Wracamy !!!

Kochani blog znikł z sieci na kilka miesięcy…

W sumie, to nawet nie wiem dokładnie kiedy… Matka przyznaje się bez bicia ! Latem chcąc dokonać wpisu okazało się, że bloga nie ma.

Długo trwało zanim udało się wszystko odzyskać ale dzięki ci o losie łaskawy mamy całą zawartość ponownie !

I tutaj ogromne podziękowania dla Radzia, bez którego matka płakałaby rzewnymi łzami, bo jestem komputerowym nieudacznikiem !

Radziu jesteś mistrz !!!

Tak więc wracam i obiecuję tutaj pisać 🙂

I nie będą to szczere obiecani !

Raz w tygodniu się matka tutaj pojawi z wpisem, opowiadając co u Zosi, bo do tej pory ograniczyłam wpisy do fanpage na facebook – u mając nadzieję, że tam zaglądacie i wiecie co u Zosi na bieżąco się dzieje, z czym się zmaga, jak broi i jakie odnosi sukcesy 🙂

Tyle informacji na gorąco !

Kochani Fundacja Serce Dziecka, której Zosia jest podopieczną już 8 lat zorganizowała dla Zosi na portalu Pomagam.pl zbiórkę za co bardzo dziękuję !

Na co, po co i dlaczego ???  Na leczenie, na rehabilitację, i jak zechcecie pomóc to może na wymarzony turnus rehabilitacyjny dla Zosi !

Dlaczego ? Dlatego, że przez 8 lat walki o Zosię nigdy nie mogłam zabrać jej nigdzie poza dom…. O turnusie nawet nie marzyłam, bo bieżące wydatki związane z chorobą Zosi, jej niespodziewane infekcje i rehabilitacja,  bardzo pustoszyły subkonto w Fundacji i najnormalniej w świecie nie miałam na to środków finansowych…

Może i teraz się nie uda…ale gdzieś tak w skrytości serca mam nadzieję…

Powoli zbliżamy się do Mikołajek, później Świąt… Byłby to cudowny prezent dla Zosi gdybym mogła wiosną albo późnym latem zabrać ją na taki turnus…

Jej słabnące serce,  płuca, malejąca odporność to fakt niestety…

Pooddychanie górskim powietrzem byłoby zbawienne… Jest tyle ośrodków rehabilitacyjnych, że byłoby w czym wybierać jednak patrząc na koszt takiego turnusu, mogę jedynie skulić się w kłębek z przerażenia widząc kwotę jaką trzeba za taki turnus zapłacić…

Zbiórka jest o tutaj 🙂

https://pomagam.pl/zosianowak

Każda podarowana złotówka będzie cudownym prezentem dla Zosi, wsparciem i przybliży nas do realizacji tego marzenia…

Za każdą wpłatę  matka z głębi serca bardzo dziękuję…<3

Tyle na teraz kochani !

Do kolejnego wpisu za kilka dni !

Uściski i całusy od Zosi ! Małej małej ośmiolatki !!!1-_DSC4697-001 1-_DSC4376-002 1-_DSC4346

Coś się kończy… Coś się zaczyna !

Kochani blog strasznie zaniedbany….i już nawet nie próbuję się tłumaczyć ! Postaram się zaglądać tutaj częściej i pisać….

Dziś napiszę Wam kochani o pożegnaniu przez Zosię pierwszego etapu edukacji czyli przedszkola !
Jestem wzruszona i tak bardzo wdzięczna…
Przedszkole Samorządowe w Budzyniu stanęło na wysokości zadania !
Zosia otrzymała wszytko, to co najlepsze !
Specjalistyczną edukację na najwyższym poziomie !!!
Pani Dyrektor przedszkola z troską obserwowała postępy Zosi, stale była w kontakcie z nauczycielką Zosi i na bieżąco była informowana o tym, na jakim etapie jest Zosia, jak pracuje, czy zajęcia odbywają się planowo, czy są odwoływane z powodu choroby Zosi….
Dziękuję Pani Dyrektor Grażynie Przybyszewskiej za serdeczność, za te trzy lata opieki nad Zosią !
Jest Pani wyjątkową Panią Dyrektor !!!
Doskonale zapoznała się Pani z potrzebami Zosi i zrobiła wszystko co tylko było w Pani mocy, by Zosia miała edukację dostosowaną do jej potrzeb i by mogła osiągnąć jak najwięcej !!!
Jestem wdzięczna, tak ogromnie wdzięczna Pani Dyrektor Grażynie za to, że dokonała tak trafnego wyboru, delegując do Zosi najlepszą z najlepszych nauczycielek, Panią Iwonkę !
Pani Dyrektor trafiła w dziesiątkę i już po kilku dniach nauczania Zosi przez Panią Iwonkę wiedziałam, że to nauczycielka doskonała !!!
Pani Dyrektor Grażynko, tak bardzo Pani dziękuję !!!

Pani Iwonka sama z własnej woli, by móc porozumieć się jeszcze lepiej z Zosią, skończyła kurs języka migowego !!!
Można ??? Można !!!
Oto wzór pedagoga – nauczyciela !!!
Jaka jest Pani Iwonka ???
Uczy z zamiłowania i w pełni poświęca się dla ucznia !!!
Ma ogromne doświadczenie, wie jak motywować ucznia, jak zachęcać go do pokonywania słabości, wskazuje drogę przekonując nie zmuszając i zdobywa tym szacunek ucznia !
Pani Iwonka jest niesamowita !!!
Miała niezmierzone pokłady cierpliwości dla Zosi, wyrozumiałości, spokoju, opanowania ale też była stanowcza kiedy było to konieczne i była konsekwentna w dążeniu do celu – jak najlepszych osiągnięć Zosi !
Mało tego, Pani Iwonka to pogodna, uśmiechnięta, życzliwa i zawsze słuchająca ucznia nauczycielka ! Z szeroko rozpostartymi ramionami dla Zosi, z czułością, ciepłem, wsparciem…uśmiechem !
Dlatego jest mi tak trudno podziękować za to całe dobro przelane na Zosię !
Trzy lata minęły w oka mgnieniu…aż trudno uwierzyć, że to już trzy lata….
Bywało różnie, czasem bardzo trudno, czasem wspaniale a czasem gdzieś w połowie drogi !
Pani Iwonka nigdy się nie poddała, zawsze szukała rozwiązania, była przygotowana do zajęć zawodowo, była kreatywna w swoich pomysłach na ich prowadzenie a w chwilach gdy Zosia zupełnie odmawiała współpracy, a takie też bywały, nie rezygnowała, nie poddawała się, walczyła o Zosię i jeszcze mnie podnosiła na duchu !
Bezcenne…
Co najważniejsze, Zosia pokochała Panią Iwonkę całym sercem i darzyła ją ogromnym zaufaniem !!!
I mimo iż czasem dawała dyla, buntowała się, to żywiła dla Pani Iwonki szacunek, starała się słuchać i pozwalała ( co jest ogromną rzadkością ) sadzać się ponownie na miejsce, po każdej ucieczce 🙂
Te trzy lata wiele dały i mnie !!!
Nauczyłam się tak wiele, obserwując Panią Iwonę przy pracy z Zosią !
Więc kochani pozwólcie, że z ogromnej wdzięczności, ze wzruszeniem głębokim w sercu i łzami w oczach tutaj, tak uroczyście, złożę podziękowania dla Pani Iwonki za te trzy lata nauczania Zosi !

Kochan Pani Iwonko !

I oto minęły nam trzy lata !
Lata, które dzięki Pani wiedzy, doświadczeniu, oceanu cierpliwości dla Zosi, wytrwałości w zachęcaniu jej do nauki, do pokonywania jej własnych słabości i przekraczaniu barier niemocy grafomotorycznej, osiągała swoje małe- wielkie sukcesy !
Dziękuję Pani za ciepło ofiarowane Zosi, czułość, uśmiech, ramiona zawsze otwarte, wszystkie uściski i całusy jej ofiarowane a w chwilach gdy wszystko było bardzo trudne i wydawało się beznadziejne, wiarę w Zosię i we mnie !
Wiarę w to, że podołamy, pokonamy przeszkody i zrobimy kolejny krok !
Wiarę w to, że za chwilę trudności miną i będzie lepiej…
To dzięki temu, ze jest Pani tak wspaniałym pedagogiem, który wie jaką ścieżką edukacji trzeba było Zosię prowadzić, ona osiągnęła tak wiele !!!
Przeprowadziła Pani Zosię po długiej, wyboistej, krętej drodze z uśmiechem na ustach mimo trudności !
Zawsze w stronę sukcesu !!!
I choć to dopiero początek edukacyjnej drogi Zosi, to bardzo żałuję, że ta Wasza wspólna dobiegła już końca….
Dziękując Pani z głębi serca, za te trzy lata nauczania Zosi, znoszenia ze stoickim spokojem jej humorów, kaprysów, grymasów, upadków ale i też sukcesów, życzymy Pani wszystkiego co najpiękniejsze w pacy zawodowej i w życiu prywatnym !
Dużo radości, satysfakcji, sukcesów zawodowych, samych wzorowych uczniów !!!!
Życzymy Pani, by szczęście było nieodzownym towarzyszem w Pani życiu a marzenia spełniały się każdego dnia !
Pani Iwonko dziękuję za pokazanie Zosi i mnie, że porażki mogą nas czegoś pożytecznego nauczyć, że gdy przeżywamy trudności ujawnia się nasza siła, że życzliwość często znajduje się w najciemniejsze dni….
Dziękuję, że była Pani dla Zosi, tak wspaniałą nauczycielką !!!

Zosiu, córeczko !
Osiągnęłaś tak wiele !
Mama jest z Ciebie tak bardzo, ale to bardzo dumna !
Mimo tylu zawirowań losu, kłód rzucanych pod twe stopy przez życie, krok po kroku idziesz dalej, pokonując swoje słabości !
Wiem jak czasem było Ci trudno….byłam tuż obok, ale to TY walczyłaś !!!
Moja duma nie zna granic Zosiu, jestem pełna podziwu dla Twoich osiągnięć i choć jeszcze tak wiele walki przed Tobą, to wiem, że masz duszę i serce wojowniczki i nigdy się nie poddasz !!!
Kocham Cię… mama.

Kochani coś się kończy, coś się zaczyna !
Przed Zosią wakacje, krótkie, bo tylko miesiąc a później kolejny etap !!! Nowy rozdział !!!
SZKOŁA !!!
I tu się dzieje 🙂
Ale o tym napiszę później 🙂
Kochani tyle na teraz…
Więcej dziś nie napiszę…<3
A poniżej fotografie dziewczyn z minionych trzech lat !
Ależ Zosia się zmieniła, dorosła…edukacja 1-_DSC1338 1-_DSC1327 1-_DSC1356

WESOŁYCH ŚWIĄT !!!

Kochani…
Niech radosne Alleluja będzie dla Was ostoją zwycięskiej miłości i niezłomnej wiary.
Niech pogoda ducha towarzyszy Wam
w trudzie każdego dnia, a radość serca w czasie zasłużonego odpoczynku.
Niech te święta będą pełne nadziei i wiary.
Niech Zmartwychwstały Chrystus
oświeca nam drogi codziennego życia,
obdarza błogosławieństwem
i pomaga życie czynić szczęśliwym.
Życzymy Wam radosnych spotkań przy wielkanocnym stole.
Dziękujemy, że jesteście z nami i dla nas…1-_MG_0643 (2)

W Nowym Roku stara prośba :)

Witajcie kochani….
Ja tutaj wpadłam tylko na chwilkę
Dziś matka udawała, że zna się na robieniu ulotek
Koniec końców ulotka powstała i stwierdzam, że to zdecydowanie nie moja mocna strona, oznajmiam, że okropnie nie lubię robić ulotek i gdybym mogła, to odpuściłabym to sobie zupełnie !
Ale nie mogę a ulotki przecież są bardzo potrzebne, więc z konieczności udaję, że coś tam potrafię
Na szczęście dziś córka mi pomagała
To ona wybrała dwa zdjęcia, które będą na ulotkach, ( ja jak zwykle miałam problem ) z tekstem już było gorzej, bo jak, na tak małej powierzchni napisać tyle ważnych spraw ????
Jak w kilku zdaniach przekonać ludzkie serca, by serce Zosi wsparły ???????????????????
Tyle by się chciało napisać, opowiedzieć, jakoś ubrać ,,chorobę,, w słowa, które niosą jasny przekaz i jednocześnie pokażą, że warto wesprzeć Zosię, że pomoc jest jej tak bardzo potrzebna, niezbędna….by mogła dalej walczyć, prawidłowo się rozwijać, komunikować ze światem…..!
Matka prawie poległa, odchodziłam od komputera kilka razy, poprawiałam, usuwałam, wpisywałam ponownie….
W końcu stwierdziłam, że co ma być, to będzie !
Ulotka powstała i do druku elektronicznie pofrunęła.
Możliwości zmiany już nie ma i dobrze, bo pewnie poprawiałbym ją w nieskończoność a w drukarni szału by dostali
Taki mój urok osobisty
Jedno jest pewne, kto zechce…..pomoże
Bez pięknych słów czy całej historii walki Zosi o życie….
Wiem ile jest chorych dzieci…
Wiem jaka jest ,,konkurencja,, mówiąc brzydko !!!
Wiem, że moje dziecko nie wygląda na ,,chore,, !!!
Ostatnio przeczytałam w wiadomości : mała ma ręce, ma nogi, może chodzić, ma włosy, nie ma raka, padaczki…..gdzie ona jest chora ?
Czasem już ręce mi opadają z bezsilności !!!
Ile można tłumaczyć, jedno i to samo w kółko i nieustannie !!!
Bo ładnie wygląda- znaczy zdrowa !!!!
Czasem mam ochotę tak po prostu zniknąć….
Nic nie pisać, nie prosić, nie błagać, nie odzierać się z tych resztki godności, która mi pozostała….
Ale wiem, że mi nie wolno, bo bez pomocy ludzi jestem bezsilna…
Dlatego ciągle jestem i proszę, nie dla siebie tylko dla swojej córeczki, bo ona bardzo Was potrzebuje
Kochani mam prośbę..
Może ktoś z Was zechce pomóc nam w rozpowszechnianiu ulotek ?
Jeżeli tak, to napiszcie proszę a ja szybciutko je do Was wyślę !
To dla nas ogromna pomoc i wsparcie
Im więcej osób dowie się o Zosi, tym większa nadzieja, że pomoc i wsparcie nadejdą
Zosia dziś jest bardzo grzeczna
Poćwiczyła z ciocią Alą, nauczyła się nowego słowa w języku migowym, niechętnie ale jednak, dała się namówić na ćwiczenia oddechowe i artykulacyjne i zrobiłyśmy terapię światłem
Teraz siedzi obok mnie i niczego nie świadoma, że matka tutaj wiadomość do Was pisze, maluje farbami albo raczej bazgrze farbami
Ale za to jakimi pięknymi kolorami bazgrze
Ostatnio wybiera tylko pastele
Co do zagadki jaka wczoraj się pojawiła, tak, macie rację, szyja Zosi nie wygląda za dobrze ale, to nie uczulenie tylko podrażnienie
Podczas choroby z otworu stomijnego wylewała się wydzielina i trzeba było co chwilkę ją ścierać i dezynfekować otwór.
W konsekwencji skóra wokół zaczerwieniła się bardzo, choć używam najdelikatniejszego z możliwych środków. Ale to nie jedyny problem pozostały po chorobie.
Jurto Wam opowiem i pokażę z czym jeszcze musimy się borykać i o co ja martwię się jeszcze bardziej niż przedtem.
Panna też nadal nie chce jeść !!!
I niestety myślę, że szybko to się nie zmieni
Dziś obiad robiłam trzy razy, w końcu i tak był rosół !!!
Rosołu mam już dosłownie dość
Za to w obieraniu marchewki staję się mistrzynią

Kochani bardzo Wam dziękuję, że jesteście tutaj z nami !
Wasze wsparcie i pomoc jest nam tak bardzo potrzebne…
Nigdy tego nie ukrywałam i nie mam zamiaru ukrywać !
Prawda jest taka, że jak nie uda nam się zebrać środków finansowych czy to przez uruchomioną zrzutkę czy przez 1% podatku, to Zosia nie będzie miała wykonywanych badań, konsultacji a o rehabilitacji nie ma co nawet marzyć….
Dlatego bardzo Was proszę…nie opuszczajcie nas

Teraz znikam, ulotkę zamieszczam
Dzieło jest dwustronne, tak się matka postarała
Jedna strona, ta z tekstem, jest na ulotkach taka sama ale zdjęcia Zosia wybrała dwa, więc mamy dwa wzory ulotek
Normalnie rozpusta
Ale to na życzenie córki, które wyjątkowo spełnić matka mogła
Wygrzebałam też zdjęcie Zosi z przed dwóch lat, takie wiosenne
I jedne z nielicznych ,gdzie ubrać sobie dżinsy pozwoliła, bo ich nie znosi
To kto chętny pobawić się w roznosiciela Zośkowych ulotek
Przytulamy WAS mocno !!!

IMG_055411111111111111111111 jak jak wwwwwwwwwww jjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjjj222222222222 1-1-_DSC0008-001

Na ten zbliżający się Nowy Rok…..

Kochani….
Zosia pozostaje dalej na inhalacjach !!!
Antybiotyku już nie ma ani w zastrzykach ani w zawiesinie !!!
Zdaniem Pani doktor inhalacje na dolecznie wystarczą, plus spora dawka probiotyków i preparatów na wzmocnienie organizmu !
Do diety powrócił Fantomalt, bo utrata wagi Zosi jest spora
Kiepsko u Zosi z jedzeniem więc powrót do wagi jaką miała będzie nie lada wyczynem !!!
Jest też bardzo wystraszona, by nie powiedzieć przerażona….gdy podchodzę do drzwi i zdejmuję łańcuszek, moja córka wpada w panikę i pokazuje natychmiast na swoją na pupę i mówiąc głośno ,, NIE ,,- zaczyna płakać……
Oj…………. jest obolała bardzo…..wiele przeszła przez ostatnie dwa tygodnie…
Ostatni raz tak bardzo chora była trzy lata temu…..też była tak wymęczona, schudła i była tak samo osłabiona a jej organizm zupełnie wyjałowiony….
By dojść do utraconej formy, walczyłyśmy ponad dwa miesiące….
Styczeń więc zapowiada się miesiącem rekonwalescencji i oby nic innego się nie przyplątało…
Teraz jeszcze bardziej nić wcześniej, Zosia będzie podatna na choróbska i może łapać dosłownie wszystko…..
Czyli czekają nas kolejne tygodnie w strachu…..
To tak w skrócie o tym, z czym borykamy się dziś….

A już za chwilkę witać mamy Nowy Rok….
Zbliża się…. wielkimi krokami !!!
Dla nas będzie rokiem pełnym obaw i strachu….
Czy serce Zosi wytrzyma bez operacji ???
Czy nie będzie chorowała ???
Czy podołamy z rehabilitacją i leczeniem Zosi….
Proszę w myślach by ten, zbliżający się Nowy Rok, nie był gorszy od tego, który powoli żegnamy….
Niech ten Nowy przyniesie Zosi siłę tak bardzo jej potrzebną…..
a mnie wiarę i nadzieję…. że, jakoś to będzie….

Długo mogłabym tu wypisywać czego pragnę dla Zosi, czego jej życzę….. i jakie są moje życzenia Noworoczne…..
Czasem jednak milczenie jest bardziej wymowne od potoku słów…….więc zamilknę.

Ale WAM KOCHANI niechaj Nowy Rok przyniesie radość z tego co jest, radość którą warto się dzielić, nadzieję, bez której nie da się żyć !
Nadzieję na to ,że to, co lepsze jeszcze przed Wami !
Niech przyniesie uśmiech i pogodę ducha na każdy nowy nadchodzący dzień !
Życzymy Wam spełnienia marzeń o które warto walczyć, przyjaciół z którymi warto być, wiary, że wszystko ma sens, miłości…….która otaczać Was będzie ze wszystkich stron !
I niech przyniesie wam zdrowie, bo to ono jest najcenniejsze, by Was nigdy nie opuszczało, Was i tych których kochacie.

,,Wczoraj to już historia, jutro to tajemnica, dziś to dar od losu! ”

Cieszmy się więc z każdego dnia, doceniajmy to ,że jest nam dane powitać kolejny Nowy Rok i uśmiechajmy się do siebie!
Bądźmy dla siebie mili, życzliwi i pełni empatii !!!
Przez cały Nowy 2015  Rok i kolejne…..
Tego Wam kochani życzę razem z moją córeczką Zosią ,która pięknie się do Was uśmiecha! backgroundhnnnn

Świąt radosnych i pełnych miłości !!!

Kochani…..przepraszam, Zosia cały grudzień choruje….Jak zaglądacie do Zosi na facebook, to jesteście na bieżąco 😉

Niestety choroba się wlecze, wirus jest silny a Zosi już bardzo osłabiona i zmęczona…no i kłuta….
Jesteśmy po konsultacji u Pani doktor !
Niestety……. Zosia będzie kłuta przez całe święta z niedzielą włącznie.
W poniedziałek kolejna konsultacja….i zobaczymy co dalej.
Samopoczucie Zosi już troszkę lepsze, mniej się dusi i troszkę więcej je….ale odsysanie, inhalowanie i oklepywanie nadal wzmożone !
Widzę, że mojej córeczce już się to zbrzydło i coraz trudniej jej przy inhalacjach wysiedzieć….
Czyli u nas święta chorobowo ale mimo tego będą pełne miłości i zrobię wszystko, by były tak radosne jak w minionym roku
Dla niej, bo w pełni zasługuje na magię świąt !!!
Jest taka dzielna !!!
Zastrzyki znosi bohatersko, bez krzyku czy wyrywania się….
Wie, że to jej pomaga więc mimo strachu przed wbiciem igły w pupę, kładzie się na moich kolanach i bez szamotania się czy nawet drgnięcia, pozwala na podanie antybiotyku cioci Gosi.
U nas jest więc jak wcześniej, na razie zero przygotowań świątecznych i tak już pozostanie, na magię czekamy nadal…..i robimy wszystko by Zosia wracała do ,,zdrowia,, czyli pokonała paskudę wirusa….
Mimo wszystko dziękuję opatrzności, że święta spędzimy w domu…..
Niech się chociaż ta pogoda zlituje i zamiast deszczu i wiatru spadnie śnieg i wyjrzy słońce !!!

Mam też nadzieję, że w Waszych domach czuć atmosferę świąt w ferworze przygotowań !!

Kochani…

Święta Bożego Narodzenia to czas szczególny : czas radości i rodzinnego ciepła, czas dawania i otrzymywania. To okazja, żeby pobyć z bliskimi, z którymi już dawno nie rozmawialiśmy tak naprawdę od serca.

Niech Świąteczne przygotowania wprawią Was w radosny i jednocześnie uroczysty nastrój. Celebrujcie tradycję, pielęgnujcie stare obyczaje, wypatrujcie pierwszej gwiazdki na niebie… Wszystkie codzienne troski i sprawy niech odpłyną Wam gdzieś w dal.Sprawiajcie radość tym, których kochacie.
Bądźmy dla siebie i innych lepsi i bardziej wyrozumiali a Boże Narodzenie jest najlepszą okazją do wyrażenia swoich uczuć. Powróćmy pamięcią do Świąt naszego dzieciństwa… Przypomnijmy sobie smak świątecznych potraw, blask choinki, radość z prezentów… I jak co roku odkryjmy na nowo niezwykłą atmosferę Bożego Narodzenia.
Przecież każdy z nas ma na tyle dużą dłoń,
że może z niej uczynić Betlejem.
Każdy z nas ma na tyle ciepłe serce,
że może przyjąć nowo narodzoną miłość.
Do tego wystarczy tylko wiara, a nadzieja i miłość przyjdą same….

Życzymy Wam kochani i Waszym bliskim zdrowych, ciepłych, pełnych radości Świąt ! Niech będą czasem dawania i otrzymywania… wyrazów miłości ! Niech światło nadziei ogrzeje Was swoim blaskiem by dać siłę do przezwyciężania trosk dnia codziennego…

Jesteście w naszych myślach i sercach na zawsze… To dzięki Waszej ogromnej dobroci nasze Święta będą owiane atmosferą magii… Dzieląc się z Wami opłatkiem… dziękujemy…

Zosia Nowak z mamą
1-DSC_06641-DSC_27571-DSC_2773

Kocham Cię Zosiu !!!

Zosiu….najukochańsza córeczko !
W naszym życiu znaczenie słów:
,, Pomilczymy na tak o nadziejach i łzach…”
ma wyjątkowe znaczenie.
Mam jednak nadzieję, że mimo tylu niewypowiedzianych słów, dzięki miłości jaką mamy, wiesz co chciałbym Ci dzisiaj powiedzieć !
Kocham Cię…..
Niech mój bezmiar miłości, otula Cię i chroni córeczko…
każdego dnia….!

Dziś są twoje urodziny
Taki ważny, zwykły dzień
Może pomilczymy parę chwil
O tym, że nam nie jest źle

Pomilczymy na tak
O nadziejach i łzach
Aby nasz mały dom
Miał więcej dobrych stron

Dziś są twoje urodziny
Ktoś zadzwoni, przyjdzie ktoś
Źle zanim wielki hałas zrobi świat
Tak zwyczajnie w ciszy ze mną bądź

Niech twe życie cię nie zdradzi
No bo ludzie…
Sama wiesz
Może razem pomilczymy o tym, by
Jeśli ma być źle
to trochę źle

Pomilczymy na tak
O nadziejach i łzach
Aby nasz mały dom
Miał więcej dobrych stron

dziś są twoje urodziny
O czym milczę powiem ci
Milczę o tym aby całe życie twe
Zawsze tak pachniało jak te bzy

To milczenie, wiesz, moim „Sto lat” jest
Dziś są urodziny twe
https://www.youtube.com/watch…
1-DSC_75691-DSC_7629-0021-DSC_7270

Zosia ma 7 lat !!! Czyli były sobie urodziny ! Może nie huczne, ale za to z miłością w tle, mogącą ogarnąć wszechświat cały !!!

Witajcie kochani…
Opowiem Wam teraz o dniu, który było wyjątkowy dla Zosi, bowiem tego dna właśnie ,świętowała swoje 7 urodziny !!!   A było to w ubiegłą sobotę 🙂
Gości było niewielu, było kameralnie i rodzinnie, za to bardzo radośnie !
Mało tego, zobaczycie Zosię w wielkim szoku !!!
Tego jeszcze nie było
A dzięki komu Zosia w szoku była ???
Dzięki pewnej Pani, która ma w rękach taki talent, że dosłownie palce lizać
Owa Pani, to Karolina Smykowska
To właśnie Panią Karolinę poprosiłam o wykonanie dla Zosi tortu urodzinowego
Znalazłam tę cudotwórczynię cukiernictwa przypadkiem o tutaj :
https://www.facebook.com/Torty.Karolina?fref=ts
i poprosiłam o tort dla Zosi z Myszką Mini oczywiście

Pani Karolina się zgodziła, ku mojej radości, widziałam przecież, jakie niesamowite torty wychodzą spod JEJ zdolnych rąk !!!
I wiecie co, to nie są torty, to są arcydzieła !!!
Nie dość, że wyglądają tak, że nie chce się ich pokroić, to smakują wyśmienicie !!!!
Kto chce mieć piękny tort i poczuć niebo w gębie, to tylko do Pani Karoliny !!!
Gwarancja niezapomnianych przeżyć smakowych murowana, wizualnych też i wzruszenia w pakiecie zapewnione !!!
Jak Pani Karolina z mężem zawitała w nasze progi, by dostarczyć specjalnie dla Zosi jej tort, mała solenizantka, aż piszczałą z radości !!!
Gołym okiem było widać ile serca Pani Karolina włożyła w wykonanie tortu dla Zosi !!!
To przemiła kobieta, taka uśmiechnięta, pogodna, cierpliwa i wyrozumiała !
I ten JEJ kunszt, talent, pomysłowość, kreatywność….. !!!
To normalnie artystka cukiernicza !!!!
Zazdroszczę takich zdolności….
A ja uważałam, że umiem coś tam upiec….!
W porównaniu z Panią Karoliną nie umiem, zdecydowanie nie
Rozmawiałyśmy kilka razy przez telefon i ze stoickim spokojem słuchała o moich prośbach odnośnie tego, z czego może być upieczony tort, by Zosia mogła go zjeść ze względu na swoją dietę
Wszystkie prośby spełniła a tort okazał się być arcydziełem, którego naprawdę żal było pokroić i zjeść !!!
Był przepyszny i niestety musicie mi uwierzyć na słowo
Po tym jak Pani Karolina z mężem odjechali, Zosia usiadła i z miną, która nie wymaga mojego komentarza !
Przyglądała się tortowi, który wprawił ją w oniemiały stan, zachwyt, szok….!
Ten tort wyglądał jak zabawka !!!
I tak też w pierwszej chwili pomyślała Zosia, bo chciała przewieźć Myszki po stole !!!
Zanim pobiegłam po aparat córka jednak zrozumiała, że to ,,cudo,, się je i skonsumowała ucho Mikiemu
Siedziała, patrzyła i chyba oczom swoim nie dowierzała !!!!
Zdjęcia są !
Nie mam jednak zdjęcia, kiedy to solenizantka zdmuchuje świeczki, bo przez rok rehabilitacji i ćwiczeń oddechowych, tak poprawiła rozpiętość płuc, wdech i wydech, że zanim się obejrzałam, Zosia zrobiła puuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu….
i siedem płomyczków natychmiast zgasło
Za rok będę mądrzejsza
Pani Karolino jeszcze raz ogromne dziękuję za moc wrażeń !!!
I tych związanych z emocjami i tych związanych ze smakiem
Jest Pani niesamowita !!!
Wszystkim naszym gościom dziękujemy za pamięć i przybycie

Tak było wczoraj……i to nie wszystkie emocje dnia wczorajszego, bo po kilku godzinach w naszym domu zapanował smutek….
Musiałyśmy się rozstać i pożegnać z ciocią Joasią…
Łez rozpaczy Zosi nie było końca….
Nawet trzy kinder jajka niespodzianki nie były wstanie przekupić mojej córki do ,,nie płaczu,,
Dziś jest troszkę lepiej z nastrojem u Zosi ale w domu zapanowała taka dziwna pustka….
Tęsknimy i już wyczekujemy kolejnej wizyty kochanej cioci Joasi !!!
Mam nadzieję, że nasza ,,niezwyczajna codzienność,, jej nie wystraszyła, Zosia jej nie wymęczyła za bardzo i zechce do nas jeszcze przyjechać

Urodziny Zosi są 31 października.  Rzadko składa się tak, bym mogła je wyprawiać Zosi akurat w tym dniu…

Mam za to czas na rozmyślania  i wspomnienia do pierwszych dni życia Zosi… Do chwili w której pierwszy raz ją ujrzałam i tego całego koszmaru…..


Trochę to trwało, moja kruszynka męczyła mnie ponad 17 godzin….
Ale było warto cierpieć, wylać każą kroplę potu…..
Bóg mi świadkiem, że gdyby trzeba było rodziłabym ją trzy razy dłużej jeżeli to, zagwarantowałoby jej zdrowie….
Rodziłam ,,zdrowe,, dziecko !
W chwili kiedy po raz pierwszy trzymałam ją w ramionach, spoglądałam w jej przepiękne niebieskie oczy, słyszałam jej płacz……
Moje życie w tej jednej maleńkiej chwili, uległo całkowitemu przewartościowaniu !!!
Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że za kilka godzin ponownie będę musiała przewartościować je, w obliczu tragedii jaka na nas spadła….
Zosia przyszła na świat o 22.41 !!!
Rankiem po obchodzie dla mam, był obchód dla naszych maleństw.
I tak trzymając Zosię w ramionach podałam ją pani doktor, która miała zbadać moją córeczkę.
Badała, i badała, osłuchiwała i dziwnie na mnie zerkała zadając pytania o przebieg ciąży….
Byłam już bardzo zaniepokojona i jedyne co chciałam zrobić, to zabrać jej Zosię i utulić w swoich ramionach….
Niestety nie było mi to dane…..
Zosię zabrano na jak to nazwano ,, kontrolne echo serca,, !
Gdy drzwi od sali zamknęły się poczułam pustkę…
Moje ramiona były puste i czułam jakby ktoś wyrwał mi serce….
I to oczekiwanie na powrót Zosi….
Minuty zdawały się być godzinami, godziny wiecznością…
W końcu po trzech godzinach nie wytrzymałam i zażądałam oddania mi córeczki….
Pielęgniarka ze spokojem mamuta wyrecytowała tylko, że mam się uspokoić i cierpliwie zaczekać, zaraz przyjdzie do mnie lekarz.
No i przyszedł z miną, która nie wróżyła niczego dobrego !!!
Zanim on otworzył usta, ja tonem nieznoszącym sprzeciwu zażądałam, by oddano mi Zosię, teraz, natychmiast !!!!
To co usłyszałam zwaliło mnie z nóg…
– Nie możemy oddać pani dziecka, jego życie jest zagrożone, ma ciężką wadę serca, w każdej chwili serce pani dziecka może przestać bić…..pani córka musi zostać przetransportowana do innego szpitala… musi pani podpisać zgodę….może ją pani ochrzcić z wody…. dziecko jest w pełnym monitoringu i leży na OIOM w oczekiwaniu na transport….może pani tam iść ale tylko na chwilę…..
Co on plecie pomyślałam, to nie może być o mojej Zosi, to niemożliwe, przecież wszystko było dobrze, była zdrowa a teraz nagle jest tak bardzo chora…..
Słowotok lekarza wydawał się nie mieć końca….każde słowo mimo iż było w moim przekonaniu wypowiadane jak przez szybę i nie do mnie raniło, tak bardzo raniło….!
Gdy zaprowadzono mnie do Zosi i zobaczyłam ją, taką maleńką, bezbronną, kruchą……podpiętą do tych wszystkich kabli, kabelków, pikających monitorów, okłótą, z pokaleczonymi rączkami…..a jednocześnie tak spokojnie śpiącą.
Powoli docierała do mnie ta straszna rzeczywistość….!
Boże, pomyślałam, za co ????
Za co tak karzesz, to niewinne dzieciątko ????
Dlaczego ???
To nie może być prawda !!!!
A jednak była….ta straszna, najgorsza, bezlitosna prawda, która w każdej sekundzie zabija, zadaje potworny ból….tak potworny, że oddychanie staje się niemożliwe…
Mój świat runął, rozsypał się jak domek z kart….
Wszystko stało się czarno-białe…..
Nic już nie było takie samo….
Byłam zła, wściekła, chciało mi się wyć, krzyczeć, płakać….pojawiła się też nienawiść do Boga.
Jak mógł być tak okrutny ???
Siedząc tak przy Zosi, która miała zaledwie kilka godzin, tłukłam się z myślami, bólem i tą całą resztą potwornych uczuć, jakie spadły na mnie tak niespodziewanie.
Zosia nagle otworzyła oczy i spojrzała w moją stronę….
Poruszyła maleńkimi paluszkami, które trzymałam w swojej dłoni…
Jestem mamą !!! Jestem mamą !!!
Powtarzałam jak mantrę, nie zwracając uwagi na strugi łez spływających po moich policzkach…..jestem mamą !!!
Będę walczyć !!!!
Będę walczyć o ciebie córeczko i nic i nikt mnie nie powstrzyma !!!
Będziesz żyła, musisz żyć, bo ja bez Ciebie nie mogę….

Ta chwila, ten moment wystarczył, by podjąć decyzję o walce…
Nie wiedziałam jak będzie wyglądała batalia o życie Zosi, nie wiedziałam ile nas czeka, ile trzeba będzie znieść, wycierpieć, wylać łez…..
Wtedy jeszcze nie wiedziałam nic poza tym, że kocham tą maleńką istotę najbardziej na świecie i dla niej poruszę niebo !!!!
Pozwolono mi nakarmić Zosię, ochrzciłam ją z wody i stałam patrząc jak wkładają ją do inkubatora, by przewieść do innego szpitala.
Mnie nie pozwolono było pojechać z córeczką, jechał z nią sztab ludzi, którzy mieli zapewnić jej bezpieczny transport….
Wyruszyli korytarzem a ja szłam za nimi, by móc jak najdłużej być blisko niej….
Wjechali do windy i gdy jej drzwi zatrzasnęły się przed moją twarzą a ja straciłam z oczy najukochańszą istotę, kolana się pode mną ugięły…..
Zostałam sama, zupełnie sama na tym cholernym korytarzu, czując jak wewnątrz pali mnie ból….
Już nie płakałam, nie miałam łez….moje oczy były zupełnie suche !
Wróciłam na salę w której okno wychodziła na plac….
Widziałam jak wkładają Zosię do karetki i na sygnale, w pośpiechu opuszczają szpital.
Boże, choć Cię teraz nienawidzę, proszę miej moją córeczkę w opiece…niech bezpiecznie dotrze na miejsce – wyszeptałam jakby do siebie.
Natychmiast zaczęłam się pakować, wypisałam się na własne żądanie i podążyłam za sercem swoim, które tak okrutnie zostało mi wyrwane….
Podążyłam za Zosią i będę za nią podążać….zawsze !!!!

Tyle nam odebrano….
Pierwsza kąpiel.
Pierwszy spacer.
Wszystko to, czego doświadcza mama po powrocie z dzieckiem do , nam zostało odebrane na kilka miesięcy !
To szpital był naszym domem !!!
Ale jednego nie zdołano nam odebrać:
Wiary, bo ta była nieugięta !
Nadziei, bo trzeba ją mieć nawet jeżeli ledwie się tli….
Siły, bo czerpałyśmy ja z naszej miłości !!!

Zosia właśnie  skończyła siedem lat….
Długo by pisać o tym co przeżyłyśmy….byłoby tego z trzy tomy.
Ile batalii o życie Zosi jest jeszcze przed nami ????
Nie wiem…… ale wiem jedno !
Zawsze będę stawać do walki nawet jeżeli ktoś mi mówi, że walka jest z góry przegrana !
Bo dopóki bije JEJ serce, zawsze jest nadzieja !!!!

Dziękuję WAM kochani za obecność i wsparcie…..Dzięki Wam wiem, że nie jestem sama ! 1-DSC_07361-DSC_07271-DSC_07251-DSC_8503

 

 

By siódemka była dla Zosi…..szczęśliwa !

Dnia 31 października Zosia kończy siedem lat !!!
Czyli pozostało 24 dni
Z tej okazji chciałabym Was poprosić o wsparcie dla niej….
Jest okazja i konkretny cel
,,BY SIÓDEMKA BYŁA SZCZĘŚLIWA ,,
Pod takim hasłem pomagamy szczęściu na siódme urodziny Zosi !
Każdy może dołączyć
A na czym, to pomaganie szczęściu ma polegać ????
Na wpłacie 7 złotych na konto fundacji z okazji urodzin Zosi
Fundacja Serce Dziecka im. Diny Radziwiłłowej
Nr konta na wpłaty złotowe :
02 1160 2202 0000 0001 5118 9430
w tytule przelewu : ,, dla Zosi Nowak,,
Czy proszę o zbyt wiele ???
Być może !
Może, to i bezczelne z mojej strony, może wręcz chamskie i nachalne….!
Może i wielu z was pomyśli, że w głowie mi się poprzewracało !
Dla jednych 7 złotych, to bardzo niewiele !
Dla takich jak ja, to bardzo dużo…. często, to nasz dzienny budżet na jedzenie…..!
Czasem mamy i mniej…..!
Dlatego z domowego budżetu nie mogę niczego dla Zosi kupić a już o wyposażeniu miejsca do rehabilitacji, to nawet pomarzyć nie mogę….!
Ilu z Was zechce tak wesprzeć Zosię ???
Nie wiem…..!
Oczywiście można wpłacić mniej
No dobrze, więcej też można
Każdy, kto zechce pomóc szczęściu Zosi może wpłacić tyle ile chce. To tylko hasło
Pomaga się również podając apel dalej
A po co, a na co, a dlaczego, zapytacie ???
Proszę o taką formę prezentu urodzinowego dla Zosi, by móc sfinansować dla niej w domu miejsce, kąt ,,Doświadczeń Świata,,
który ma służyć do jej rehabilitacji, usprawnianie jej ciała, zmysłów i w efekcie lepszego rozwoju !
Co to takiego ten kącik doświadczeń świata i czemu ma służyć, dokładniej opowiem Wam już wieczorem.
Opowiem i pokażę ( Będę się wymądrzać i udawać specjalistę )
Jedno wiem na pewno, że Zosi nie brak misiów, zabawek, książek, układanek, ubrań…..słodyczy prawie nie jada, ma wszystko, co jej jako dziecku, jest potrzebne a czasem nawet i więcej
Za to na subkoncie w Fundacji jest krucho…..
A to przecież rehabilitacja jest jej, tak bardzo potrzebna…!
Bez niej, Zosia nie ma szans na normalny program nauczania, normalny rozwój i normalną przyszłość !
Wiem, wygląda jak okaz zdrowia…..
Ale jej ciało nie jest doskonałe….. każdego dnia uczy się funkcjonować i żyć bez jednego z najcenniejszych zmysłów jakim jest słuch……!
To nie jest łatwe a wymaga ćwiczeń, rehabilitacji i siły !!!
Dlatego pomyślałam, że ta forma prezentu urodzinowego dla Zosi jest najlepszą !!!
I wierzcie mi kochani bardzo potrzebną !
Przecież chodzi o jej przyszłość………
Tyle z mojej strony…
Za każdą wpłaconą złotówkę z tej okazji i na ten cel z głębi swojego matczynego serca i jakże często bardzo bezsilnego
DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ…….WAM KOCHANI !!!
No dobrze, odważyłam się a teraz z pewną dozą lęku w sercu na Waszą reakcję…….uciekam
Ale wrócę, nie jestem tchórzem przecież…chyba _MG_0457