogóle to muszę Wam opowiedzieć o naszych leśnych wypadach i nie tylko….

No i o pewnej książeczce,  dość ważnej dla Zosi i mnie !

Biegnę szykować się do wyjazdu i jeszcze córkę nakarmić bo jak nic z dwie godziny obiad będzie przeżuwać….;)

Zdenerwowana jestem nadal i dopóki nie usłyszę w gabinecie wyników to za nic nie wyluzuję…

Strach o jej zdrowie, życie…… Mój stały towarzysz !  Już nigdy nie zniknie….!

Przytulam Was………….!1-a